Love story na emigracji.
Mam 36 lat, byl rozwod, dzieci nie bylo, byly zwiazki mniej lub bardziej udane, ale to co wydarzylo sie w ostatnich miesiacach przebija wszystko.
Pod koniec roku przeprowadzilem sie ze wsi na Norwegii do scislego centrum mniejszej miejscowosci. Na poczatku zachlysniety zyciem w miescie (blisko sklepy, restauracje) – no czad!
Po swoich ostatnich podbojach z plcia piekna zawiesilem buty na kolek i planowalem wiesc spokojne zycie chlopaka w srednim wieku z
Mam 36 lat, byl rozwod, dzieci nie bylo, byly zwiazki mniej lub bardziej udane, ale to co wydarzylo sie w ostatnich miesiacach przebija wszystko.
Pod koniec roku przeprowadzilem sie ze wsi na Norwegii do scislego centrum mniejszej miejscowosci. Na poczatku zachlysniety zyciem w miescie (blisko sklepy, restauracje) – no czad!
Po swoich ostatnich podbojach z plcia piekna zawiesilem buty na kolek i planowalem wiesc spokojne zycie chlopaka w srednim wieku z










Jakiś cudem dałem się na to namówić. Idziemy we trzech - ja (36lvl), mój kolega z pracy który ma dziewczynę, ale idzie jako wingman (28lvl juz raz był na tej imprezie), i ziomek mojego kolegi (typ nerda 29lvl).
Ustaliliśmy w samochodzie przed wejściem - jak kobieta jest sporo starsza od nich i nie są zainteresowani raczej taką znajomością, to odchodzą ciągle utrzymując ze mną kontakt tak, żeby mnie
A to ciekawe. Paruwa i lumpe? ( ͡º ͜ʖ͡º)