Nazywam się Tomek Miller i jestem fizykiem matematycznym (czyli takim ni to fizykiem teoretykiem, ni to matematykiem) oraz popularyzatorem nauki z Centrum Kopernika Badań Interdyscyplinarnych UJ.
Jeśli nurtują Was kwestie dotyczące zakrzywionej czasoprzestrzeni, kwantowych dziwności albo matematycznych abstrakcji (słowem: typowe tematy dyskusji na imprezie w kuchni albo na klatce schodowej akademika), serdecznie zapraszam na AMA 28 kwietnia o 18:00.
Nie obiecuję, że moje odpowiedzi będą satysfakcjonujące - pewnie często będę pisać "nie wiadomo"










![[AMA] Polski Ład. Wyjaśniamy zmiany podatkowe z inFaktem](https://wykop.pl/cdn/c3397993/link_1642614552vUGwjkiIjZaoG7wP4WX0hJ,w220h142.jpg)





Z punktu widzenia czystej logiki (jak np. w ścisłej matematyce lub programowaniu, gdzie masz dychotomię), powiedzenie to, moim zdaniem, jednak nie ma sensu. Traktowanie wyjątku jako dowodu na słuszność reguły jest sprzeczne z podstawową zasadą falsyfikacji
Z drugiej strony:
https://sjp.pwn.pl/poradnia/haslo/wyjatek-potwierdza-regule;549.html
"W słowach „wyjątek potwierdza regułę” nie ma nic dziwnego ani wewnętrznie sprzecznego, jeśli przez regułę rozumieć tendencję, prawidłowość statystyczną, a nie
"wyjątek potwierdza [istnienie] reguły",
lub
"wyjątek potwierdza [słuszność] reguły".
Moim zdaniem to pierwsze ma sens. To drugie nie ma sensu.