#pogoda w swojej bezsilności myślałem już nawet o kupieniu kuszetki do Tczewa tam i z powrotem - może i będzie głośno przez juleczki wracające z wakacji, ale przynajmniej będzie klima.
@fullmonty: Od lat jeżdżę na rowerze, z gazem pod ręką i nigdy mnie pies nie ugryzł... Aż do poprzedniego piątku. 23:30, jakaś wieś, a z zabudowań wybiegł pies i się rzuca. Zatrzymałem się (psy wtedy zwykle głupieją), pies też i wydawał się niezainteresowany, zaczął odchodzić. No to ruszam.. a zasrany pchlarz podbiegł i złapał mnie zębami nad kostką. Lekko, zadrapał skórę ale nic poza tym, chociaż zabolało. Jakby to było
Przejażdżka Poznań - Tczew. Całkiem spoko, zero niemiłych przygód. Wyjazd ok 22:30 więc najpierw kilka godzin nocy, idealnie - ok 17-20 stopni, dopiero ok 7 rano zaczęło grzać i z każdą chwilą było coraz cieplej. Na szczęście dziś nie było problemu z zaopatrzeniem (jak już sklepy otworzyli).
#kwadraty nowe oczywiście wpadły 🟦 +0 max square 51x51
@MoonlightSh: wykopaktywny.pl się wysypał, a mnie przerosło dodawanie w pamięci... Łącznie ponad 16 godzin jazdy, z czego 10 w upale może być usprawiedliwieniem :D
Zamaskowani nastolatkowie jeżdżą niezarejestrowanymi pojazdami z dużą prędkością między pieszymi, rowerzystami i samochodami. Są agresywni i wulgarni do innych. Policja się tylko przygląda.
@Marmurowy_Gargulec: Myślałem że o moim mieście piszesz (Tczew), bo przydałby się montaż jakiegoś ckm na balkonie, a mieszkam przy skrzyżowaniu krajówki i wojewódzkiej. W ciągu dnia jest szum samochodów, ale wieczorami zmniejsza się liczba zwykłych kierowców i motocyklistów względem idiotów, którzy jarają się mocniejszym przekreceniem manetki albo naciśnięciem gazu (bo to chyba wg nich takie męskie, adrenalina i w ogóle). Dramat. Nikomu źle nie życzę, ale oni nie są nikim,
@chittychittybb: Mam hulajnogę i to jest genialna rzecz - wcześniej dojeżdżałem do roboty rowerem, ale gdy są upały to hulajnoga jest lepsza - nie spocę się, jadę w normalnych rzeczach, wiatr trochę ochładza. W tym samym czasie samochodem jechałbym dłużej, ale rzadko jadę (gdy muszę coś zawieźć albo dalej pojechać to biorę samochód). ALE! Moja hulajnoga jest legalna, 20 km/h fabrycznie i koniec. Mi to wystarcza na dojazdy, ale gdy
Tak wyglądał Johannesburg jak jeszcze rządzili biali. Dzisiejszy Johannesburg jest cieniem samego siebie. Niektóre europejskie stolice dzisiaj idą tym samym śladem.
@Ice_Glaze: Europejczycy przybyli w tamte rejony i zamieszkali, bo tam była pustka - to były bardzo słabo zaludnione tereny. Dopiero gdy zaczęli zakładać tam osady, z okolicy zaczęli przybywać czarni, bo mimo wszystko żyło się im tam lepiej niż u siebie. Praca, opieka medyczna, nauka. Burowie nie było na jeźdźcami, ale osadnikami. Wyobraź sobie, że w okolicach 5 czy 6 wieku naszej ery nasze tereny były w dużej mierze opuszczone.
@Kanusz_Morwin_Jikke: 12 tys. lat temu nasze tereny pokrywał lodowiec, ale południe Europy, bliski wschód, Indie* czy Filipiny (oczywiście mam na myśli lokalizację a nie obecne państwa) były wtedy idealnym miejscem.do życia. Poziom morza był o ok 120 m niższy (woda zatrzymana w pokrywie lodowej w Europie czy w Ameryce Północnej. Masa lądów tam, gdzie obecnie jest morze i ocean. Choćby morze Śródziemne, Indie połączone prawie że z Australią czy obecne
@stary_emigrant: Mnie w Indiach fascynuje historia, bo to jeden z niewielu krajów, który istnieje od tysięcy lat (mówię o cywilizacji i kulturze, a nie narodzie). U nas ciągle się coś zmieniało, wojny, najazdy, zmiana religii i niszczenie pamięci o przeszłości. Tam to ciągle istnieje i ewoluuje, ale to ciągle ta sama cywilizacja. W Europie chyba tylko Grecja jest w podobnej pozycji, ale sporo młodsza i nieporównywalnie mniejsza.
@Benedylbert_Mlekogroszek: Akurat biblia to spis różnych pism, ale jednocześnie niesamowity zbiór wiedzy o dawnych czasach (pisanej i redagowanej z czasem w konkretnym celu), ale widać jak zmieniała się cała ta cywilizacja. Cześć to dokumenty zgodne z historią, cześć to pisma mające interpretować zdarzenia (faktyczne), a część to przepisane mity czy księgi z innych miejsc (Babilonu, Egiptu). Pokazuje ich widzenie świata, a nawet zmianę wiary (bo wspomina o bogach (a później
Naukowcy z University of Ottawa odkryli, że wysypanie wzdłuż leśnych ścieżek pasa zwykłych drewnianych zrębków dramatycznie ogranicza kontakt z pajęczakami w niektórych przypadkach nawet o 99 procent. Jak to możliwe?
Plan był taki, by jechać od zmierzchu do świtu. Pociągiem do Iławy, gdzie 4 minuty przed zachodem słońca ruszyłem w stronę domu. Ale co to za noc... Zmierzch płynnie rozszedł w świt, ciemniej w zasadzie przez 3 godziny, ale niebo na północy nadal jasne. Lekki wiatr, 18 stopni, cisza i puste drogi - coś pięknego. Mniej piękne były psy wyskakujące z bram, jeden mnie nawet uszczypnął
Psy już wcześniej były agresywne. Zaatakowały kobietę, która spacerowała po lesie z córką. Później dotkliwie pogryzły młodego mężczyznę i odgryzły mu uszy. "Część dokumentów zaginęła" tłumaczy prokurator Ewa Antonowicz.
Wczoraj pierwszy raz ugryzł mnie pies, tzn uszczypnął zębami nad kostka. Jechałem rowerem przed północą przez jakąś wieś. Na rowerze zrobiłem kilkadziesiąt tysięcy km, psy nieraz goniły, ale pierwszy raz w życiu musiałem użyć gazu (który wożę od lat). Żałuję że nie miałem go pod ręką od razu. Nie skaleczył mnie więc odpuściłem awanturę z właścicielem, mam nadzieję że pies zapamięta gaz. Gdy nad ranem drugi pies mnie gonił, gazu użyłem od
Wakacje 2005 jedziesz z rodzicami nad morze. Polska już w Unii, Małysz nadal zwycięża a Kubica zdobywa pole position w Kanadzie. Masz 10 lat i całe życie przed sobą 乁(♥ʖ̯♥)ㄏ
@jmuhha: Rok 2005 z mojej perspektywy: od wyjścia z domu do wejścia nad plażę mam godzinę jeśli jadę pociągiem, samochodu jeszcze nie miałem. Później w tym samym roku nawet z dziewczyną jeździłem (a obecną żoną). Ale to w weekendy albo wolne, bo na co dzień do pracy.
Ostatni dzień wyprawy, miał być chillout i spokojna jazda w stronę ostatniego miejsca, ale po pierwszych kilkunastu km na asfaltach, drogach rowerowych i bulwarach, zaczęła się r--ź winiątek. Wypych przez las po drogach jak z wysokich gór, stromych i pełnych luźnych kamieni, by trafić na właściwy szlak, prawie 160 m w górę po szutrach i luźnych kamieniach. Na szczęście widok z klifów na morze trochę
Toskania - dzień 4, dzień walki z materią. Widoczki piękne, ale musiałem zmienić klocki hamulcowe, które zdezintegrowały się poprzedniego dnia. Na szczęście w Sienie były sklepy i warsztaty rowerowe, nowe klocki 6,9€, wymienione pod kawiarnią, a u kolegi miala być linka od przedniej przerzutki, skończyło się na wymianie klamki grx za 230€... Potem zjazdy, gdzie klocki miały się dotrzeć, ale obcierały cały czas, także na
Dziś 5 był wynagrodzeniem na poprzedni dzień z problemami. Widoczki takie, jakie być powinny - białe drogi, winnice, posiadłości na góreczkach, otoczone cyprysami. Podjazdy długie i wymagające, zjazdy też, za to mijaliśmy setki osób jadących Tuskany Trail w przeciwnym kierunku. Od ludzi wyglądających na pro, emerytów rowerowych, ludzi na elektrykach, samotne kobiety i całe ekipy, po turystów. Cześć już widocznie dostała w kość, nie spodziewając
Pojeżdżone, chociaż do 10 padał deszcz, a nocleg był na dziko. Piękne trasy przeplatane dramatycznym błotem i podjazdy, które odbierały chęci. Za to wszystkie małe, zabytkowe miasteczka na górkach robią niesamowite wrażenie.
Dzień pierwszy bikepackingu dookoła Toskanii. Po nieprzespanej nocy w samochodzie, trasa pierwszego dnia miała być krótka i lekka, ale pogoda, widoki i chęci sprawiły, że po dojechaniu na miejsce kempingowe i rozłożeniu się, na lekko jeszcze zrobiliśmy prawie drugie tyle po okolicy. Jutro zacznie się podjeżdżanie obładowanymi rowerami na pobliskie góreczki.