Jak bardzo złym pomysłem jest wyznanie miłości poprzez list wręczony osobiście? Chciałem porozmawiać z koleżanką, ale widać, że nie było to dla niej komfortowe, a na wyjście się nie zgodziła (pracujemy razem, ale nie w jednym pokoju). #zwiazki #podrywajzwykopem
@Sarza01: ona nie ma ani insta ani żadnego innego medium społecznościowego. W sumie to mnie w niej też urzeka ( ͡°͜ʖ͡°)
Ja już naprawdę nie wiem co robić, bo dla mnie jest kimś niepotwrzalnym i wyjątkowym (tak, zakochałem się) i wyłożenie kawy na lawe i tak niewiele zmienia. Sądzę, że podskórnie i tak zna moje uczucia. W życiu nie wolno się bać.
O tym liście to słuchałem do końca związku że właśnie to była ta piękna rzecz która ja tak urzekła. Nikt inny nigdy do niej nie napisał listu miłosnego itd..
Na niektóre to zadziała, ale to kwestia bardzo indywidualnia.
@Sarza01: wydaje mi się, że jest to bardzo romantyczne i oryginalne. Podczas rozmowy emocje czesto biorą górę, a tym sposobem daje się drugiej osobie czas na przemyślenie. Poza tym taki list zostawia ślad, inaczej
@Sarza01: ona jest bardzo skryta i mocno powściągliwa w emocjach, dlatego to też kolejny powód, dla którego wolałbym nie stawiać jej w niekomfortowej sytuacji, jaką wiązałaby się z wyznaniem wprost. Gdyby chciała odmówić (a pewnie tak by było) to byłoby to dla niej niezręczne, a list chyba lekko ułatwia nam obojgu przeżycie tych emocji.
Masz rację, że mimo dotychczasowej odmowy wciąż tli się we mnie nadzieja, ale to naturalne. Traktuję
@bialy100k: @r5678 to nie jest zarzutka, a przy tym nigdzie nie napisałem, że list ograniczyłby się tylko do wyznania swoich uczuć. Miłość można wyrazić na wiele sposobów, różnymi słowami, list jest tylko formą wyrazu. Z oczywistych względów nie będę się z nikim dzielił treścią, to zbyt intymna sfera. Chodzi jednak o przekazanie swoich uczuć i emocji, to nie musi się ograniczać czy sprowadzać do prostego "kocham cię, pozdrawiam".
@bialy100k: poznawanie ludzi w pracy jest jedną z najbardziej naturalnych metod pozyskiwania nowych znajomości, także tych romantycznych. Znam pary, które poznały się właśnie na gruncie zawodowym, wbrew tej obiegowej maksymie "gdzie się mieszka i pracuje...". Inna sprawa, że znam tę dziewczynę od dawna i dopiero w pracy zaczęła mi się naprawdę podobać. A forma listu rozwiązuje późniejsze skrępowanie, bo o jego treści wiedzieć będzie tylko ona. Nie zakładam by podzieliła
tu jest problem. Nie, to nie jest źle, że jesteś zakochany, ale nie myślisz całkiem trzeźwo. Byłem w takiej samej sytuacji, gdy pisałem swój list i roztrząsałem czy warto i stwierdziłem, że jeśli nie spróbuję to nigdy się nie dowiem... i dowiedziałem się, że nie było warto.
@Ventod: rozmawiałeś z nią potem czy przeszła wobec tego obojętnie? Masz rację, nie myślę trzezwo, ale czy ktoś zakochany myśli trzezwo? ( ͡
@buleczkamaslana2137: jeśli laska pokazała innym list to jest to poniżej krytyki. Nie jest winą tego gościa, że spróbował, bo w zasadzie co w tym złego? W przypadku dziewczyny, o której piszę, jestem przekonany w 100%, że nikomu w pracy go nie pokaże.
@piotr-glabik: kolegi się tu nie spodziewałem ( ͡°͜ʖ͡°) jeśli chodzi o tę dziewczynę to jestem przekonany, że zachowałaby to dla siebie, nawet gdyby była niezadowolona.
Możesz tym razem w formie smsa czy coś, żeby mogła sobie przemyśleć odpowiedź. ale pls nie list xd
@ssauczo_pauczo: List od SMS różni się tylko formą, która jednak jest niecodzienna i wyróżniającą. Piszesz o żenadzie, ale tak na chlodno: co w tym żenującego? Krzywdy bym nikomu nie zrobił takim wyznaniem, bo jak świat światem ludzie wyznaje sobie uczucia. Różni się tylko forma.
Dyskomfort, brak profesjonalizmu i uważanie na słowa, żeby sobie przypadkiem NIC NIE POMYŚLAŁ.
@Muoda: trudno mówić o braku profesjonalizmu w przypadku uczuć. Potrafię oddzielić sferę zawodową od prywatnej i nigdy jej nie laczylem, co nie oznacza, że dziewczyna mi się podoba. Uczuc nie da sie wyjasnic, nie jestesmy nad nimi panowac i naprawde nie wiem co w tym zlego jesli jedna osoba podoba sie drugiej, nawet jesli ze sobą pracują.
Kurczę fajny to był rok. 1. Wyszedlem z epizodu depresji. 2. Poszedłem na terapię. 3. Wysłałem mamę na odwyk alkoholowy. 4. Schudłem 30kg. 5. Zgromadziłem 160k zł żeby w końcu kupić działkę pod budowę domu.
ktoś kto ma dziecko, partnerkę i jakieś przedsiębiorstwo przychodzi na tag dla ludzi co z pewnością nigdy nie będę mieć ani jednej z tych rzeczy się fleksować i Ty jeszcze to propsujesz? Dobrze Ty się czujesz w ogóle?
@Black_Rabbit_of_Inle: przecież wrzucił tez tag "podsumowanie2025" i sylwester z wykopem. Z opisu OP-a wynika, że rok zaczynał z poczuciem bycia przegrywem, ale rozumiem, że ten tag jest zarezerwowany tylko dla osób bez
@Black_Rabbit_of_Inle: pomijając to, że OP w swoim odczuciu był przegrywem, więc tak tagował to widziałem tu posty ludzi, którzy mieli inne problemy niż tylko matrymonialne. Sadze, ze mozna czuc sie przegrywem nawet najac relacje z kobietami (autor przeciez pisal, ze relacje z corka czy partnerka nie byly najlepsze, a to potrafi zdolowac). Oczywiście to nie moja sprawa kto co pisze w internecie, ale brzmi to jak bagatelizowanie problemów ludzi, którzy
Od stycznia 2026 roku zaczynam chodzić na terapię. Będę jeździł do wojewódzkiego na nią. Już jestem zapisany na pierwszą sesję. Oczywiście będzie to na NFZ, bo nie stać mnie na prywatną. Będą to spotkania indywidualne z psychologiem, a nie grupowe. Kilka miesięcy na nią musiałem niestety poczekać. Zmiany nastąpią u chuopa od nowego roku, bo zacznę na nią chodzić i zobaczymy jakie będę jej efekty
Jeżeli terapeuta uzmysłowi Mireczkowi, że można myślec inaczej i za tą myślą pójdą działania Mireczka, to już połowa sukcesu.
@Kitty88: a co jeśli nie można żyć inaczej? Kilka godzin temu napisałem posta o Nieodwzajemnionej miłości, na to nie ma żadnego, skutecznego lekarstwa. Wiem o czym piszę, bo od lat próbuję.
@In_thrust_we_trust: pracowałem z nią od kilku lat, przez długi czas w jednym pokoju i w dodatku sami. Myślę, że to wlasnie mnie blokowało, bo nie chciałem by przez moje wyznanie poczuła się niekomfortowo. Nie chciałem być względem niej natrętny, a przy tym myślałem, że to uczucie minie. Nie minęło, choć próbowałem się zdystamsowac, a nawet poszukać kogoś innego (co utwierdziło mnie tylko w przekonaniu, że to ona jest wyjatkowa). Nie
Najbardziej zawsze rozwalał mnie bezsensowny tekst i gadanie o tym że no, najpierw musisz być szczęśliwy sam ze sobą, bo inaczej druga osoba w twoim życiu nic nie zmieni, xd. Cholera, nie może być większa ignorancja niż to. Stan człowieka wynika ze środowiska i otoczenia, interakcji. Ludzie, dobrzy ludzie dookoła, dziewczyna, rodzina sprawiają że chce się być, nadają sens i cel, wtedy dopiero można poczuć szczęście. Nie da się go uniezależniać od
Niemożliwym jest by ktoś kto nie ma nikogo, włącznie z rodziną był xd szczęśliwy sam ze sobą.
@Van-der-Ledre: zasadniczo zgadzam się z Twoją myślą, bo też uważam, że to czynniki zewnętrzne kształtują nasze nastawienie do świata, ale wolę mówić, że szczęśliwym można być tylko w relacji. Istnieje wąska grupa ludzi (np zakonników), która potrafi żyć samotnie, ale być szczęśliwa (tu chodzi o relację nie z drugim człowiekiem, a nawet nie
Jestem w Hiszpanii w Walencji na najbardziej turystycznym w tej okolicy nadmorskim bulwarze La Patacona.
To rachunek za obiad dla 2 osob w restauracji przy bulwarze skladajacy sie z: grillowane świeże kalmary z gotowanymi warzywami, grillowany cały filet z kurczaka z frytkami i jajkiem sadzonym, 0.5l coca cola.
W zeszłym roku w Barcelonie w pubie postanowiłem zaszaleć - hulaj dusza, piekła nie ma! Zamawiałem jedno p--o kraftowe po drugim, do tego przystawki, które tylko palcem pokazywałem w menu - raz małże, raz kalmary, raz frytki, raz serki panierowane, generalnie wszystko z menu po razie xD Na koniec jak płaciłem to pomyślałem, że pewnie ze 150 euro zostawię... Jakie było moje zdziwienie, gdzie cały rachunek wyniósł 60€ ( ͡º͜
Rodzina się zjechała i przy stole tematy typu wakacje za granicą, chwalenie się kupnem auta, telefonów. Kuzyn o jakichś imprezach gadał. Generalnie każdy się rozpycha żeby być wyżej w hierachii. Nikt nie rozmawiał np o swej nadchodzącej śmierci i zaniku świadomości, o bezkresie wszechświata lub o kontemplacji w otoczeniu natury. Nudziarze
Cierpliwości. W te święta objechałem kilkukrotnie więcej grobów niż było ludzi przy stole. I gdzie teraz są ich auta i zagraniczne wycieczki.
@ThinkBackwards: co złego, że ludzie korzystają z życia? Każdego z nas grabarz łopatą poklepie, ale to nie znaczy, że za życia mamy się kłaść do grobu.
Powiedzmy to sobie szczerze, nie można być rozumnym, dorosłym Polakiem i jarać się Kevinem zamiast „Witaj Święty Mikołaju” z Griswoldami. Przecież to jest prawdziwy film świąteczny dla Polaka. To jest kronika świątecznego rozpadu psychicznego a potem pojednania. Dosłownie pierwsza jest scena przedświątecznej agresji drogowej, jak stary jedzie do lasu ściąć własnoręcznie choinkę, ale w końcu wyrywa ją z korzeniami i przywozi na dachu auta. Jest i somsiad bogaty złodziej, co to od razu
Są tu jeszcze jakieś osoby oprócz mnie, które uważają, że Kevin sam w Nowym Jorku jest lepszy niż pierwsza część? ( ͡°͜ʖ͡°)
Pomijając to, że kamienica, w której Kevin broni się przed rabusiami jest dużo większa niż jego dom i zrobił tam moim zdaniem dużo lepsze i zabawniejsze pułapki, to też film do czasu jego "konfrontacji" z Harrym i Marvem jest ciekawszy - w pierwszej części on w zasadzie tylko
Dziękuję wszystkim za wspólne oglądanie, wszystkiego dobrego, dużo zdrowia, no i widzimy się za równy rok albo i na nowojorskiej części (。◕‿‿◕。)つ──☆*:・ #kevin
Nasze pierwsze wspólne święta (。◕‿‿◕。) W grudniu razem z @kennyskrrt oficjalnie powiedzieliśmy naszym rodzinom, że jesteśmy razem. Moi rodzice już od pewnego czasu wiedzieli, że jestem "innej" orientacji, a fakt przedstawienia im niebieskiego paska był może na początku trochę szokiem, ale mam od nich pełną akceptację i zrozumienie. Również rodzice @kennyskrrt spokojnie przyjęli ten fakt i dzisiejszą wigilię spędzamy u moich "teściów". Przedwczoraj
Ja już naprawdę nie wiem co robić, bo dla mnie jest kimś niepotwrzalnym i wyjątkowym (tak, zakochałem się) i wyłożenie kawy na lawe i tak niewiele zmienia. Sądzę, że podskórnie i tak zna moje uczucia. W życiu nie wolno się bać.
@Sarza01: wydaje mi się, że jest to bardzo romantyczne i oryginalne. Podczas rozmowy emocje czesto biorą górę, a tym sposobem daje się drugiej osobie czas na przemyślenie. Poza tym taki list zostawia ślad, inaczej
Masz rację, że mimo dotychczasowej odmowy wciąż tli się we mnie nadzieja, ale to naturalne. Traktuję
@Ventod: rozmawiałeś z nią potem czy przeszła wobec tego obojętnie? Masz rację, nie myślę trzezwo, ale czy ktoś zakochany myśli trzezwo? ( ͡
@bialy100k: napiszę może PW.
@Ventod: nie chce się spotkać na osobności, ale rozmawiamy całkiem normalnie.
@ssauczo_pauczo: List od SMS różni się tylko formą, która jednak jest niecodzienna i wyróżniającą. Piszesz o żenadzie, ale tak na chlodno: co w tym żenującego? Krzywdy bym nikomu nie zrobił takim wyznaniem, bo jak świat światem ludzie wyznaje sobie uczucia. Różni się tylko forma.
@Muoda: trudno mówić o braku profesjonalizmu w przypadku uczuć. Potrafię oddzielić sferę zawodową od prywatnej i nigdy jej nie laczylem, co nie oznacza, że dziewczyna mi się podoba. Uczuc nie da sie wyjasnic, nie jestesmy nad nimi panowac i naprawde nie wiem co w tym zlego jesli jedna osoba podoba sie drugiej, nawet jesli ze sobą pracują.
@racjonalista85: w sumie to ciekawy jestem, ale nie naciskam, bo wiem, że to bardzo intymna kwestia i nie każdy chce się dzielić.