@mirko_anonim: Trafna uwaga. Sam przez to przechodziłem. Długo mi zajęło dojście do takiej diagnozy, ale jak już doszedłem i zacząłem się ogarniać - terapia - to pomogło. Na prawdę pomogło, teraz mogę powiedzieć że ddd / dda mam za sobą. Wiadomo, to nie jest tak, jakbym nigdy nie miał tego syndromu, ale już nie stanowi on bariery, przed normalnym życiem. Bariery, z której istnienia, przez długi czas nie zdawałem sobie
@mirko_anonim: Psycholog diagnozuje co jest nie tak z twoją psychiką (np. depresja). Psychiatra ogarnia Cię pod względem fizycznym (chemia w mózgu) za pomocą leków. Psychoterapeuta ogarnia Cię pod względem psychicznym (np. zmieniając sposób twojego myślenia, twoje przekonania).
To czy pójdziesz do psychoterapeuty na NFZ czy prywatnie nie ma znaczenia. Bardzo często jeden przyjmuje prywatnie i na NFZ. Mam wrażenie, że tacy są najlepsi bo na prawdę chcą pomóc swoim pacjentom.
Już nie pandemia czy wojna są największym zagrożeniem, a nadwaga, depresja i samotność. Ludzie mają coraz bardziej chore ciała i umysły, dodatkowo mamy coraz więcej singli co drastycznie zmniejsza dzietność oraz zwiększa ilość samobójstw. Jako społeczeństwo stoimy właśnie nad krawędzią przepaści…
Mam wrażenie, że problemy są co najmniej dwa. Ściśle ze sobą powiązane.
Jeden to poluzowanie więzi społecznych. Przyczyną chyba jest to, że człowiek jest leniwy, a do tego dzisiejsze warunki są diametralnie inne od tych, które jeszcze niedawno panowały i były standardem przez wiele pokoleń. Do tych obecnych człowiek nie jest przystosowany i łatwo wpada w pułapkę z której ciężko mu wyjść albo nawet ją dostrzec. Mam na myśli możliwość nawiązywania wirtualnych
Dawno nic nie pisałem na temat terapii, pora to zmienić ( ͡°͜ʖ͡°)
A więc moja terapia się zakończyła. Miało to miejsce jakoś w lutym. Skoro się zakończyła, wypadałoby ją jakoś podsumować.
Ogólnie jestem bardzo zadowolony z terapii i z jej efektów. Wszystko się ułożyło, nawet lepiej niż się spodziewałem. Nie mam żadnych wątpliwości co do tego, że to w jakim teraz jestem miejscu, zawdzięczam terapii i terapeucie, który okazał się
@egzysta: Też mi się wydaje, że nie było drogo. W trakcie terapii, zajrzałem znowu na stronę terapeuty i cena już była wyższa, ale cały czas mnie kasował tak samo, więc bardzo w porządku się zachował. On też przyjmuje na NFZ, a przynajmniej przyjmował, teraz może coś się zmieniło. Nawet mi zaproponował NFZ, tylko powiedział że muszę poczekać aż mu się miejsce zwolni. Miejsce się nie zwolniło, ale zaproponował mi terapie
Od zawsze byłem tym cichym i nieśmiałym dzieckiem. W szkole byłem tym, który siedzi sam w ławce i nikt nie chce robić z nim projektów grupowych. Wszyscy (rodzice, rodzina i ich znajomi) mówili, że samo mi to przejdzie jak pójdę do szkoły średniej. Guzik prawda. Nic się nie zmieniło, a nawet chwilami było gorzej. Kiedy koledzy i koleżanki umawiali się na osiemnastki i studniówki ja mogłem co najwyżej
Jak wygląda terapia psychodynamiczna tak w praktyce jak się tam siedzi? W jaki sposób ma pomóc np z lękami? Bo behawioralno-poznawczą jest łatwo zrozumieć z opisu, rozkłada się głębokie przekonania na czynniki pierwsze i zmienia je za pomocą różnych logicznych argumentacji, przyzwyczaja do sprawiających problem sytuacji za pomocą ekspozycji. A w PD czytam te opisy i nie rozumiem jak w praktyce to wygląda? #psychiatria #psychologia #psychoterapia
Terapia psychodynamiczna zakłada, że przyczyną problemu jest coś z Twojej przeszłości. Na terapii starasz znaleźć to coś i przepracować, czyli spojrzeć na sytuację z innej, teraźniejszej perspektywy, a tym samym zrozumieć że to wydarzenie nie musi na Ciebie wpływać i powodować problemy. Przy grzebaniu w przeszłości, terapeuta będzie skupiał się na emocjach, które odczuwałeś podczas sytuacji o których odpowiadasz.
Udowodnione jest, że po takim przepracowaniu ciało migdałowate się uspokaja i
@mirko_anonim: Zarówno pod tym wpisem jak i pod tamtym odnosisz się tylko i wyłącznie do "złych" komentarzy. Tych pozytywnych, z radami, jakbyś nie widział.
@Mikroblog_Premium: Jeżeli chcesz zostać psychoterapeutą (nie psychologiem), to nie musisz studiować psychologii. Wystarczą studia humanistyczne, prawo też się w to wlicza. Po studiach musisz jeszcze zrobić szkołę psychoterapii, około 4 lata trwa i sporo kosztuje - kilkadziesiąt k. Po takiej ścieżce będziesz psychoterapeutą z kwalifikacjami, takim który będzie akceptowany przez jakieś tam towarzystwo. No i będziesz w stanie pomagać ludziom. Z racji tego że zawód psychoterapeuty nie jest regulowany, to
Jestem planowanym dzieckiem, ale nie jest to coś o czym często myślę - teraz pomyślałem czytając Twój wpis i chyba sumarycznie, w całym swoim życiu, nie przekroczyłem palców jednej ręki, jeżeli chodzi o ilość razy kiedy o tym myślałem. A jestem po 30.
Nie sądzę by cokolwiek się zmieniło w moim życiu gdybym był nieplanowany i wiedział o tym.
Myślę, że to nie ma większego znaczenia. Ważniejsze jest to jak
Ty mówisz, że wydarzyło się to i to. Pewnie opisujesz okoliczności itp. Skupiasz się na faktach. No i dla Ciebie to jest wystarczające. A jej chodzi o co innego. Chce byś powiedział jak się czułeś / co czułeś, gdy to się działo, jakie emocje temu towarzyszyły. Jak tego nie mówisz to uważa że się nie otwierasz, no i po części ma
Właśnie ominęła mnie kula... Uff... Muszę zagrać w totka.
#psychologia Socjopaci mylą otwartość, z łatwowiernością. Mając deficyty w obszarze emocji i potem jak widzą osobę otwartą które szczerze mówi o sobie i emocjach, to widzą w niej: - przeciwieństwo siebie, - potencjalną ofiarę do wykiwania,
✨️ Obserwuj #mirkoanonim Hej, chciałbym się z wami podzielić moja historią i depresją. W tym roku będę miał 23 lata. Moje życie jest dla mnie piekłem. Moja matka umarła w tym roku z ojcem nie utrzymuje kontaktu. Ojciec był nieobecny w moim życiu pracował za granicą i widziałem go z 2 razy do roku, kiedy przyjeżdżał na święta. Rok przed śmiercią matki założył sprawę o rozwód. Pomimo pracy za granicą nigdy
@mirko_anonim Umarła najważniejsza osoba w Twoim życiu, więc to naturalne że czujesz się tak jak to opisałeś. A wcześniej jeszcze rozwód rodziców. Bardzo Ci współczuję (づ•﹏•)づ Sam
Trafna uwaga. Sam przez to przechodziłem. Długo mi zajęło dojście do takiej diagnozy, ale jak już doszedłem i zacząłem się ogarniać - terapia - to pomogło. Na prawdę pomogło, teraz mogę powiedzieć że ddd / dda mam za sobą. Wiadomo, to nie jest tak, jakbym nigdy nie miał tego syndromu, ale już nie stanowi on bariery, przed normalnym życiem. Bariery, z której istnienia, przez długi czas nie zdawałem sobie