@lostinwonderland: W 100% się zgadzam. Od dłuższego czasu twierdzę, a niedawno doświadczyłem tego na własnej skórze (zrobiłem o tym wpis albo dwa), że to czego doświadczamy przechodzi przez filtr zbudowany z naszych przekonań i schematów myślenia. To, że jakieś zdarzenie interpretujemy w określony sposób wcale nie znaczy, że ono takie jest. Można nawet powiedzieć, że to jakie ono naprawdę jest ma mniejsze znaczenie. Liczy się tylko nasza interpretacja bo tylko
A za tą naszą interpretacją idą emocje i to jak się czujemy z tym co się stało. Więc ma to dla nas ogromne znaczenie.
To jest nawet bardziej złożone. Coś na zasadzie "co było pierwsze jajko czy kura". To co czujemy może wyglądać tak jak piszesz, czyli najpierw interpretacja sytuacji później emocja. Może też być tak, że podczas doświadczania czegoś, doświadczamy od razu emocji (jest tam wcześniej coś
Czytałem wielokrotnie o wpływie samotności na człowieka. Ponoć jest tak, że jak przez długi okres jesteśmy sami (i nam to przeszkadza) to mózg przełącza się w tryb przetrwania. Nie jest to nic dobrego, gdyż w tym trybie stajemy się nieufni i podejrzliwi w stosunku do innych ludzi. Każda interakcja społeczna wywołuje stres, gdyż spodziewamy się najgorszego po drugim człowieku. A długotrwały stres jest katastrofalny w skutkach. Taki bardziej obrazowy przykład tego stanu
@eldoradek: mam podobnie, po dłuższym braku kontaktu z ludźmi mam wrażenie że zacierają mi się social skille i wszelka pewność siebie ulatuje :/
Ale kontakt z ludźmi np z pracy nie zawsze pomaga, np gdy zamienia się w festiwal small talkówbw których nie masz ochoty uczestniczyć, ale wypada. To jest nawet gorsze momentami, podręcznikowa samotność wśród ludzi
@eldoradek: oj tak, albo jak widzę, że ludzie się śmieją i bawią razem, a ja zwyczajnie zapomniałem jak to się robi. Jak masz netflixa odpal film sleepers "uśpieni" - ostatnia scena jak grupa przyjaciół siedzi w barze i zwyczajnie cieszy się swoją obecnością. Zawsze insta myśl, nie potrafię tak, a bardzo bym chciał.
No i co?
Ruminacje na ten temat nic nie zmienią. Tego problemu nie rozwiąże się jak zauważyłeś
Dzisiaj w nocy znowu nie mogłem spać i pogadałem sobie z jednym mirkiem. No i namówił mnie na terapię grupową. Nie spodziewałem się takiego efektu po nocnej rozmowie przez wykop ( ͡°͜ʖ͡°)
W związku z tym chciałbym się dowiedzieć jak to wygląda.
Rozumiem, że razem z grupą jest terapeuta, który jakoś to
@Kamilo67: To, czy Ci coś pomaga poznajesz po tym, czy lepiej Ci się żyje. Jak ktoś po terapii mówi, że mu łatwiej rozwiązywać różne sprawy i ogólnie funkcjonować to widocznie tak jest. @eldoradek: Możesz słuchać nawet przez cały czas trwania grupy, ale szkoda czasu. Dobrze jest mówić. Co do reakcji to raczej tam trafiają ludzie, którzy choć w pewnym stopniu zrozumieją Twoje problemy, niektórzy mogą mieć podobne przeżycia,
No ale i tak to sprowadza się do tego, że musisz przełamać to samemu, a nie że zniknie, więc po co to wszystko?
@Kamilo67: W bezpiecznych warunkach, pod okiem specjalisty. I to nie jest przełamanie na zasadzie "wczoraj nie umiałem, dziś umiem, bo stwierdziłem, że się przełamię". Omawiasz swoje emocje towarzyszące temu wydarzeniu, szukasz ich pochodzenia i je przepracowujesz, żeby potem w podobnych sytuacjach w życiu mieć w głowie tę
Zauważyłem, że trzeba być ostrożnym zasięgając opinii u większej ilości ludzi, np. na wykopie. Pożaliłem się w anonimowych na jedną sytuację, pytając się na końcu "co o tym myślicie?"
Zaczęły spływać komentarze z jednym punktem widzenia. Kilka przeczytałem i sam zacząłem tak myśleć, w końcu to była jedna z opcji którą rozważałem. Po lekturze tych komentarzy inne opcje skreśliłem. Na prawdę byłem pewien że to jest właściwe podejście i użytkownicy mają rację.
@eldoradek: potwierdzam to z perspektywy specjalisty psychologa, psychoterapeuty. Większość postów, odpowiedzi na pytania dotyczące mojej specjalizacji jest większości nieprawdziwa ale bywają też bardzo złe i niebezpieczne posty, które wymagają moderacji ale nikt za to nie odpowiada.
@Yakooo: ja też tak mam. Wiesz cały dzień otaczamy się ludzmi, rozmawiamy, śmiejemy się i prawdziwe swoje emocje spychamy na bok a jak już przyjdą nam do głowy to je tłumimy bo po co psuć np. dobra atmosferę lub zadręczać innych. Bo zazwyczaj ja tak myślę. Jednak gdy np. skończymy obcować z innymi i zostajemy sami ze sobą te myśli przychodzą bo nasze myśli nie są zajmowane innymi rzeczami. Z
@Yakooo: nie dokonca chodzi o samotność, tylko o problemy z którymi się zmagamy np psychicznymi, czymś co nas przytłacza a nie mamy z kim porozmawiać mimo ze w ciągu dnia tych osób jest wiele. Tu moim zdaniem wchodzą indywidualne aspekty. Ja np. nie lubie przebywać w większej ilości osób. Zazwyczaj moje znajomości są internetowe gdy poznaje znajomych podczas grania i z tego tworzą się jakieś koleżeńskie/przyjacielskie relacje. I mimo ze
Mi się wydaje, że to nie do końca głupota jest przyczyną złego stanu rzeczy. Inteligencja wśród ludzi to rozkład normalny i zawsze tak było, w każdym państwie, społeczeństwie itp. Większy wpływ ma dojrzałość społeczna. Chodzi mi o to, że w społeczeństwach gdzie jednostki nie są zapatrzone w siebie żyje się lepiej. Po prostu wszyscy sami z siebie dbają o wspólny społeczny interes. A zachowania wbrew temu interesowi - np. śmiecenie, są piętnowane.
@little_muffin: przecież terapia nie jest czymś co ma się podobać, bo to jest trudna sytuacja, z którą trzeba się zmierzyć. nie ma tutaj spacerku po pachnącej łące xD. poza tym, to nie wykopki są specjalistami w dobieraniu rodzaju terapii do konkretnego przypadku, a psychoterapeuta:) @eldoradek:
@eldoradek: Zgadzam się z ostatnim zdaniem. Natomiast psychoterapeuta kończy konkretną szkołę, poznawczo-behawioralna, systemowa itd., co nie oznacza, że nie ma pojęcia o innych szkołach i nie jest w stanie prowadzić psychoterapii w danym kierunku, jest w stanie. Nie za bardzo jestem pewny, ale z twojego wpisu płynie przesłanie, że klient/pacjent sam się zdiagnozował, doskonale wie z czym ma problem/trudność i teraz szuka terapeuty danej szkoły do tego problemu. a to
To jak się czujemy (w sensie emocjonalnym), to jak reagujemy na zdarzenia i cały świat zewnętrzny, zależy od nas samych. Dane z naszych zmysłów są przez nas interpretowane i mamy styczność z tą interpretacją, nie z obiektywną prawdą (o ile w ogóle coś takiego istnieje). A na interpretację mamy wpływ. Sam się o tym niedawno przekonałem.
Doświadczyłem dzisiaj ciekawej rzeczy. Raczej nie pierwszy raz, ale teraz zwróciłem na to uwagę.
Mianowicie miałem w pracy stresującą sytuację. Stresującą dla mnie. Nie chce się wdawać w szczegóły, ale chodziło o to, że zachowanie grupy ludzi wziąłem za bardzo do siebie. W tej grupie była też ona, a o niej już pisałem we wcześniejszych wpisach. Nie było to nic strasznego, ale ja to zinterpretowałem po swojemu. W efekcie czego zadręczałem się głupimi
@eldoradek: prowadzisz dziennik uczuć? Ja jakoś nie umiałem się przekonać do niego na początku ale potem mocno pomaga zautomatyzować rozumienie skąd jakie emocje się biorą. Ogólnie polecam.
Ostatnio natknąłem się na motyw z możliwością wpływania na swoje samopoczucie. W takim sensie, że sam z siebie możesz czuć się szczęśliwy. Bez wpływu zewnętrznych czynników. Sprowadzało się to do tego, że wszystko co odczuwasz w związku z wydarzeniami, które cię spotykają, albo to jak oceniasz sam siebie jest subiektywne. Dlatego możesz nadać dowolną interpretację wydarzeniom itp. A tym samym możesz zrobić tak, że czujesz się szczęśliwy.
@eldoradek: taka mentalna gimnastyka brzmi dla mnie jak unikanie. Ostatnio jak unikałem jechania do mechanika bo mi coś gwizdało z pod maski przy przyspieszaniu to musiałem później holować auto bo turbina powiedziała dobranoc. Nie komplikując bardziej rzeczy, dokładnie jest jak napisałeś. Możesz być szczęśliwy w ignorancji, ale jak zęby zaczną boleć, albo turbina się r---------i to nie będziesz szczęśliwy.
@Gumiasz: Dobrze to podsumowałeś i oczywiście się zgadzam, że jak możesz coś zrobić to zrób, a jak nie to się nie przejmuj. Tylko nie zawsze wiadomo która opcja jest lepsza. A jeszcze częściej nie zdajesz sobie sprawy, że w ogóle masz wybór. Po prostu czujesz się jak się czujesz i tyle. Optymalnie by chyba było być w stanie zawsze zauważyć co się dzieje z emocjami, tak jakby stanąć obok tego
źródło: comment_1638455619O0SGSr7hDCZhB359PykdUY.jpg
Pobierz