
Dziennikarz opisał telefon od Kingi Gajewskiej. "Płacz i przekleństwa"

posłanka KO miała zrugać publicystę za jego tekst, używając przy tym wulgarnych słów: "na ch*** i k****". i później życzyć mu "tego samego, co ją spotkało". Na koniec miała także wiadomość, że dzwoniła dzwoniła "nie jako posłanka, a zaszczuwana od dziewięciu dni matka trójki dzieci".
z- 164
- #
- #
- #
- #
- #
- #

















