@pottymouth: fajny pomysł, tylko ciężko będzie o motywację, o ile kontrakt wszystkich nie będzie wiązał. Zachorować można, ale jak się komuś nie będzie chciało... na nagranie przyjść musi. W każdym razie - na pewno jest to warte tego, aby spróbować. Niestety, ja się nie dołączę, bo trochę daleko :)
Sebastian to największy debil z tego programu, taki typowy przedstawiciel blokowych ławek xD Chleje, ćpa i w-------a czipsy za pieniądze mamy i do tego ciśnie gejów xDDDD Przebił buractwem nawet uszatka z poprzedniej edycji #kanapowcy
@SlabySzwagron5: nie wiem kto to uszatek z poprzedniej edycji, ale w 1 był p. Mariusz, potem p. Patryk, o ile dobrze pamiętam, trzeba przyznać, że p. Sebastian rośnie na takiego w 3 sezonie, ale się okaże
Po Sebastianie widać dobrze, że na głodzie wychodzi prawdziwe oblicze człowieka i puszczają hamulce. Wtedy już swojego buractwa się ukryć nie da. #kanapowcy
@Frettka: IMHO całkiem spoko dieta, może poza p. Kubą, który dostał dietę, z której nic nie lubi. No ale być może tak ma i trzeba iść na jakiś kompromis. Dopiją wodą, na początek trzeba zmniejszyć żołądek.
Kanapowcy to program, który mówi o odchudzaniu pięciu ludzi. Moim zdaniem - świetny. Dlatego trzeci sezon, fragmentami, chciałbym obejrzeć razem z Wami. Oglądajcie zanim TVN zdejmie, dostałem już roszczenia ale wysłałem sprzeciw.
Kanapowcy to program, który mówi o odchudzaniu pięciu ludzi. Moim zdaniem - świetny. Dlatego trzeci sezon, fragmentami, chciałbym obejrzeć razem z Wami. Zobaczcie, jak to wygląda z perspektywy grubasa :)
Mirki, spod znaku #wedkarstwo - szukam jakiejś prostej wędki dla synka (lvl 9) i dla siebie, aby mu towarzyszyć. Najchętniej niedrogie, proste w użyciu. Sam ostatnio wędkowałem 26 lat temu, tak że... też sobie będę musiał to i owo przypomnieć. #kiciochpyta
@belzebubek6: ryby... nie mam pojęcia :) płoć, okoń, leszcz.. ja to łapałem, jezioro to samo, ale po tylu latach... karpie chyba w tym stawie są, całkiem spore
@belzebubek6: wielkie dzięki Mirku! Ta cena jest jak najbardziej ok, spodziewałem się nieco wyższej :) Dzięki za pomoc, mam nadzieję, że będzie zadowolony z urodzin :)
@belzebubek6: to właśnie wyżej zapytałem, czy może sensownie jest kupić zestaw? Choćby tej firmy, bo w sumie - o tym nie napisałem - ale będę potrzebował co najmniej dwie wędki, bo przecież chłopak sam łowić nie będzie :) A widziałem od razu w tych zestawach, że bywają dwie, nawet trzy
@belzebubek6: wielkie dzięki raz jeszcze, mimo, że łapałem ryby przez 15 lat, to... prawdę mówiąc, nie mam o tym większego pojęcia. Zawsze pływałem łódką, zawsze łapałem taką krótką, do łapania pod lodem chyba, dziadek na to mówił "dziergałka". Dziadek też. Miałe jeszcze teleskopową, ale to był PRL-owski plastik... więc prawda jest taka, że sam się wszystkiego będę uczył od nowa :)
A miało być tak pięknie! Jednak po dzisiejszej konferencji ministra, okazało się, że to jednak tylko prima aprilis... dzień żartów. Pochodzenie tego zwyczaju nie jest dokładnie wyjaśnione, ale, jak widać, kultywowane.
Kolejny tydzień mojej przemiany i kolejna infografika wlatuje! Na razie sie nie poddaje, jest słabiej (co zrozumiałe, zaraz napiszę czemu), ale jestem zadowolony!
Waga z rana na czczo, jednak bez kupy ( ͡°͜ʖ͡°), ponieważ nie cisnęło mnie na kibelek.
Treningów niestety nie popełniłem żadnych z powodów zawodowych, prywatnych i zdrowotnych. W pracy odrobinę większy zapierdziel niż zwykle, jestem w trakcie finalizowania zakupu mieszkania więc trochę biegania po urzędach było + pod
@Szoku93 tak, z podobnej, zaczynałem z ponad 230 (najwyższa zmierzona, w rzeczywistości prawie na pewno było więcej) trzymam kciuki, fajnie, że się ogarniasz, mogą robić spacery, ja już byłem stary jak się ogarnąłem i max parę metrów byłem w stanie przejść. Powodzenia!
@TantnisKrzyzowiaczek: ponad 230, doszedłem do 130, jeszcze ze 30 zostało. Ale ja powoli, systematycznie, ostrożnie, chcąc uniknąć jak najbardziej się da efektu jojo (przyzwyczajenie do zmienionego trybu życia). W każdym razie, nieco ponad 2 lata. Teraz to się nieco zmieniło, ale będę dawał znać tak już poza wpisem, na swoich kanałach :)
Wyjaśnienie, dlaczego załamał się pode mną lód i pierwsze, dobrowolne, morsowanie w życiu. Not great, not terrible, można by powiedzieć, ale udało się.
TL;DR: Miejsce, gdzie załamał się lód, było miejscem akcji strażaków i tam lód nie tworzył się od tygodnia, tylko od poprzedniej doby. Taki pech. Ale i potworna głupota - wchodząc na lód, powinno się przewidywać takie rzeczy, więc żadne to usprawiedliwienie. Zadeklarowałem też, że za tydzień spróbuję morsowania no i - spróbowałem!
@Banek5000: tego, niestety, nie wiem, to było nieco obok, być może tam, rzeczywiście, było pęknięcie ciśnieniowe, bo to w końcu i dwa dni dłużej mrozów
Przepraszam wszystkich zawołanych - nie przemyślałem sprawy. Następnym razem, jak zostawię otwartą sprawę, to zrobię komentarz i poproszę o plusowanie tych, którzy chcą być zawołani do rezultatów. Raz jeszcze - przepraszam. Nie chciałem spamować.
@KubaGrom: tak jest, na pewno daje, kłopot w tym (w sensie - w wyjaśnieniu), że oni utopili się we wtorek, a ja wpadłem w niedzielę, w teorii lód powinni mieć grubszy :/
@arczer: pewnie na zasadzie, kto pierwszy dojedzie i może spróbować zacząć pomagać, nie wiem w sumie, @umowiony_znak_sygnal pewnie jest najbliższy prawdy, pewnie nawet to cała prawda
@rallyrychu: ano, rybacy oznaczają, rzeczywiście, przydałby się choćby wbity patyk
@mr_ash: ja w sensie - przewidywać, że z jakiejkolwiek przyczyny, lód może być cieńszy a tego - nie przewidziałem :/
@Aaandrzej: o nie, nie, nie :) nawet obiecałem nie chodzić po lodzie (oczywiście to obietnica z gwiazdkami, wyjątkami, dzisiaj szedłem do miejsca kąpania się)
@nocny-mirek: poniekąd tak, tylko to było pytanie w kontekście - skąd tam cienki lód @Ochlapto: zawsze do usług, człowiek uczy się na błędach, lepiej na cudzych :)
Wiele lat temu, okazało się, że mojemu owczarkowi niemieckiemu imieniu Dar, zawinęło się jelito, tak, że nie mógł się wypróżnić. Weterynarz (prywatny znajomy) szukał po klinikach weterynaryjnych, okazało się, że to co się pieskowi stało, nawet ludziom nie operują tylko wstawiają stomię dożywotnio. Dopóki udawało się prostować... to się prostowało. Potem się nie udało. Pojechaliśmy na ostatni wspólny spacer, długo się bawiliśmy. Serce mi się kroiło, gdy widziałem, jak próbuje. To była
@Eskeel: @Piernikarka: @noelus: kochani, przepraszam, nie wyraziłem się we wpisie jasno. Dar odszedł wiele, wiele lat temu, w 2003 roku. W 2012 - Deacon. Wspominałem coś, co działo się wiele lat temu, aby Mirkowi Ropasiakowi napisać, że podjął dobrą decyzję. I tak, do dzisiaj płaczę, jak to wspominam.
Dziękuję za Wasze historie, pisze się "są ludzie, którzy dobrze traktują zwierzęta", ale... chyba tak naprawdę takich, na
@eloar: sorry, o wiele częściej, o wiele. Dar był najsilniejszym owczarkiem jakiego widziałem, Deacon najmądrzejszym a obecnie Luna jest najweselszym i najradośniejszym :)
@hadrian3: wziąłem, trzeci owczarek, tym razem suczka, ma na imię Luna.
@tiimi: och, spaniel. Przed tymi trzema owczarkami co wymieniam powyżej, miałem spanielkę, miała na imię Dina. Pies wytrzymały, jak... ech. Urodziła się w 1982, odeszła w 1995, dokładnie, co do dnia, w
W ramach radzenia sobie z PTSD opisałem, jak to jest, jak się morsuje, wbrew własnej woli. Wpadłem do przerębla i sporo osób musiało się zaangażować, aby mnie wydostać. To podziękowanie dla ratowników i próba poradzenia sobie z ciągle nawracającymi myślami, co by było, gdyby...
Straty materialne - telefon, kluczyki do samochodu, karty (okazało się, że ich elektronika nie jest szczelna). Psychiczne... ciągle się jakieś pojawiają.
@eternit_nie_wybacza: zgadza się, pełna. @jarqka: dziękuję, wydaje mi się, że udawanie, że nic się nie stało byłoby jeszcze większą głupotą a tak, może choć jedna osoba wspomni i pomyśli
@Bis0n3k: dziękuję bardzo, mam nadzieję właśnie, że komuś pomoże. Na swoje usprawiedliwienie dodam, że dwaj panowie, którzy utopili się we wtorek, mieli 30 lat doświadczenia w wędkarstwie lodowym. Ja też łaziłem po lodzie 20 lat i nigdy nie wlazłem na niepewny. Nie wiem co tam się działo, że ten lód wyglądał całkiem pewnie, że nawet żonę ze sobą zabrałem :/ mam się czego wstydzić do końca życia :/
@Bis0n3k: ba, sam ich wzywałem, jak na ochronie robiłem :) a jakoś nie pomyślałem :) w każdym razie jakoś tak stanęły wkoło drzewa, że jednym okiem - zielona, drugim - czerwona, co jest do cholery... :) a tam dwie były :D no ale dosyć daleko a coraz zimniej... no ale tak, to rzeczywiście mnie wystraszyło :)
@Bolerro: ano! dokładnie tak się leczę z traumy, humorem, czasami ciężkim i czarnym :) już mnie pytali, kiedy zamierzam morsować ponownie i żebym tym razem całość nagrał a nie tylko opisy i parę zdjęć na krzyż :)
@gpsn: samego przemarznięcia w zasadzie nie, ale po przybyciu do domu szklanka spirytu de facto, maść rozgrzewająca na całe ciało, podwójna warstwa ubrań, elektryczna poduszka pod nogi i dwie kołdry "dookoła". I było mi zimno. Ale późnym wieczorem już zrobiło się lepiej, dużo bardziej odchorowałem próby wyjścia, samo wyciągnięcie, miałem pełno siniaków, krwiaków, otarć i wszystkie mięśnie mnie bolały. Potem - zakwasy, gdzie się dało. No ale ostatecznie zostało poradzić
@mboss1111: a dziękuję, dziękuję, przyznaję, że zebrałem parę pozytywnych recenzji, które tym bardziej cieszą, że nie redagowałem, nie wracałem, napisałem i wysłałem. Finał... no cóż, inaczej żona by pisała :)
@Kernydz: ależ nie mam czego wybaczać! Mnie samego siebie też nie jest żal, nic z tych rzeczy. Pisałem to po to, aby wyrzucić z siebie myśli, złe myśli, i przestrzec innych. W żadnym razie nie oczekuję współczucia.
Jakbys sie nie odchudzal to bys wpadl wczesniej po kolana :)
Pewnie tak! Tylko @anonim1133 ma rację, nie doszedłbym do jeziora, więc nie wiem, ostatecznie, jak lepiej... pewnie coś wyśrodkować :) Dzięki za opinię na temat tekstu, liczę na to, że będą przestrogą. Co do dystansu - mam do siebie wiele żalu, najwięcej za to, że naraziłem żonę. Ale nie zamierzam chować głowy w piasek, zrobiłem idiotyzm, trzeba
@rudelusterko: ku przestrodze pisałem, dzięki. @Kazadum: ano, to prawda, to prawda. Uzmysłowiłem to sobie aż za dobrze. @heniek_8: no nie do końca, w ogóle się nie spodziewałem, że się coś rozwali :/
@wscieklazielonka: mróz był sporo dłużej, po prostu taki większy, po -15/-20 dzień/noc, był od dwóch dni, ten dzień był trzeci a jeziora zamarzły jeszcze wcześniej. Poczucie humoru... tak, czarny humor mnie nie opuszcza, myślę, że łatwiej sobie tak radzić
@Ranger: po prostu, na spacer, to są bardzo ładne widoki, takie zamarznięte jezioro. Szczególnie, jak się widzi tyle śladów na lodzie, właziło się na lód przez 30 lat... no co się może stać? Ano, okazało się, że może. Dlatego napisałem. @dbc4razy: Ano, dokładnie. Tydzień mrozu, trzeci dzień porządnego. No i poszło... pozdro z Mazur :) @Salomonthekrol: ogólnie być może, gdzieś nawet robią zawody w jeżdżeniu na
@mr_ash: ano, właśnie dlatego o tym napisałem. Może chwalić się to nie do końca to słowo, starałem się tak naprawdę wyrzucić to z siebie i właśnie - przestrzec. Głupotą? Mało powiedziane, obawiam się
@smatthy: no nie wiem, byłem tam wiele razy, "do kolan" to powiedzmy, że odejmując grubość lodu... :) no ale nigdy nie miałem cierpliwości aby dojść do miejsca, gdzie nie będę miał gruntu. No ale inaczej się brodzi w wodzie, szczególnie jak się waży 50, 100 kg więcej niż teraz, inaczej elegancko po lodzie :/ Wnioski wyciągnięte :)
@prop: no ja 30 lat po lodzie łażę. Wędkarze, którzy zginęli we wtorek, to samo - w sensie czasu, jaki spędzili na lodzie. Dzisiaj rozmawiałem z synem ich przyjaciela, który zawsze z nimi na ryby chodził (we wtorek nie poszedł, bo zmarł w zeszłym roku). Wydawało mi się, że zawsze umiem określić, czy lód jest bezpieczny. No i właśnie - wydawało mi się. Szkoda tylko, że trzeba było aż takiego
@Bodzias1844: ano, teraz sobie myślę, że to było pęknięcie ciśnieniowe, albo coś w tym rodzaju, bo jak mi teraz stanął ten lód przed oczami, to wcale taki cienki nie był. Ale mnie siebie też nie jest żal. Lekcja nauczona, wnioski wyciągnięte.
@Pieskor: ano, serio. Po prostu mam lęki przed zimnem, przed wodą, chcę je przełamać, na świeżo a w niedzielę klub się zbiera. Będę morsował drugi raz w życiu, licząc tę nauczkę, za pierwszą.
@Niecodziennyy: no, tak dawno zamarznięte nie, ale ludzie wiercą dziury, no nie spotkałem się jeszcze z cichym jeziorem, choć oczywiście przyczyny dźwięków to spekulacja czysta, nie upieram się
@polock: mrozu był tydzień, dwa dni porządnego. W teorii lód winien przekraczać 10cm (i spokojnie to robił) i wytrzymać. No ale tego już nie zrobił. Jest lekcja.
@marplewa: dziękuję bardzo! I tak, ratownicy, służby, wszyscy byli wspaniali. Strażacy w trakcie wyciągania, ratownicy medyczni w trakcie badania a policjanci jak starali się uspokajać moją żonę, gdy szafowała groźbami karalnymi wobec mnie :)
@Grzegiii: ba! ja co prawda samochodem tylko raz wjechałem na jezioro, zrobiłem kółko i zjechałem, bo wydawało mi się to niemądre.... ale tak, wiele pamiętam z okolicznych jezior. No i łaziło się po nich każdej zimy. Do czasu, jak się okazało :/ Dzięki, wzajemnie :)
@SzeregoweKonto: oczywiście to przenośnia. Są objawy wystarczające do diagnozy, nie ma tego rozciągniętego w czasie. I myślę, że tylko ode mnie zależy, czy nie dopuszczę do tego, aby się rozciągnęło. Więc z tym walczę zawczasu.
@wielebny2020: też pamiętam różne zabawy, mniej lub bardziej głupie. Żeby to człowiek chociaż wtedy się skąpał, to nie, na zwykłym spacerze, który nie miał się niczym wyróżniać, poza ładnymi widokami.
@jos: och, to jeszcze inna historia. Z instruktora sportu w kalekę. A teraz powoli z powrotem do zdrowia. Ale... no to też miało jakieś tam podłoże psychiczne, uzależnienie od żarcia, długo by mówić. Kiedyś o tym napiszę :)
@eternit_nie_wybacza: ja akurat wszedłem dla ładnych widoków, nie spodziewając się żadnych problemów z lodem. Ot, nie podumał. W sumie to nawet podumał, ale okazał się idiotą, bo nie wziął wszystkich czynników pod uwagę.
@LaurenceFass: całe zdarzenie było niechlubnym popisem głupoty, przyznaję i zdaję sobie z tego sprawę. Ale z tego, że udało mi się przez całe zdarzenie opanować, nie wpaść w panikę i zachować jasność myślenia, jestem dumny.
@Triptiz: waga spadła o 100kg, jakby dwóch ludzi szło. No, z żoną troje i trochę inne rozłożenie masy na stopy, wiem. Mróz trwał od tygodnia, to był trzeci dzień ostrego mrozu. Lód był naprawdę wystarczająco gruby, tyle... że nie wszędzie. Wielu czynników, z powodu bycia głupim, nie wziąłem pod uwagę.
@smiech2: Ano, różnie to w życiu bywało, ale skąpać nigdy się nie skąpałem. Debiut. Przy okazji człowiek się dowiedział, że jest głupszy, niż myślał :/
@Mirkowy_Annon: tak też można, tylko pamiętaj, że jak po operacji nie zmienisz nawyków, to odbije z powrotem. To był jeden z powodów, poza strachem, dla których się nie zdecydowałem. Teraz mam czas na zmianę przyzwyczajeń, jak mam rzadko okazję zjeść coś słodkiego to mnie wykręca, że za słodkie. A kiedyś kilogramami szło. Musiałem też mieć czas na odzwyczajenie się
@Stef444n: w tą niedzielę zamierzam podjąć próbę, właśnie w celu walki z traumą, nie wiem czy się odważę, ale chcę, traktując to jako odtrutkę na myśli. W poniedziałek nie chciałem wyjść z domu "bo zimno" a zimno mnie odstraszało mocno. Zobaczymy, czy się uda.
@yagu6: ba, żona powiedziała, że powinna dzwonić po Green Peace, bo oni wyciągają wieloryby. W sumie jeden wóz strażacki był zielony, więc prawie... :)
@SzeregoweKonto: mam wielką nadzieję na to, że się nie mylisz, bo to nie jest tak, że jestem "wanna be", wręcz przeciwnie, natomiast... no nie opisywałem każdej myśli, czy każdego czynnika. Uczucie bezsilności mnie łapało za każdym razem, jak łamał się lód, kiedy próbowałem się wydostać. Obojętność... była, choć nie w przeręblu. Było sporo więcej rzeczy. Ale obyś miał rację, bardzo na to liczę.
@chilon: to mi raczej sławy nie przyniesie, choć rzeczywiście, czasami popełnianie idiotycznych czynów daje sławę. Ale ten był chyba na to zbyt mało głupi, bo dosyć powszechny, więc mi nie grozi.
@pawel-niczyporek: ano, tak to działa, w każdym razie u mnie. PTSD to skrót myślowy, tutaj już jeden wykopek mnie uświadomił, że niewłaściwie użyty. Ja też bym nie zrozumiał, jakbym sam tego nie czuł. Zresztą, nadal nie rozumiem. No ale tak po prostu jest.
@gglon: ( ͡°͜ʖ͡°) @pazdzo: ano, coś w tym musiało być, co prawda śniegu nie było za dużo, ale tak, był tam jakiś czynnik, zresztą... pierwsza ofiara to młody chłopak, mógł nie wiedzieć. Ale drugi debil oraz dwie kolejne ofiary serio, kilkadziesiąt lat łaziły po lodzie, zdawały sobie sprawę z różnych niuansów... a okazało się, że nie wszystkich. I można się bardzo przejechać
@pawel-niczyporek: sporo pominąłem. Po co? Bo zauważyłem, że dobrze mi robi wygadanie się, wyrzucenie tego z siebie. A że pracuję zdalnie, to zazwyczaj o tym pisałem, pomyślałem, że napiszę raz i postaram się w miarę kompleksowo, ku przestrodze. Ale fajnie, że masz takie wyczucie. Być może zbliżonego do tego, jakie ja mam do lodu ;) :) ( ͡°͜ʖ͡°)
@Reiter: myślę, że to nie byłoby potrzebne, nie dałem rady wyleźć. Oczywiście gdyby nie było pomocy w drodze, ani szansy na pomoc, pewnie bym próbował inaczej, ale wiedząc, że ratunek w drodze wolałem zachować energię na ogrzewanie organizmu. Jednak sądzę, że bez kija byś się obył.
@pianinka: ano, przyszło mi do głowy, bo robiłem to przez lata... i byłem otyły, nawet bardziej. Ale tak, to oczywiście świadczy tylko i wyłącznie o tym, że głupi ma szczęście a i to - do czasu, jak widać. Choć, koniec końców, mogę mówić o wielkim szczęściu. Dzięki
@pawel-niczyporek: nie wiem, do niedzieli wydawało mi się, że nie jestem taki głupi, a okazało się, że bardzo - teraz wolę unikać spekulacji na swój temat :)
@smiech2: dużo więcej szczęścia bym nawet powiedział, ja co prawda nie na wyspie, ale między jeziorami i też się łaziło przez lata... no i przyszła kryska. Na szczęście wszystko wskazuje na to, że nie. Byłem grubo ubrany, ręce w większości trzymałem nad wodą, głowa zmoczyła się tylko raz i to na sekundę dosłownie a nogami cały czas pracowałem, łącznie z machaniem palcami, żeby nie dopuścić do ograniczenia krążenia krwi, więc
@sodomek: ano właśnie, a mnie się czujność uśpiła i nie pomyślałem, że może coś nam grozić. Dlatego też nazywam się pieszczotliwie debilem, ale zazwyczaj gorzej, w ogóle nie pomyślałem o tym, żeby choć jakąś gałąź mieć ze sobą :/
nteresujący Cię fragment to: "After the stress or danger is gone, the effect of adrenaline can last up to an hour."
@SzeregoweKonto: ponownie przepraszam w imieniu organizmu. Być może clou leży w słowie "can", nie mam pojęcia, nie interesowałem się nigdy tym, jak długo trwa efekt działania adrenaliny
@antek_akrobata: oj, wiem, aż za dobrze. Ciężko powiedzieć, jak daleko, no ale - za daleko, jak się okazało :/ ale chyba nawet w lato już na tamtą plażę akurat nie wrócę, jakoś tak...
@SebaD86: Teraz widzę, jak moja żona ma rozbudowane słownictwo, bo debil i kretyn to wypluwała na zaczerpnięcie oddechu. Ale tak, zgadzam się, jak najbardziej. Ano, myślę o tym, myślę, każdego dnia od niedzieli i przypuszczam, że jeszcze trochę pomyślę
@Reiter: bo przez 30 lat chodziłem po lodzie i uznałem, że nie ma żadnego zagrożenia. Ot, przyjemny spacer, nic się nie może stać. Jak bardzo się myliłem, jakim zadufanym idiotą się okazałem, to już wiesz. Czyli krótko - "bo żem debil".
@Escalade: no właśnie ja przypuszczam, że trafiłem na pęknięcie ciśnieniowe, bo nawet z pozycji w wodzie, ten lód naprawdę nie był cienki. Druga sprawa, że nie był czarny, więc też słabszy. Ale co wymagać od debila.
@mamabijeatataniezyje: ba, jak pierwszy raz właziłem to o niczym takim nawet nie słyszałem. Potem... potem idiocie wydawało się, że rozpozna bezpieczny lód. Często nie wchodziłem. Ale i często właziłem. Do niedzieli to działało, okazało się, że d--a ze mnie a nie "rozpoznawacz lodu"
@dannyc85: otóż to, otóż to, jak poczułem, że nie czuję ( ͡°͜ʖ͡°) dna pod nogami to zrobiło mi się ciepło na myśl o tym, co by było, jakbym rąk nie rozłożył :/
piszesz, że żona miała wiosło dlaczego nie skorzystałeś?
@KristoferMichaelson: absolutnie szczerze - nie mogła mi ich podać, bo ciągle jej się kazałem odsuwać, więc musiałaby rzucić. A gdyby nie trafiła,
@mamabijeatataniezyje: jak ja miałem 9 lat, to jeszcze był PRL i wszyscy uważali, że co gnojka nie zabije, to go wzmocni. Ale to fajnie miałeś, mnie tata na lód nigdy nie prowadzał, łaziłem z kolegami. No i skutek, choć po latach, przyszedł. W sumie zainteresuję synka bezpieczeństwem takiego robienia z siebie kretyna :/ jak już będzie chciał chodzić, niech to robi rozsądniej niż jego stary
Nie rozumiem jak ludzie dalej mogą wchodzić na lód bez do edukowania się w tym jak robić to bezpiecznie
@Tymiec1337: zapewne, u mnie, efekt Dunninga-Krugera, tyle lat to robiłem, to wydawało mi się, że mam o tym pojęcie, jak wyszło, wiadomo. Ot, stary dureń
@antek_akrobata: ano, jakoś tak w białym ta odległość się zlewa, jak zastanawiałem się, z łbem ponad lodem, ile jestem od brzegu (bo pytali ze 112 i żona pytała mnie), to myślałem, że jakieś 20-40 metrów... jak jechałem na drabinie, to okazało się, że 60-80 raczej.
@KristoferMichaelson: masa mięśniowa źle na to wpływa? Nie miałem pojęcia, ale to może dlatego się robię zmarźluch, bo pod tym tłuszczem jest sporo
@starter5: tak naprawdę, szansa jest. Raz się nawet wyturlałem na zewnątrz, tyle, że pod plecami znowu mi trzasnęło i wleciałem z powrotem. Gdyby nie to, że wiedziałem, że pomoc w drodze, próbowałbym kolejny raz i kolejny, a wynikiem byłoby albo to, że się wyturlam i odturlam bo się już nie załamie, albo dojdę do takiego miejsca, że będę miał grunt i się będzie dużo łatwiej odbić na lód i go
@mozis: wiem, lód miał ponad 15 cm. Ja już prawie na pewno wiem, czemu wpadłem, ale chcę to jeszcze zweryfikować i wrócę z wynikami. Nie zmienia to faktu, że byłem idiotą, ale racjonalizuje to, czemu dałem się nabrać na to, że lód jest pewny
@marten: oj, bardzo nieciekawie, za gówniaka też tak mieliśmy, przechodziliśmy po lodzie z jednej miejscowości do drugiej, w kilku kolegów z klasy, i przed nami jakby rzeczka... oj, spieprzaliśmy stamtąd aż wióry za nami leciały. No ale nie pomogło todoświadczenie :)
@Pioter13: walkę z nadwagą prowadzę już długo, udało się zejść już 100kg, z progu początkowego 230kg. Więc całkiem nieźle. Ta sytuacja... no nie, cieszę się bardzo, że przeżyłem, natomiast chudnąć i tak zamierzałem dalej i z tego się nie wycofuję :) Życie i tak bardzo kocham, bo mam wspaniałe, z cudowną, kochającą żoną, dwójką dzieci... mamą, która wyszła z nowotworu w przedostatnim stadium... Dlatego w sumie #wygryw :)
@trollasek: tak, ratownicy byli wspaniali, żona dostała pełną listę przykazań, co ma robić i wypełniła to wręcz z nadgorliwością, opiekę miałem lepszą niż Gates w potrzebie :)
@excavations: Dziękuję! Tak, żonę mam cudowną, to prawda :) Z jednej strony też bardzo żałuję, że to się stało, z drugiej... wiem, bo dostaję takie wiadomości, że to daje do myślenia, mam nadzieję, że choć jedna osoba chcąc wejść na lód sobie przypomni to, co przeczytała
@Reiter: nie ma za co, naprawdę, ja sam o sobie dużo brutalniejszy komentarz wystawiłem. A co żona o mnie mówiła... w tłumie nikt nie przypuszczał, że jest żoną, bo najgłośniej marudziła, co za kretyn wlazł na lód :) Ba, policja ją uspokajała a ona przy policji w karetce mówi do mnie: "zabiję cię w domu, zamorduję, mówię to przy policji, żeby za daleko nie szukali sprawcy" :) Więc każdy komentarz
@trollasek: tak, picie alkoholu ogrzewa tylko pozornie, więc nie powinno się tak "ogrzewać" na mrozie, ale pamiętaj, że ja to zrobiłem po powrocie do domu - rozszerzyłem naczynia, zwiększyłem wymienność temperatury ale nie z mrozem, tylko z domowym ciepłem, więc się ogrzewałem
@tom001: nie mam pojęcia, co działa bardziej, natomiast zauważyłem już, że jedno nie działa bez drugiego. Jak zmniejszam z różnych powodów dietę lub ćwiczenia, to drastycznie spada prędkość schodzenia z masą, ba, bywa, że przybywa (ogólnie staram się trzymać wolne tempo - i tak skóra nie schodzi się tak, jakbym o tym marzył). Fajne tempo daje się utrzymywać przy diecie i ćwiczeniach jednocześnie. Z drugiej strony, tak naprawdę chudniemy od
@trollasek: to kontrolowane już było :D i chyba będzie za tydzień... dzięki :) co do napływania zimnej krwi - zgadza się, ale to w sytuacji, jak się zapada głębiej w hipotermię, ja miałem 34,8 i cały czas starałem się w wodzie ruszać, łącznie z palcami u nóg, wypiłem, na oko, jakąś godzinę po wyciągnięciu z wody, więc chyba już bezpiecznie. Tzn. mam nadzieję :) Ale skutków ubocznych nie ma, więc,
@grzmotojebca: żona żadnej liczby, ani z plusa, ani z głównego losowania, w zdrapce też nic. Ja jedną liczbę w plusie i dwie w głównym. Nawet trójki nie było :/ Przykro mi - ale cieszę się, że zastrzegłem :)
Łukasz
Ważyłem 230 kg, nie mogłem przejść 5 metrów. To nie żart. Wtedy zacząłem walczyć.