#anonimowemirkowyznania
Witajcie,
Od czasu wybuchu pandemii mój stan psychiczny bardzo się pogorszył, nie mam siły na wiele czynności i czuje się bezsilna w sytuacji jak np zarejestrowanie się w urzędzie pracy itp. Uczęszczam na terapie od kwietnia ale nadal nie mam siły zrobić niczego związanego z moją przyszłością. Zupełnie nie przypominam siebie nawet sprzed roku. Z ambitnej, pełnej życia dziewczyny, która brała od życia wszystko co chciała stałam się wrakiem człowieka. Terapia pomogła mi nie przejadać smutku, ale czuje się totalnie rozwalona i pochłonięta przez negatywne emocje. Ostatnio chodzę do terapeuty i nic nie rozumiem. Sposób, żeby tak nie myśleć, a myśleć tak nie działa na mnie. Może ktoś w Was był w takiej sytuacji? Szukam dobrego (sprawdzonego) psychologa/psychoterapeute specjalizującego się w depresji (niezdiagnozowana), zaburzeniu kompulsywno-obsesyjnym i osobowości lękliwej. Czytałam, że powinnien to być psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, ale tutaj też czuje się bezsilna w szukaniu. Czy znacie dobrych psychoterapeutow ktorych moglibyscie polecic?
Dzięki za przeczytanie posta

#psycholog #psychologia #terapia #depresja #psychoterapia #psychoterapeuta #zaburzenia
  • 15
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@13czarnychkotow: Moim zdaniem psychoterapie średnio pomagają. Z zapałem zaczęłam ok. 1.5 roku temu i jakoś zapał minął a moje samopoczucie stało się dużo gorsze niż było. Wykonywałam wszystkie sugestie co terapeuta wymyślił oraz sama realizowałam inne swoje pomysły i jakoś to nie sprawiło, że poczułam się lepiej, a jedynie poczułam że z niektórymi problemami muszę żyć mimo że niszczą mi życie :/
  • Odpowiedz
@13czarnychkotow:

Porównywanie różnych terapii badając je w ten sam sposób niekoniecznie będzie miarodajne

Osoby z zaburzeniami depresyjnymi o to raczej nie dbają. Skuteczność to skuteczność, jest istotna statystycznie lub dalej klinicznie, lub też nie.

bo na przykład przy psychodynamicznej efekty przychodzą
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Od dłuższego czasu ciężko mi się funkcjonuje. Mam pasję, którą (ostatkami sił) rozwijam, pracę którą bardzo lubię i również jest moją pasją, zarabiam w niej pieniądze, które jeszcze parę lat temu były dla mnie nie do pomyślenia i stać mnie na wszystko co chcę, kochającego od wielu lat chłopaka, wspierającą i kochającą rodzinę, paczkę wieloletnich znajomych. Mimo to, czuję... no właśnie. Nic nie czuję. Zawsze byłam trochę inna od reszty, dla nieznajomych totalnie zamknięta, ciężko mi się nawiązywało nowe kontakty, ale jak juz z kimś zatrybiło, to było git - każdy mnie lubił, zawsze każdego byłam w stanie rozśmieszyć swoim oryginalnym poczuciem humoru.

Kiedyś mocno zastanawiałam się nad sobą, nie akceptowałam tego jaka jestem, ale gdy w liceum znalazłam grupę przyjaciół, z którymi spędzałam czas i czułam się bardzo dobrze, uznałam że po prostu "taka jestem i tyle". Potem przyszła miłość, szczęście. I w pewnym momencie to się skończyło, bo przestałam odczuwać emocje. Nie wiem kiedy to się stało, ale myślę że jakieś 3-4 lata temu, chociaż z perspektywy czasu widzę, że to siedziało we mnie od początku.

Na co dzień nie czuję nic. Po prostu sobie egzystuję, chodzę do pracy, na zajęcia związane z moją pasją, spędzam czas z chłopakiem. Ale najwięcej czasu spędzam leżąc przed komputerem, przełączając się między FB, wykopem a YT. Nie robiąc nic. Nawet odpalając film na YT, obejrzę kilka minut i wyłączam, bo nie mogę się skupić. Chciałam poczytać książkę - po kilkunastu minutach przychodzą inne myśli, nie mogę się skupić na czytaniu. Ograniczyłam kontakt z ludźmi. Chciałabym zadzwonić do babci, pogadać, ale nie mogę się zebrać (chociaż kontakt mamy bardzo dobry). Ze znajomymi już dawno nigdzie nie byłam. Złapałam się nawet na tym, że na naszej konwersacji pisząc, że dzisiaj mam wolny dzień zaczęłam wymyślać wymówkę na wypadek gdyby ktoś mi zaproponował spotkanie. I to nie jest tak, że ja się nie chcę z nikim słyszeć, widzieć. Po prostu coś mnie blokuje przed tym. Nie odczuwam żadnego strachu ani nic. No właśnie... nic nie czuję.
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania zapisz sobie na kartce w punktach co chcesz powiedzieć psychiatrze i pójdź z tą kartką, to może pomóc. Zapisuj się do skutku, aż w końcu pójdziesz. Może spróbuj tym razem zapisać się na przykład na następny dzień już, wtedy nie będziesz miała czasu, żeby się rozmyślić.

Poza tym pomyślałabym o psychoterapii, żeby z Tobą popracował nad uwolnieniem emocji. Miałam kiedyś zblokowane emocje i tak jak mówisz - to w ogóle
  • Odpowiedz
@turok2016 @amebazupelna Ja mam taką sytuację. Do czasu covida f2f, potem zdalnie. U mnie to działa, ale nie wyobrażam sobie zaczynać terapię od spotkań online. Niestety, ale na początku warto mieć te kilka spotkań f2f, bo to jednak inne wrażenie i wydaje mi się, że w ten sposób o wiele łatwiej terapucie zbudować zaufanie do swojej osoby. Nie jest w końcu "gadającą głową z ekranu".

Nie mniej jak jest potrzeba,
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania:

Nie zgadzam się. Jeśli OPowi zależy, żeby ktoś był miły, to ma znaczenie. Jakosc relacji terapeutycznej ma największe znaczenie w dojściu do zdrowia i jest to dowiedzione naukowo. Znam kogoś, kto trafił do terapeutki szanowanej w środowisku, ale była tak cholernie sarkastyczna i strzelała prawdą między oczy, że trzeba było uciekać. Trzeba dobrać terapeutę nie tylko pod pod względem kompetencji, ale tez czucia się z nim komfortowo, nadawania na wspólnych falach.

Poza tym słowo "skuteczny" budzi mój niepokój. Bo to brzmi, jakby cała odpowiedzialność za wyleczenie zależała od psychoterapeuty. A tak nie jest. Psychoterapia to współpraca, gdzie pacjent prowadzi terapeutę po swoim życiu, a terapeuta odkrywa w tym życiu niuanse, z którymi się wspólnie pracuje. Więc bardziej, niż "skuteczny" podoba mi się słowo
  • Odpowiedz
@Antol: kurde wydaje się fajna ta gra, ale szukać ekipy to pewnie masakra. Mam wrażenie, że ludzie grający w takie to znają się z swoją grupą od przedszkola xd
  • Odpowiedz
@Maneharno: uwierz mi, że większość ludzi jadących w tej ciężarówce się nie znają XD właśnie to jest magia Squad. Wbijasz do oddziału, witasz się i spontanicznie zaczynasz z nimi współpracować na drodze ku zwycięstwu. Chodzicie sobie, robicie żarty, a przecież jeszcze kilka minut temu nigdy nawet nie słyszałeś ich głosu.

Znam mnóstwo ludzi, którzy grają w to na własną rękę właśnie dzięki tej spontaniczności spotykania spoko ludzi.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Z góry przepraszam, że dodaję tego posta po raz drugi, ale za pierwszym razem nie spotkało się z za dużą odezwą. W zasadzie proszę już o jakiekolwiek porady
Hej, proszę o pomoc. Proszę o jakieś namiary na porządnego psychoterapeutę z Lublina z prywatnego gabinetu. Byłem już u dwóch przez okres 2óch lat i nic mi nie pomogli.
Mam dość poważne problemy i nie będę się rozpisywał, ale tak w skrócie- przeszłość: alkoholizm ojca, bieda, awantury w domu, wyżywanie się werbalnie, momentami głód (ale rzadko), brak oparcia w rodzinie, brak innej rodziny poza tej najbliższej, w wyniku tego brak możliwości przeżycia młodości we właściwy sposób, samotność, trudności z rówieśnikami. Obecnie: 25 lat, DDD, fobia społeczna, ograniczone życie towarzyskie, lęk uogólniony, brak chęci do czegokolwiek, chociaż mimo to jakoś sobie funkcjonuje i żyję. Prosiłbym także o jakieś namiary do seksuologa, bo od jakiegoś czasu nie mam w ogóle ochoty na s--s i moja 'hydraulika' nie działa prawidłowo. A jednak jest to dla mnie ważne, bo nie jestem taki 100% przegryw i raz na jakiś czas mam jakieś kontakty seksualne z poznanymi dziewczynami. Byłem już u jednego seksuologa i się dowiedziałem, że nie może mi pomóc, bo dopiero jak będę regularnie współżył, to wtedy można zacząć weryfikację problemu i podjęcie leczenia- ale jest to błędne koło, bo skoro nie wszystko u mnie halo, to jak mam w ogóle teraz choćby nawet nieregularnie to robić?
Straciłem już wszelką nadzieję, ale kiedyś, kiedy będę robił sobie rachunek życia, to nie będę mógł sobie zarzucić, że nic z tym nie robiłem, bo w rzeczywistości robiłem sporo.
#lublin #psychoterapia #psycholog #seksuolog #przegryw #terapia
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: chodziłam do Katarzyny Stadejek i bardzo, bardzo polecam! Niestety nie wiem, czy aktualnie przyjmuje na NFZ.
Wbrew pozorom wielu niebieskim łatwiej otworzyć się przed kobietą. Wciąż żywy jest stereotyp "silnego faceta" i trudno przyznać się do lęków i słabości innemu mężczyźnie. Ale tak naprawdę to tylko Twój wybór! Jeśli po pierwszej wizycie poczujesz, że "to nie ten/ta", to dostaniesz polecenie kilku innych osób preferowanej płci, do których możesz pójść.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Hej, proszę o pomoc. Proszę o jakieś namiary na porządnego psychoterapeutę z Lublina z prywatnego gabinetu. Byłem już u dwóch przez okres 2óch lat i nic mi nie pomogli.
Mam dość poważne problemy i nie będę się rozpisywał, ale tak w skrócie- przeszłość: alkoholizm ojca, bieda, awantury w domu, wyżywanie się werbalnie, momentami głód (ale rzadko), brak oparcia w rodzinie, brak innej rodziny poza tej najbliższej, w wyniku tego brak możliwości przeżycia młodości we właściwy sposób, samotność, trudności z rówieśnikami. Obecnie: 25 lat, DDD, fobia społeczna, ograniczone życie towarzyskie, lęk uogólniony, brak chęci do czegokolwiek, chociaż mimo to jakoś sobie funkcjonuje i żyję. Prosiłbym także o jakieś namiary do seksuologa, bo od jakiegoś czasu nie mam w ogóle ochoty na s--s i moja 'hydraulika' nie działa prawidłowo. A jednak jest to dla mnie ważne, bo nie jestem taki 100% przegryw i raz na jakiś czas mam jakieś kontakty seksualne z poznanymi dziewczynami. Byłem już u jednego seksuologa i się dowiedziałem, że nie może mi pomóc, bo dopiero jak będę regularnie współżył, to wtedy można zacząć weryfikację problemu i podjęcie leczenia- ale jest to błędne koło, bo skoro nie wszystko u mnie halo, to jak mam w ogóle teraz choćby nawet nieregularnie to robić?
Straciłem już wszelką nadzieję, ale kiedyś, kiedy będę robił sobie rachunek życia, to nie będę mógł sobie zarzucić, że nic z tym nie robiłem, bo w rzeczywistości robiłem sporo.
#lublin #psychoterapia #psycholog #seksuolog #przegryw #terapia

Kliknij
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Polecicie w #warszawa lub okolicy dobrego psychiatrę i psychoterapeute. Psychoterapeutę od terapii poznawczo -behawioralnej /psychodynamicznej/schematów. Prywatnie, Nfz będzie też spoko ale raczej nie dam rady tyle czekać.
Raczej mam #depresja lub coś podobnego.
#psychoterapia #psychiatria #psychologia #terapia

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#anonimowemirkowyznania
Mirki, czy ktoś z was po przerwie wracał do brania antydepresantów? Sprawa wygląda tak: przez ponad rok przyjmowałam SNRI (wenlafaksyna). W styczniu 2020 zaczęłam powoli odstawiać żeby zejść do zera w okolicach marca - kwietnia. I teraz czuję że wszystkie demony wracają :( nie jestem w stanie skupić się do pracy, ciągle gdzieś z tyłu głowy mam lęk, jestem spięta i mam wrażenie że zaraz coś się stanie. Powróciły znowu problemy z pamięcią, wysławianiem się. Ciężko jest mi zebrać myśli, jestem mega chaotyczna - odbija się to również na pracy i dodatkowo potęguje lęki. Teraz gdy piszę to wyznanie mam mega ściśnięty żołądek i nudności.
Problemem jest również to, że od połowy marca pracuję 100% z domu i tak będzie podejrzewam do końca roku a nawet dłużej ( ͡° ʖ̯ ͡°)) mieszkam sama, nie mam praktycznie znajomych i wygląda to obecnie tak że największy kontakt mam z kasjerkami z Lidla.
Moim błędem podczas leczenia było pewnie to, że nie chodziłam na psychoterapię. Ale na cukierkach czułam się tak dobrze że miałam wrażenie że ten stan potrwa wiecznie :(
Echh Mireczki nie wiem co robić :( czy wracać do psychiatry po leki i do tego terapia, czy może spróbować samą terapią. Podejrzewam że terapia zanim da jakiekolwiek efekty to mogą minąć miesiące, a ja chyba potrzebuję pomocy na już.
#nerwica #depresja
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

OP: @truth123456: Mnie wenlę odstawiało się całkiem spoko - nie miałam tych wszystkich p--------h uboków o których piszą ludzie w internetach, może parę dni gorszego samopoczucia fizycznego (bez brain zapów, migren itp). Ale odstawiałam bardzo powoli.
No właśnie ja pomimo tego że jestem różowa to też nie przepadam za takim pierdzieleniem xD ale chyba głównie chodzi mi o kasę - nie ukrywam, trochę jestem cebulą a terapia swoje kosztuje
  • Odpowiedz
@edcba: jakby Sabina nie miała miejsc, to jeszcze w Poznaniu przyjmuje Agnieszka Kaługa. Być może kojarzysz ją jako wieloletnią wolontariuszkę w hospicjum (prowadzi bloga "zorkownia"). Jest również psychologiem i cały czas się szkoli. Nie miałam przyjemności poznać jej osobiście, lecz obserwuję ją na FB, słuchałam wywiadów z nią i czytałam bloga. Wzbudziła moje zaufanie.

Ech, fajnie macie w tym #poznan
  • Odpowiedz
Już 14 września zapraszamy na seanse słonecznej komedii „Arab Blues" w kinach sieci Kino Helios Polska w ramach cyklu Kino Konesera!
Lista miast, w których obejrzycie „Arab Blues" 14 września:
Bełchatów – Helios
Białystok – Helios Alfa
Białystok – Helios Biała
Białystok – Helios Jurowiecka
GutekFilm - Już 14 września zapraszamy na seanse słonecznej komedii „Arab Blues" w ki...

źródło: comment_1599561671U0ezeQuImcWKU5ZXjsW7cw.jpg

Pobierz
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

via Wykop Mobilny (Android)
  • 4
@N4ght: Tak. Terapeuci też mają terapię która nazywa się superwizją. Czyli inna osoba z dłuższym stażem i wiedzą jest takim jakby opiekunem. Jest sprawdzane czy twój terapeuta dobrze pracuje. Chyba tak w skrócie można opisać. Czyli ciesz się że masz terapeutę który dba o swój rozwój dla dobra pacjenta.
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 3
@N4ght: I każdy terapeuta powinien mieć superwizje. Na stronie Polskiego towarzystwa psychoteraputow masz wszelkie informacje dotyczące psychoterapeutów tego jak wygląda ich praca.
  • Odpowiedz
#terapia #psychologia #psychoterapia
Mam pytanie do osób uczęszczających na terapię. Czy dotarliście do punktu, gdzie mieliście poczucie, że właściwie jesteście w stanie sobie radzić bez terapii? Co robiliście w takiej sytuacji? A jeśli nie zrezygnowaliście wtedy, to co wyciągnęliście z kontynuacji spotkań? Wiem, że to indywidualna kwestia mocno, ale i tak jestem ciekawa.
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

konto usunięte via Wykop Mobilny (Android)
  • 2
@JeszApokalipsy: jeztem w trakcie 2,5 rocznej, po pierwszych 3 spotkaniach czułam się jak mlody Bóg, myslalam, ze zrozumialam siebie i wiem, jak postępować, ale to wszystko bylo tylko początkiem "dotykania" problemów. Rozmowa z terapeutą o tym, czy się jest gotowym jest mega pomocna
  • Odpowiedz