Od dłuższego czasu ciężko mi się funkcjonuje. Mam pasję, którą (ostatkami sił) rozwijam, pracę którą bardzo lubię i również jest moją pasją, zarabiam w niej pieniądze, które jeszcze parę lat temu były dla mnie nie do pomyślenia i stać mnie na wszystko co chcę, kochającego od wielu lat chłopaka, wspierającą i kochającą rodzinę, paczkę wieloletnich znajomych. Mimo to, czuję... no właśnie. Nic nie czuję. Zawsze byłam trochę inna od reszty, dla nieznajomych totalnie zamknięta, ciężko mi się nawiązywało nowe kontakty, ale jak juz z kimś zatrybiło, to było git - każdy mnie lubił, zawsze każdego byłam w stanie rozśmieszyć swoim oryginalnym poczuciem humoru.
Kiedyś mocno zastanawiałam się nad sobą, nie akceptowałam tego jaka jestem, ale gdy w liceum znalazłam grupę przyjaciół, z którymi spędzałam czas i czułam się bardzo dobrze, uznałam że po prostu "taka jestem i tyle". Potem przyszła miłość, szczęście. I w pewnym momencie to się skończyło, bo przestałam odczuwać emocje. Nie wiem kiedy to się stało, ale myślę że jakieś 3-4 lata temu, chociaż z perspektywy czasu widzę, że to siedziało we mnie od początku.
Na co dzień nie czuję nic. Po prostu sobie egzystuję, chodzę do pracy, na zajęcia związane z moją pasją, spędzam czas z chłopakiem. Ale najwięcej czasu spędzam leżąc przed komputerem, przełączając się między FB, wykopem a YT. Nie robiąc nic. Nawet odpalając film na YT, obejrzę kilka minut i wyłączam, bo nie mogę się skupić. Chciałam poczytać książkę - po kilkunastu minutach przychodzą inne myśli, nie mogę się skupić na czytaniu. Ograniczyłam kontakt z ludźmi. Chciałabym zadzwonić do babci, pogadać, ale nie mogę się zebrać (chociaż kontakt mamy bardzo dobry). Ze znajomymi już dawno nigdzie nie byłam. Złapałam się nawet na tym, że na naszej konwersacji pisząc, że dzisiaj mam wolny dzień zaczęłam wymyślać wymówkę na wypadek gdyby ktoś mi zaproponował spotkanie. I to nie jest tak, że ja się nie chcę z nikim słyszeć, widzieć. Po prostu coś mnie blokuje przed tym. Nie odczuwam żadnego strachu ani nic. No właśnie... nic nie czuję.






















Witajcie,
Od czasu wybuchu pandemii mój stan psychiczny bardzo się pogorszył, nie mam siły na wiele czynności i czuje się bezsilna w sytuacji jak np zarejestrowanie się w urzędzie pracy itp. Uczęszczam na terapie od kwietnia ale nadal nie mam siły zrobić niczego związanego z moją przyszłością. Zupełnie nie przypominam siebie nawet sprzed roku. Z ambitnej, pełnej życia dziewczyny, która brała od życia wszystko co chciała stałam się wrakiem człowieka. Terapia pomogła mi nie przejadać smutku, ale czuje się totalnie rozwalona i pochłonięta przez negatywne emocje. Ostatnio chodzę do terapeuty i nic nie rozumiem. Sposób, żeby tak nie myśleć, a myśleć tak nie działa na mnie. Może ktoś w Was był w takiej sytuacji? Szukam dobrego (sprawdzonego) psychologa/psychoterapeute specjalizującego się w depresji (niezdiagnozowana), zaburzeniu kompulsywno-obsesyjnym i osobowości lękliwej. Czytałam, że powinnien to być psychoterapeuta poznawczo-behawioralny, ale tutaj też czuje się bezsilna w szukaniu. Czy znacie dobrych psychoterapeutow ktorych moglibyscie polecic?
Dzięki za przeczytanie posta
#psycholog #psychologia #terapia #depresja #psychoterapia #psychoterapeuta #zaburzenia
Osoby z zaburzeniami depresyjnymi o to raczej nie dbają. Skuteczność to skuteczność, jest istotna statystycznie lub dalej klinicznie, lub też nie.