Mam takie #feels trochę ;(
Moja babcia jest w szpitalu, stan jej jest tragiczny, nie ma sił przekręcić się na drugi bok, samej się napić - jest po dwóch amputacjach - wszystko przez cukrzycę. To już nawet nie o to chodzi, bo godzimy się już powoli z tym, że jej światełko gdzieś gaśnie, nie modlimy się o wyjście z choroby a bezbolesne odejście gdzieś do lepszego miejsca niż to, na którym obecnie
#anonimowemirkowyznania
1. Wstęp
(Imię, wiek i co chcę opowiedzieć)
2. Daria
(staż, zaufanie i pamięć do dziś)
3. Rozstanie
(zawalenie szkoły bo zaczęło się psuć i marihuanen)

Cześć Miraski,
Opowiem Wam historie która jeszcze nie ma końca. Historie o miłości, narkotykach, pieniądzach i upadku. Przygoda jakich zapewne wiele. Jestem Cyprian i mam 21 lat. Zacznę od początku moich problemów o imieniu Karolina. Miałem wiele dziewczyn, traktowałem to zawszę jak zabawę i czerpanie
Anon: 21 lat to świetny wiek. Miałem podobną historię tylko dorzuć do tego problemy psychiczne i leczenie się do 27r życia. Wiem, że teraz Ci w to ciężko uwierzyć, ale w końcu pogodzisz się z rozstaniem. Mi to zajęło ponad 4 lata i górę narkotyków - Tobie może pójść szybciej :P

To jest anonimowy komentarz.
Zaakceptował: sokytsinolop
Sytuacja z dzisiaj, która spotkała mojego #rozowypasek w "uniwersytecie" medycznym w Gdańsku

Chirurgiczne cięcie umówione w styczniu, dzisiaj miała odbyć się wizyta z badaniem przed jutrzejszym zabiegiem. Gacie, szczoteczki i inne bzdety spakowane do plecaka, bo nie wiadomo czy po badaniu puszczą do domu czy nie. Rosół nagotowany, bo nie wiadomo kiedy będzie można jeść i co dadzą sami od siebie. W kolejce kilkanaście osób umówionych na około 9. Godzina oczekiwania, żadnego
@marlow: Ja pojechałem razu pewnego do szpitala rano i się okazało że zabiegu nie będzie bo laparoskop padł. xD

Wracam do domu i dzwoni mi lekarz żebym nie przyjeżdżał. Aha. W umówionym dniu, po tym jak już mnie pielęgniarka poinformowała. No i mieli zadzwonić z nowym terminem, zapomnieli, dali jak zadzwoniłem. Pół roku po pierwszym.
Obejrzałem mecz Anglia - Islandia i wielki szacun dla Islandii. Pogratulować ducha w drużynie i na trybunach. Ale nie o tym... Czekam na studio pomeczowe i zobaczyłem już chyba wszystkie reklamy świata. Idę się zaraz ogolić chyba, a pózniej poszukać prezentów na Boże Narodzenie. Ile można, Stolorz, ty marketingowy sado-masochisto?!? #euro2016 #polsat #reklama #sadstory
Mirki

Chodzi o mojego najlepszego przyjaciela ,któremu nie wiem jak pomóć ,więc chciałbym zasięgnąć waszej rady.

Kolega od paru lat jest z związku małżeńskim.
Zwykły fajny gość ,który tak samo jak wszyscy ma swoje dobre i złe strony.
Chodzi o jego złą strone ,z której istnienia bardzo dobrze sobie zdaje sprawę ,mianowicie jest mocno uzależnionym seksoholikiem.

Ślub mieli jakoś w 2009 roku i jak to nazwał "siła pierścienia" trzymała go z dala
Mam kolegę takiego.
Odkąd tylko go poznałem jeszcze w liceum zawsze był za PO, w wyborach tylko Komorowski, Tusk, Pis of shit i takie tam
Spoko, jego sprawa, każdy tam ma jakieś poglądy.
Spotkałem go niedawno.
Pis super partia, PO to tylko kradło, 500+ pomoże polskim rodzinom, hurr durr, a lewaków boli dupa
Trochę dziwnie się poczułem, nie powiem

#polityka #sadstory #oswiadczenie
Mirki...tragedia...dzisiaj musiałem uśpić mojego wiernego kompana. Lexi to była suczka berneńskiego psa pasterskiego. Miała prawie 6 lat gdy zaatakował ją nowotwór. Śledziona i wątroba wyszła po badaniach usg. Na zdjęciach rtg było praktycznie drugie serce...takie to było duże. Pies mi się posypał praktycznie w dwa tygodnie. Nagła utrata wagi, anemia, odżywianie pozajelitowe, silne leki przeciwbólowe i to wyczekiwanie na moment w którym decyzja o eutanazji będzie końcem jej cierpień. Czułem, że jest
Pobierz
źródło: comment_DTXXaEzvm4kCosoeS65wAmLUZXmw1Sdf.jpg
#gorzkiezale #pracbaza, trochę #sadstory, a może #depresja (?)

Mirko "pomusz" :)

Określiłbym się siebie mianem wesołego i pogodnego człowieka. Myślę, że tak też jestem odbierany w pracy i w towarzystwie. Poza domem rzadko narzekam, staram się też za specjalnie nie obarczać moimi problemami najbliższych (no, czasami dostaje mi się za to od żony, że niechętnie opowiadam o - nazwijmy to - porażkach).
Ale od wielu miesięcy nie potrafię się zrelaksować.
@Visius: tak na serio to jak mi zle to nic. 2 miesiace #!$%@? pozniej 3-4 git i znowu 2 miesiace #!$%@? i tak caly rok. Ide nie dlugo do lekarza bo mi od razu powiedzial ze to moga byc stany depresyjne, ale dla pewnosci zbadamy krew. Przypadek identyczny jak Twoj. Wesoly facet tylko czasem mu sie nie chce zyc i boi sie o wszystko. Teraz sobie czytam o sposobach motywacji do
#anonimowemirkowyznania
#sadstory #depresja
Dzisiaj się dowiedziałem, że szpital zmarnował po raz kolejny mój czas i mój syn nie zostanie zoperowany.

Niestety zmarnowali mi czas robiąc jedno #!$%@? badanie przez 12 miesięcy (12h obserwacja snu) po czym stwierdzili, że nie podejmą się operacji, bo nie mają sprzętu ani ludzi do monitorowania w razie komplikacji.

Wszystko zaczęło się w Maju 2014 roku gdy mój syn miał którąś już z kolei infekcję anginopodobną po której
OP: @RobotKuchenny9000: nie mieszkam w Polsce tylko w jednym z najbogatszych krajów Unii.

Pisałem do lokalnego NFZ jak i ministra zdrowia, właśnie wysłałem kolejny list do nowego ministra zdrowia. Chciałbym im dowalić, ale nic nie mogę zrobić poza opisaniem tej frustracji.
No nic zapytałem go dlaczego zabierają mi 50% podatku skoro nie potrafią udzielić mi opieki za którą płacę. Zapytałem też czy to dlatego że mój syn mimo lokalnego paszportu