Mirki trzymajcie za mnie kciuki, dzisiaj nie wychodzę za mąż xD
Ślub wielki huczny wszyscy znajomi i rodzina i rodzina znajomych i znajomi rodziny (w tym nasze psieci 2 1 3 i 7 lat <3) - a i tak w------e jajniki xD
Dresscode typu white-tie, obrączki bitcoinowe, a po ślubie jeszcze huczniejsze wesele :)
Kupa zrobiona, pusia ogolona, zaraz zwalę sb konia.
To nie to, że znamy się 3 miesiące, ale i
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Powalona sytuacja z majątkiem. Może ktoś miał podobnie, może ktoś da wskazówki jak nie dać się wykorzystać?

Rodzice mają duży dom. Wychodzi średnio 80-100m2 na piętro a są 2 plus parter, garaż, balkony, ogród.
Dodatkowo jest jeszcze jedna działka.

W
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

koniecznie


@mirko_anonim: musisz sobie uświadomić, że nie często spadkobiercy są zadowoleni ze spadku. chcieliby oni aby było sprawiedliwie, ale to rodzice decydują, to oni lubią jedno dziecko bardziej, drugie mniej. jedno uważają za bardziej ogarniętego i mu nie trzeba pomagać, a temu, komu się gorzej wiedzie, kto ma długi i jest bez pracy to prędzej przepiszą mieszkanie. niestety ale tak to jest. im prędzej zaakceptujesz tą niesprawiedliwość, tym będziesz szczęśliwszy.
  • Odpowiedz
@mirko_anonim: Bierzesz działkę i sprzedajesz jak już będzie na ciebie. W tym samym domu z rodziną to się pozabijacie, chyba że naprawdę dobrze się dogadujecie, ale bazując na Twoich przemyśleniach już widać że nie jest idealnie.
  • Odpowiedz
@preferencyjne_posty odprowadzanie i przyprowadzanie to ja 15 minut rano i mąż 15 minut popoludniu.
Zabawa z dziećmi w domu. Raczej mało - sami sie bawią ze sobą a wspólnie chodzimy na spacery lub rower albo im dużo im czytamy książek.
  • Odpowiedz
Mirki trzymajcie za mnie kciuki, dzisiaj wychodzę za mąż xD

Ślub mały, cywilny, tylko najbliższa rodzina (w tym nasze bombelki 10 i 12 lat iksde) - a i tak stres w cholerę.

Żadnych garniturów, żadnych sukni, obrączki tytanowe, a po ślubie pójdziemy wszyscy na uroczystego chińczyka :)

Tort
Nordri - Mirki trzymajcie za mnie kciuki, dzisiaj wychodzę za mąż xD

Ślub mały, cywi...

źródło: gołompki

Pobierz
  • 178
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 702
szacun za takie podejścia do wesela a nie imprezy typu pokaż się a zastaw się


@CordellWalker: Dzięki, chcieliśmy jak najmniej zamieszania i kosztów robić, bo to na prawde nie ma potrzeby.

Mój brat zrobił wielkie wesele na 150 osób, ślub kościelny, suknie, tańce (bratowa cisnęła oczywiście).

Dziadki kredyt na wesele wzięli, jeszcze spłacać go nie skończyli, a oni się rozwiedli ehhhhh
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
jestem korpoludkiem, dobijam do 30. prace mam raczej dobrze platna, zdalna, w miare stabilna, z jakimis tam perspektywami zeby zarabiac wiecej, ciesze sie tez dobra opinia na temat mojej pracy.

z wyksztalcenia jest prawnikiem, ale nie pracuje w zawodzie - kiedys szwedalem sie po kancelariach, ale juz tego nie robie, zadecydowalo tutaj wiele kwestii.

dochodzimy do clue... do dzisiaj zastanawiam sie czy skret ktory kiedys zrobilem nie byl
  • 17
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim: Zadaj sobie pytanie: czy po 40. albo 50. roku życia, jeśli stracisz pracę w korporacji, będziesz w stanie znaleźć dobrze płatne zatrudnienie? Nie twierdzę, że to niemożliwe, ale znam wielu ludzi, którzy pracowali w korporacjach w wieku 20–40 lat, a po 40/50 roku życia stracili pracę i mieli ogromny problem ze znalezieniem nowej na podobnym poziomie wynagrodzenia. Niestety, ageizm istnieje.

Żyjemy w ciekawych czasach i w ciągu najbliższych 20–30
  • Odpowiedz
via mirko.proBOT
  • 2
intuicyjny-eksperymentator-14: Jakbym widział siebie! Opisałeś prawie mój życiorys, z tym że do 30 mam jeszcze 2 lata. Skończyłem studia prawnicze i z braku perspektyw i chęci zarobienia pierwszych pieniędzy poszedłem do pracy w urzędzie i to w czasie pandemii. Zarobki były mierne, dziś wygląda to ciut lepiej. Cały czas z tyłu głowy miałem, że przyszedłem tu tylko na rok, dwa i biorę się za aplikację. Problem na tym, że nie mogłem
  • Odpowiedz
Siostra jest w połowie ciąży. Bardzo dlugo sie starali i mieli kilka niepowodzeń. Widzę że bardzo mocno przeżywa i stresuje się samą ciążą ale chyba jeszcze mocniej porodem.

Powiedzcie mi czy jest sens porodu w prywatnej klinice? Czy cokolwiek to zmieni? Czy opieka i kultura jest lepsza niż w szpitalu? A może samo to że nie ma pewności czy zdążysz do kliniki już przekreśla sens? Ja mam za sobą tylko CC więc
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Powiedzcie mi czy jest sens porodu w prywatnej klinice?


@Grzesiok: Osobiście nie widzę. Szpitale na NFZ teraz są mega dobre, personel bardzo uprzejmy i zaangażowany. Położne najczęściej są bardzo pomocne, uśmiechnięte i są w stanie bezpiecznie przeprowadzić przez poród. Ważne tylko, żeby wybrać szpital z 3 stopniem referencyjności.
  • Odpowiedz
w dniu dzisiejszym użytkownik @lukasz-lux popełnił ciekawy i dający wiele do myślenia wpis i w związku w powyższym, że do myślenia mnie zmusił to się w-------m i swoje przemyślenia w osobnym wątku zapiszę bo poniekąd dotykają tego co mirek napisał, ale też są to przemyślenia trochę i innego rodzaju. Po prostu chcę się wygadać bo rozchodzenie nie daje rady - po prostu.

Mianowicie, o co chodzi? O poprzednie pokolenie, które mając możliwości
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Torqux: a gdzie ty masz tu typa rozszczeniowego? Gość pisze wprost, że nie chce się pchać w dzieciaki bo ciężko, bo nie podoła, arodzinka ciśnie pewnie sądząc, że jakoś to będzie...a nie będzie z ratą kredytu na 30 lat, która może w każdym momencie wystrzelić dwukrotnie to nie bajka tylko deprecha i obroża. A dla mądrych co głoszą że kiedyś rodziny miały ciężej, a dzieci były, to przypomnę,że jak tylko
  • Odpowiedz
@wormik:

po prostu kiedys ludzie nie byli wytresowanie w spekulacji na neiruchomosciach bo mieszkania predzej czy poznije sie zwyczjanie dostawalo, to po co bylo je kupowac? po nic....
  • Odpowiedz
✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Wasi ojcowie też są tacy wybrakowani w sferze emocjonalnej, że gdyby nie utrzymywanie rodziny czy jakieś drobne przysługi dla was, to zastanawialibyście się, czy was w ogóle stary lubi? xDDD
W sensie rlację mam absoslutnie normalną. Mogę na ojca liczyć, czasem pogadamy itd. Ale na koniec dnia, nie mogę powiedzieć, żebym jakoś dobrze go znał i vice versa.
Po prostu jest jakaś taka przyziemność tej relacji i jakaś taka
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@mirko_anonim tak, jako milenials twierdzę, że nasi ojcowie wciąż należeli do grupy tych "nieobecnych". Niby byli, czasem się z nimi jeździło na wakacje czy coś robiło razem, że jakieś wspomnienia są, ale żeby byli tak naprawdę obecni w naszym życiu to nie bardzo... Też mam poczucie, że mojego ojca nie znałam, nic o nim nie wiedziałam jako o człowieku, był po prostu "father figure", ale nie kimś bliskim do kogo by
  • Odpowiedz
@mirko_anonim tak byli wychowywani przez swoich rodziców z pokolenia powojennego, trudno się dziwić że tacy są. Nasze pokolenie też nie ma lekko, szczególnie faceci ktorzy próbują teraz być innymi ojcami dla własnych dzieci, ale kompletnie nie mają wzorca jak to powinno wyglądać i wkładają w to ogrom wysiłku. Mam nadzieję, że pokolenie naszych dzieci będzie już inne :)
  • Odpowiedz