#gorzkiezale #zalesie ( ͡° ʖ̯ ͡°)
Moja Mama ma operację biodra za miesiąc. Posiada psa, którym ktoś musi się zająć na czas zabiegu i rehabilitacji.
Jej siostra jej nie pomoże, bo zwierząt nie znosi. Tato umarł dawno temu. My jej nie pomożemy (ja i niebieski), bo czekamy na własne szczenię, które do nas trafi za 2 tyg. Mam jeszcze siostrę, która może wziąć psa. Mieszka na wsi, ale ma 2 koty. Pies zna te koty, bo moja mama tam często bywa. Ale kiedy pies zostaje sam w domu, to jest totalny r--------l, bo od małego nie była zostawiana sama i ciągle ktoś był w domu. Teraz ma już 14 lat i jest staruszką, ale po prostu przeraźliwie się boi i wariuje, kiedy czas zostania samej przekracza 4-5 godzin. Zwłaszcza, kiedy nie jest u siebie w domu,




























Wyprowadziłem się. Powinno być świetnie i w sumie tak się zanosiło bo w domu jest na prawdę zajebiście i cieszy mnie życie ale kurde z #rodzice to masakra.
Moja matka typowy syndrom opuszczonego gniazda - nie wie co robić, nie ma tyle prania, nie może znaleźć sobie miejsca a do tego doszła informacja - białaczka mojego ojca stała się lekooporna ze względu na mutację genu. NFZ wydało zgodę na finansowanie leczenia wartego 30k/mieś (ceny leków są złodziejskie) ale nie wiadomo jak długo będzie to finansowane. Szansa na życie z tym lekiem to 5-7 lat. Bez niego - kilka miesięcy, może dwa lata. Ciągłe chemie i wyniszczanie organizmu. Sad story. I teraz czuję się niezbędny w domu ale przecież nie mogę poświęcić całego swojego życia rodzicom. Mam 25 lat. Za 5-7 lat będę miał 30-32. I co wtedy? Obecnie czuję, że rodzice w ogóle nie cieszą się z mojej wyprowadzki. Czuję, że mnie potrzebują ale nie chcę przekreślić swojego 8 letniego związku, z którym wiąże swoją przyszłość, bo jest na prawdę spoko.
Martwię się o to co jest teraz i o to co będzie. Moja mama z emeryturą 800 pln/m-c. nie ma szans na samodzielne utrzymanie, różowa nie chce by z nami mieszkała ze względu na to jaka dla mnie była przez te wszystkie lata naszego związku - praktyczny brak wsparcia, wykorzystywanie finansowe (wydanie ostatniego grosza na p-------y a potem postawienie mnie pod ścianą, że albo zapełnię lodówkę albo będę smigał głodny albo kupienie leków ojcu wartych czasem 20 a czasme 100 pln), w ostatnim czasie powrót do alkoholu (sporadycznie ale kiedyś to był duży problem - alkoholizm). I uważa, że nie powinienem teraz brać tego na swoje barki ale ja tak nie umiem po prostu powiedzieć "s--------j".