Filologia angielska, spec: tłumaczeniowa z językiem japońskim czy filologia angielska, spec. kultura-media-translacja?
Nie mam problemów z nauką języków, a japoński zaczynalibyśmy od podstaw do poziomu B2. Chciałabym zostać w przyszłości tłumaczem, czyli specjalność tłumaczeniowa wydaje się lepsza. Jednak patrząc na to z innej strony, konkurencja na kulturę-media-translację była o wieleee większa, obawiam się że tam poziom angielskiego może być znacząco wyższy - co byłoby dla mnie dobre - ale z drugiej
Nie mam problemów z nauką języków, a japoński zaczynalibyśmy od podstaw do poziomu B2. Chciałabym zostać w przyszłości tłumaczem, czyli specjalność tłumaczeniowa wydaje się lepsza. Jednak patrząc na to z innej strony, konkurencja na kulturę-media-translację była o wieleee większa, obawiam się że tam poziom angielskiego może być znacząco wyższy - co byłoby dla mnie dobre - ale z drugiej



















Japoński się nie przydaje, zapotrzebowanie w PL małe. Ale nauka fajna, polecam. "Połowa słów" to zniekształcony angielski, druga połowa nie kojarzy się kompletnie z niczym.
Na każdym z tych profili masz literaturę, historię, językoznawstwo i podobne. I to z tymi samymi wykładowcami.
Na japoński może było mniej chętnych, bo jest mniej miejsc, a język odrobinę niszowy?