Dzisiaj szybko.
Ciężki, długi dzień w pracy. Padł rekord sprzedaży dziennej (przynajmniej licząc od momentu jak pracuje dla sklepu - prawie 2 lata). Niby spoko, ale tak busy dzien tylko pokazuje jak wiele jest niedociągnięć i jak wiele można poprawić.
Rozwojowo suabo. Noga nadal boli. Cieszę się, że chociaż poczytać się udało.





















Dochodzę do wniosku, że za wszelką moją bezproduktywnścią stoi Internet. Kiedy mam wolne czas ucieka mi nawet nie wiem kiedy, bo zapatrzony jestem w ekran telefonu czy komputera. Zaczyna dojrzewać w mojej głowie projekt #jestemoffline, który miałby polegać na niemal całkowitej rezygnacji z dostępu do Internetu. Mam uczucie, że to może być klucz i punkt zwrotny do zmiany mojej produktywności i zadowolenia z siebie na lepsze.
BTW. Zakończyłem
Niestety prawda z tym internetem, ja się staram jednak stopniowo ograniczać i też kontrolować czas np. spędzony na youtubie zamiast robić jakieś hardcorowe "głodówki" na miesiąc czasu.