Siemano Mirki i Mirabelle. Pijcie zemno kompot.

Ten wpis to #chwalesie , ale mam też nadzieję, że niektórych z was zainspiruję.

Ponieważ żyjemy na tym świecie tylko raz, szkoda czasu na użalanie się nad sobą, na narzekanie na świat, ludzi, historię, parawany na plażach i neomarksistów. Trzeba śmiało złapać życie za bary i podejmować wyzwania. W majestacie miłości i śmierci wszelkie nasze obawy są naiwną igraszką. Dlatego ja nie nie
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

11/365

Dzisiaj wolne. Dzień wolny od pracy to zawsze największe ryzyko popadnięcia w stan ameby, która zamiast wykorzystać w sposób produktywny dzień wolny od pracy to nie robi kompletnie nic wliczając w to choćby umiejętne zrelaksowanie się.
Dzień przeplatany spaniem, jedzeniem śmieciowego jedzenia, piwkiem i przeglądaniem Internetu. Oczywiście na koniec dnia jestem przez ten stan rzeczy jeszcze bardziej przybity. Zastanawiam się czy przypadkiem na jakiś czas nie poprosić o 6 dni w pracy
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Kiedyś byłem bardzo zorganizowaną osobą pod tym względem. Spisywałem wydatki i wpływy w Excelu, próbowałem inwestować w różny sposób, szukałem nowych metod na zarabianie pieniędzy, poszerzałem swoją wiedzę z zakresu finansów. Gdzieś to wszystko przepadło na przestrzeni ostatnich 4-5 lat i mimo tego, że więcej zarabiam, to nie mogę powiedzieć, że czuję się komfortowo. Przez ostatni rok utknąłem dokładnie na tym samym poziomie oszczędności, a nawet był moment kiedy dosyć mocno się
  • Odpowiedz
@intothewildlife: zapisuje co 2-3 miesiace, pozniej zapominam na miesiac-dwa i od nowa XD

najlepszy sposob dotychczas to:
1) zrobienie budżetu / oszacowanie wydatków
2) przelanie nadwyżki (wynikającej z budżetu) na konto oszczednosciowe/lokaty/cokolwiek z utrudnionym dostepem

nie mając dostępu do nadwyżki łatwiej trzymać się budżetu
  • Odpowiedz
Dzień dziesiąty - za wczoraj

Sytuacja z pracy nadal nie daje mi spokoju. Ale przynajmniej wiem jakie emocje mną kierują. Cieszę się, że nie jest to stres.

¬Czytanie 10/90

***
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień dziewiąty

Ja p------e... Co to był za dzień w pracy... Ehh... Ale przetrwałem, a wszystkie trudne i nieprzyjemne sytuację mam nadzieję, że mnie tylko wzmocnią. Jest mi bardzo smutno, jestem zawiedziony i zdezorientowany. Ale mimo wszystko staram się znaleźć pozytywy zaistniałej sytuacji - jak choćby trening radzenia sobie w takich okolicznościach. Shit happens, szczególnie jak musisz pracować w grupie i komunikować się z innymi.

Poczytane choć w trakcie tysiąc razy musiałem
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Użytkownik @intothewildlife: postępuje podobnie jak ja: kiedy mam coś ważnego do powiedzenia, to zawsze taguję, niezależnie od pory dnia i nocy, żeby mój wpis, prędzej czy później - trafił do zainteresowanych.
To całkiem proste.
  • Odpowiedz
Dzień ósmy (za wczoraj)

Hej Mirki! Wczoraj wróciłem tak zmęczony z pracy, że kompletnie zapomniałem o wpisie tutaj i dość szybko zasnąłem. Niewiele się zmieniło, lecimy dalej z regularnym czytaniem.

*

¬Czytanie
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień siódmy :

Ledwo, ledwo... Czytanie zaliczone. Kasuję póki co bieganie i rozciąganie, bo niestety noga jest bardziej popsuta niż mi się wydawało :-( Postaram się znaleźć na to miejsce inną aktywność fizyczną.

Cieszę się, że to już tydzień regularnego czytania :-)

Malo
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Dzień 6/365

Słabo to wygląda, ale noga nadal mi nie pozwala na bieganie :( Cieszę się, że przynajmniej wróciłem do czytania.

#wegetarianizm - 6 miesięcy bez mięsa. Bardzo ciekawe doświadczenie. Bez problemu można odżywiać się w ten sposób, a potrawy mogą być smaczne i różnorodne. Duży rozwój pod względem światopoglądowym. Bardziej zwracam uwagę na to co jem, z jakiego źródła pochodzi moje jedzenie, jaką ma jakość, a zdobycie go jaki
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@intothewildlife: osobiście polecam każdemu chociaż spróbować diety wegańskiej.
U mnie ciągnęło się to przez ponad rok, dzisiaj jestem głównie na diecie śródziemnomorskiej (dodałam po prostu ryby i owoce morza). To co mi pozostało to obrzydzenie do kurczaka i mleka. Nie ma szans, żebym do tego wróciła, po prostu mi nie smakuje. Od czasu do czasu zjem wieprzowinę i wołowinę, zdarzają się też jajka. Największy wpływ jaki zauważyłam, to to o
  • Odpowiedz
  • 0
@przecietna weganizmu spróbowalem na samym początku, ale tyko na jakieś 3 tygodnie. Myślę, se również bez problemu można żyć na takiej diecie, ale jeśli chodzi o mnie to jednak za bardzo lubię jeść niektóre produkty :-) Aczkolwiek tak samo jak w przypadku wegetarianizmu już sama świadomość że tak można i nie ma w tym nic złego, dużo zmienia w naszym podejściu do układania jadłospisu.
  • Odpowiedz
Dzień 5/365

Dochodzę do wniosku, że za wszelką moją bezproduktywnścią stoi Internet. Kiedy mam wolne czas ucieka mi nawet nie wiem kiedy, bo zapatrzony jestem w ekran telefonu czy komputera. Zaczyna dojrzewać w mojej głowie projekt #jestemoffline, który miałby polegać na niemal całkowitej rezygnacji z dostępu do Internetu. Mam uczucie, że to może być klucz i punkt zwrotny do zmiany mojej produktywności i zadowolenia z siebie na lepsze.

BTW. Zakończyłem
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

  • 1
@Moroder zastanawiam się nad dwiema opcjami. Jedna to bardzo, bardzo restrykcyjne ograniczenie internetu do np. Tylko jednego posiedzenia w tygodniu into może nawet nie w mieszkaniu, ale np. Bibliotece, a druga to opcja całkowitego odcięcia się na jakieś 30 dni w ramach terapii szokowej.
  • Odpowiedz
@intothewildlife:

Niestety prawda z tym internetem, ja się staram jednak stopniowo ograniczać i też kontrolować czas np. spędzony na youtubie zamiast robić jakieś hardcorowe "głodówki" na miesiąc czasu.
  • Odpowiedz
Dzień 4/365

Dzisiaj szybko.
Ciężki, długi dzień w pracy. Padł rekord sprzedaży dziennej (przynajmniej licząc od momentu jak pracuje dla sklepu - prawie 2 lata). Niby spoko, ale tak busy dzien tylko pokazuje jak wiele jest niedociągnięć i jak wiele można poprawić.

Rozwojowo suabo. Noga nadal boli. Cieszę się, że chociaż poczytać się udało.
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Czołem Mirki.
Kolejne 9h pracy za mną. Było ciężko, ale bez dramatycznych sytuacji. Najgorsze jest to, że w ciągu dnia popsuło mi się kolano. Kilka tygodni temu coś mocno chrupnęło w stawie kolanowych, pobolało kilka minut i przestało, ale dzisiaj ból powrócił i to w bardzo intensywny sposób. Czułem przez ostatnie dni, że coś jest nie tak, ale myślałem, że samo przejdzie... Cóż, bieganie raczej w tym nie pomogło... Także dzisiaj bez
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

2/365

Dzisiaj był kolejny dzień roboczy. Na szczęście w pracy spędziłem równo 8h, a nie jak ostatnio po 12-15h zarywając nocki.
Miałem tłumaczyć dzisiaj na czym polega mój "Duży projekt - awans w pracy", ale już nie muszę - udało się. Dzisiaj byłem awansowany na team leadera. Nie jest to jakiś spektakularny awans, bo pracuję w coffee shopie z kanapkami, ale... Trening rozpocząłem ponad 3 miesiące temu, ukończyłem 3 treningi całodniowe w Londynie,
intothewildlife - 2/365

Dzisiaj był kolejny dzień roboczy. Na szczęście w pracy sp...

źródło: comment_DID8Td3JTwC3dVYsxd0sk78JaSmbtFDE.jpg

Pobierz
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

1/365

Ruszsmy z tematem. Zobaczymy co z tego wyjdzie. Dzisiaj bez rozpisywania się, ale w następnych dniach postaram się podzielić z Wami moimi przemyśleniami i wyjaśnię nieco moje cele.

Czytanie 1/90
Bieganie 1/90
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@sleep_raver: ja w zasadzie poza faktem że wstając o 12 marnuje reszte dnia nie mam większej motywacji... ale jakoś człowiek sie lepiej czuje wstając o normalnej godzinie
  • Odpowiedz