Z całą trójką nawiązałam dość bliskie relacje, na tyle, że rozmawiamy ze sobą także na prywatne tematy i cieszę się, że darzą mnie dużym zaufaniem. Gdyby nie ich pomoc nie wiem, czy będąc w hospicjum bym się nie załamała.
Prawie codziennie któreś z nich mnie odwiedzało.
Mogę z nimi rozmawiać






















Lekarz twierdzi, że w moim przypadku bardziej chodzi o rehabilitację ogólnousprawniająca, a nie neurologiczną, a oni się taką nie zajmują. Chociaż neurochirurdzy którzy mnie operowali, mówili o neurologicznej i takie też wpisali zalecenie.
W szpitalu w Trzebnicy także odmówili przyjęcia, ponieważ uważają, że potrzeba jest rehabilitacja neurologiczna, a takiej nie prowadzą
Śmiać się czy płakać?
W gruncie rzeczy, obojętne jak będzie się nazywać, to i tak