Czy jest sens iść do psychologa sprawdzić czy mam #autyzm? Chodzi mi tylko o problem #tfwnogf i widzę problem dwojako, zakładając że byłbym zdiagnozowany pozytywnie:
- Jakby się kiedyś udało wejść w związek bez ingerencji psychologa, to nie mając diagnozy miałbym dupochron czemu nic nie powiedziałem,
- Diagnoza mogłaby sprawić że jakiś terapeuta naprostowałby mnie tak żeby w ten związek wejść. W co wątpię, bo jestem na tyle wysokofunkcjonujący że jestem samowystarczalny, pracuję, rachunki płacę itp.
Jest też możliwość że tej diagnozy bym nie miał bo ćwiczę nawyk aktorzenia chociaż jakichkolwiek emocji i wtedy bym tylko czas zmarnował bo moje już odruchowe udawanie ukryłoby objawy. Ewentualnie jakbym wspomniał o tym że moja dieta MŻ doprowadziła do tego że kilka razy mi się prawie zemdlało (obecnie niecałe 100kg, było 130), to naprawienie #anoreksja (liczy się przy tej masie?) by stało się głównym celem psychologa zamiast wyprowadzenie mnie z #tfwnogf, a wręcz by to opóźniło mój plan zatytułowany "bądź atrakcyjny, nie

























Psycholodzy to zazwyczaj najniższe formy życia na ziemi, które udają że mają jakąś "wiedzę tajemną". Ja rozumiem, jeśli osiągnąłeś coś w życiu, biznesie, relacjach i na tej podstawie chcesz być mentorem dla innych. Znam psychologa, który jest członkiem zarządu jednej z dużych firm HR-owych. Mimo tego praktykuje! Chapeau bas!
Ale niedojrzała emocjonalnie kretynka, co nie dostanie się na żadne lepsze studia albo zakompleksiona cipcia męska co boi się odezwać w klubie do dziewczyny idący na studia z psychologii to kompletna pomyłka i coś takiego nie powinno istnieć. Oni nadają się wyłącznie do Afganistanu na pierwszą linię.
Niestety
Komentarz usunięty przez autora