@Miedziany_Brodacz: amerykańska edukacja jest słabsza od naszej i osiągają gorsze wyniki(jeśli nie bierzemy pod uwagę edukacji wyższej). Polska jest znacznie biedniejszym krajem od USA, a osiąga lepsze wyniki.
@dziacha: najczęściej narzekają słabi uczniowie, którzy g---o robili, ale trzeba na coś zrzucić. Zazwyczaj w klasie takiego narzekającego były osoby, które sobie świetnie radziły i dużo wyniosły wiedzy i takiego "nastawienia" do świata i wiedzy, by nie traktować jej fragmentarycznie.
Taki program nie miał sensu, jeśli chodzi o demografię. Tutaj nic specjalnie pomoże już. To kwestia kultury/mentalności itd. Bogatsze kraje od Polski mają dokładnie ten sam problem, co my. Kraje, w których żyje się o kilka poziomów łatwiej niż w Polsce. Jedyne w czym 500+ pomogło, to fakt, że obywatele mają więcej pieniędzy w swoich rękach, które de facto sami oddali w podatkach już wcześniej (PIT, VAT, podatek od nieruchomości, podatek PCC,
@Poliorketes: najbliższy kraj Polski, 4 gospodarka świata. Niemcy - 1.59, Polska - 1.43. Czyli jak odejmiemy Turków w Niemczech, to dostaniemy pewnie wynik, jak Polska( ͡°͜ʖ͡°) Jeśli 4 najbogatszy kraj świata nie chce rodzić, to chyba jest coś na rzeczy. Wszystkie kraje, które wymieniłeś są dalej poniżej zastępowalności pokoleń(a wahania względem nimi to 0.2-0.3, czyli dalej bardzo mało, jak na 2-4x silniejsze gospodarki). Na
@Marek_B: ja w to nie wierzę. Wystarczy przejechać trochę kilometrów do Niemiec, czwarta gospodarka świata, bogaty, rozwinięty kraj, w którym znacznie łatwiej utrzymać rodzinę, a dzietność rodowitych Niemców jest niewiele wyższa niż nasza i dalej daleko od zastępowania pokoleń.
@ist2: xd teraz to bajki piszesz. Już widzę, jak rodzina z dziury lub pod miastem będzie dymać autobusem(na dwie przesiadki czasami) i potem jeszcze z tej dziury dzieci dowozić na różne zajęcia itd, tracąc na to 1-2h dziennie. To nie ma sensu i jest całkowicie nierealne. Do tego jeśli ktoś zarabia bardzo mało, to często pracuje w zakładach, które zapewniają transport, a ci co zarabiają lepiej (np. mają swoje małe
@Poliorketes: https://www.statista.com/statistics/1033939/fertility-rate-poland-1800-2020/ <--tutaj jest za 2020 - 1.42. Jeśli Niemcy, chcą utrzymać swoją populację w takiej wielkości i nie ratować jej imigrantami, to mają taki sam problem, jak my, ale stabilniejsza sytuację. Podobnie z resztą Europy, Japonią, Koreą itd. Trend jest bardzo wyraźny.
@urzad_kontroli_skarbowej: nie. Nie umiesz czytać. Powiedziałem, że powiększyłoby ulgę na dziecko ORAZ zmienił stawki VAT. Realnie byłoby podobnie, jak teraz, ale ulga przysługuje tylko pracującym, a koszt obsługi zostaje usunięty, bo ulga która jest teraz (jakoś 120 zł na dziecko) byłaby wyższa. Czytaj dalej, bo przecież argumentuje tutaj, że niezależnie od dochodów i jakości życia szanse na jakiś poważny wzrost dzietności są nikłe - patrz Niemcy i inne bogate kraje,
@Saykoza84: co jest właściwie niczym przy ich cenach nieruchomości. Cena metra kwadratowego to 76 tysięcy złotych poza centrum i 120 tysięcy w centrum. Jeśli weźmiemy, wyższy próg, który podałeś, to potrzeba 6-8 wypłat miesięcznych na jeden metr. To 2-4 razy gorzej od Warszawy.
@Koniasz: nie ma sensu. Jak na coś chorujesz lub zachorujesz i jeszcze stracisz pracę, to jesteś w ciemnej dupie. Mam pół rodziny w USA, osobę z przewlekłą chorobą i gdyby nie fakt, że jest specjalistą z wieloletnim doświadczenie, to mogła by ta osoba skończyć z brakiem ubezpieczenia po wykryciu choroby, gdzie kuracja roczna kosztuje 80k usd (w Europie nie jest to szczególnie kosztowna choroba).
@Przegrywhere: kredyt tańszy, ale zabulisz podatek katastralny (w hrabstwie, w którym mieszka mój brat to prawie 1%) i za sensowny dom w dobrej okolicy za sam ten podatek wywalisz 3-4k usd rocznie(czyli gdzieś tyle, co w stanie średnia pensja netto) xd
@incelista: jest drogie, ale jak porownasz koszt życia wliczając studia, opiekę medyczną itd., to się może okazać, że jest taniej. Dania ma p------e podatki na auta i katastralny 1% do 3 mln koron. Za to USA ma wahający się katastralny zależny od hrabstwa.
@Raf_Alinski: w Danii nie ma minimalnej, ale chyba mniej niż te 22 USD nie zarobisz. Nie ma to w zasadzie znaczenia dla rozważań. Wzrost liczby ludności nie jest też wyznacznikiem, bo fakt, że jest łatwiej żyć w Teksasie(przez tanie nieruchomości i niskie podatki względem takiej Kalifornii/NY) nic nie zmienia. Dalej w stanie, gdzie są mega niskie podatki w McDonaldsie zarobisz ~2-3x mniej niż w Danii, mając na uwadze całkowicie płatną
@darck: to sobie zobacz płacę w walmart, który chyba jest największym pracodawcą. W sumie to nie musisz mnie przekonywać, bo mam pół rodziny w USA. Od prac dorywczych, po własną działalność.
@darck: oczywiście, że nie jest to żadna kariera, ale w USA trzeba zapierdzielac bardziej by utrzymać poziom życia jak w Danii, biorąc pod uwagę płatną edukację i służbę zdrowia, na którą przypomnijmy, że USA daje 18% PKB, gdy kraje takie jak Niemcy czy UK połowę tej kwoty mając powszechną służbę zdrowia. Mamy sytuację, że z prac niższego szczebla nie da się utrzymać i trzeba osiągnąć dość wysoki poziom zarobków w
Janet Yellen, nominowana przez Bidena na Ministra Skarbu, stwierdziła że rozważyła by opodatkowanie niezrealizowanych zysków giełdowych. Mowa tutaj o podatku od samego faktu posiadania aktywów (np. akcji), których wartość wzrosła. Póki co, w Stanach podobnie działa podatek katastralny.
@5mek: użytkowanie czego? Ziemi, za którą zapłaciłeś? Czy użytkowanie swojego budynku, który na tej ziemi postawiłeś i z którego wartości jest obliczany podatek katastralny?( ͡°͜ʖ͡°) Ten podatek jest absurdalny.
@Assailant: działka może, ale czemu mam płacić 1% od luksusowej willi za 1 mln? Czemu mam płacić więcej tylko dlatego, że dom wybudowany za moje piebiadze jest wart więcej niż sąsiada? Zainwestowałem w lepsze ogrodzenie i drugi garaż? Cena domu poszła o 50 tysięcy, to teraz płacę jeszcze więcej? Co to za idiotyzm.
@Assailant: bo w takim USA i wielu innych krajach jest od wartości nieruchomości. Od ceny rynkowej. Mój brat płaci w USA 4k USD rocznie za swój dom tego podatku. W Danii jest 1% od wartości nieruchomości do 3 mln koron itd.
@Assailant: dalej nie odniosłeś się absurdu, że tacy amerykanie płacą procent wartości nieruchomości rocznie. W jednym stanie będzie to kilka tysięcy, a w innym już kilkanaście tysięcy rocznie za przeciętna nieruchomość. Czemu mam płacić więcej tylko dlatego, że więcej zainwestowałem w swój własny dom?
Przecież to typowe lokale na wynajem, czy to airbnb czy dla studentów. Jeśli cena będzie przystępna, to lepiej wynajmować taki lokal dla siebie niż płacić podobną sumę za pokój w rozlatującej się kamienicy z 3 osobami na tym samym mieszkaniu. Przecież to oczywiste, że nie są to normalne mieszkania do mieszkania na życie.
@xiv7: to nie jest największy fikołek. Największy fikołek jest z całym "poświęceniem się" Jezusa za ludzi. Skumaj to: 1. Jesteś synem boga. 2. Jesteś bogiem. 3. Wiesz o tym, że jesteś bogiem. 4. Robisz sobie cuda, wskrzeszasz zmarłych, chodzisz po wodzie itd., generalnie
@bartolomis: jakich argumentów xd? Że ta historyjka nie trzyma się kupy? Że ludki w nią wierzą akurat, bo urodzili się w tym kraju xd Bujaj się typie, bo mam cię i tak na czarnej. Wal pokłony allahowi.
@barystoteles: zgadzam się. Generalnie cały ten układ, już od samego Edenu, węża i grzechu pierworodnego to nieźle pokręcony koncept, który jest dla mnie osobiście absurdem.
@bartolomis: przecież ci podał, tylko czytać nie umiesz. Bóg ci daje zbawienie, które sam wymyślił, a jak go nie przyjmiesz to jesteś potępiony. To zwykły gangster z propozycją nie do odrzucenia, lub jak to ujął Hitchens, totalitaryzm/władza absolutna. Jak tego nie umiesz, to koncept jest absurdalny, jak zresztą większość konceptów tej i innych religii.
@kinlej: cały problem, że to żadne poświęcenie. Poświęcenie jest wtedy, gdy coś tracisz. Co on stracił? Swoje życie we wcieleniu ludzkimi. Jak chce, to może być kim lub czym chce. To nie jest poświęcenie. Gdy oddaję nerkę by kogoś uratować to się poświęcam i ryzykuję własnym życiem, bo nie jestem bogiem i nie mam świadomości, że za chwilę i tak będę w niebie i jak zechcę, to mogę znowu być
@kinlej: xd jakie cierpienie, gdy tak samo jak on cierpią tak miliony ludzi każdego dnia? Nie ma w tym nic nadzwyczajnego. Dodatkowo ma świadomość bycia bogiem i tego, że po całej tej akcji dalej będzie bogiem. To marne poświęcenie. Ludzie z okropnymi chorobami cierpią latami, a on raptem kilka chwil, by potem powrócić sobie do nieba i być dalej bogiem. Słabizna. To tak, jakbyś dał komuś milion mając na koncie
Blisko jedna czwarta Polaków deklaruje, że nie ma oszczędności, a jeśli już posiadają, to nie są to pieniądze zapewniające bezpieczeństwo w razie trudności finansowych. 35 proc. Polaków uważa, że za odłożone pieniądze może się utrzymać miesiąc.
@MysteryMe: lub wziąć sobie gratka w lpg, a nie auto za 100k, które zaraz po wyjściu z salonu traci 20% wartości xd Lub sobie ogarnąć jakoś inaczej. Kiedyś większość ogarniała sobie życie bez auta, a dzisiaj słabo to wygląda. Dania, która ma podobnie gównianą pogodę, co my, ma miasta, gdzie tylko 15-25% ludków ma auta, a nie prawie każda rodzina przynajmniej jedno lub dwa.
@MysteryMe: mieszkam całe życie we Wrocławiu i nie narzekam specjalnie. Ostatnie 3 lata jeździłem do pracy tylko tramwajem i zasadniczo tylko 2-3 razy miałem jakiś problem z nim. Wcześniej jeździłem rowerem. No, ale jak niektórzy mieszkają już 10-12-15 km od centrum, to niestety będzie problem z dojazdem. W mojej obecnej pracy nikt nie jeździ autem(bo nie ma gdzie parkować, a tylko managerowie mają miejsca parkingowe xd) i jakoś się da.
@vegetassj1: pralka kosztuje 1300 zł, a nie 60-120k. Auto za 20k wielu ludziom powinno wystarczyć, zwłaszcza takim, których wyraźnie na nie nie stać i zalewają się pod korek i nie mają oszczędności. Rozumiem, gdy auto jest musem, ale jak bulisz miesiąc w miesiąc 500-600 zł na utrzymanie auta, ale mógłbyś się bez niego obyć (kosztem oszczędności), to lipa.
@vegetassj1: o to mi chodzi. Jeśli pracujesz w żabce i ledwo starcza ci na życie, to lepiej się zastanowić, czy kupno iphona za 3-4k to najlepsza inwestycja w tym momencie, albo jakieś buty za 300 zł. Trzeba mierzyć siły na zamiary. Mam sporo znajomych zalanych pod korek i nic nie wskazuje na to, by mogli wyjść łatwo na prosto przy takim trybie życia bez radykalnego wzrostu zarobków.
-Kelwin - pokazuje ile jest różnicy od zera absolutnego, czyli braku energii. No w codziennym życiu średnio przydatne, ale jak coś liczysz to jak najbardziej. Mondry kewin.
-Celcjusz - pokazuje kiedy woda będzie zmieniać stany skupienia. Na codzień możesz zaobserować to zjawisko, bardzo przydatne, szczególnie w zimowych okresach. Bondź celcujeszem.
Bo to jak podawanie długości penisa wraz z kręgosłupem. Nawet nie zobaczą pieniędzy zarobionych przez państwo, a mimo to jest to wliczane do pensji brutto.
@MlodyDziadzio: ile jeszcze razy te idiotyzmy będziecie powtarzać? Przecież różnica z tej samej pensji brutto i netto może być od 5 zł do nawet kilkuset złotych dla różnych przypadków. Ludki poniżej 26 nie mają PIT do 85k brutto, więc ich pensja będzie inna. Ludzie z
@staszaiwa: weź najpierw się coś naucz o podatkach(tak wiem, każdy Polak to ekspert w tej dziedzinie xd), to przestaniesz wklejać takie idiotyzmy. Ludki poniżej 26 roku mają zerowy PIT, matki mają ulgę podatkową na dziecko. Małżeństwa rozliczające się razem mają inne stawki i wyjdzie im inne netto niż singlowi.
@kt13: no nie wiesz. Dlatego podaje się pensje brutto i dopiero po poznaniu pozycji kogoś jesteś w stanie stwierdzić ile ma netto, dlatego nie podaje się netto, bo zależy od czynników.
@melba: to bez sensu, bo pracodawca odlicza sobie od podatku pensje pracownika i zmniejsza mu podatek dochodowy, więc ostatecznie nie płaci całej kwoty, którą masz na papierku, tyko realnie wychodzi mniej. Dopiero po rocznym rozliczeniu wie faktycznie ile dane stanowisko kosztowało i ile zarobiło(lub nie musiało zarobić).
@Przegrywhere: średnia pensja w takich korpo we Wrocławiu to jakoś 6k brutto, czyli więcej niż średnia miasta. W moim korpo jest 5400 brutto na start +100zł brutto za ho miesięcznie(jedno z większych ~1000 pracowników). Mam znajomych w niemal każdym większym korpo we Wrocławiu(BNY Mellon, HP, Nokia, EY, 3M itd.) i nikt nie zarabia mniej niż 3500 netto(czyli jakieś 5000 brutto).
@ameliniummm: ja pracuję 3 rok w takim kropo korpo i w pierwszym roku miałem wzrost pensji o 12%, w drugim o jakieś 20%, a teraz 3 idzie i raczej będzie skromnie, bo covid trochę "targety" przypiłował :D No i w tym roku dostałem bonus roczny, który w sumie wyniósł tyle, co 13stka. Ostatnia rekutacja do mojego działo była przed covidem i była stawka, tak jak pisałem 5400 brutto. Ja dostałem
Cena energii elektrycznej ze słońca spadła o 89% w ciągu dekady. W 2009 r. budowa farmy słonecznej była o 223% droższa niż budowa elektrowni węglowej. Teraz prąd z elektrowni węglowej jest o 177% droższy niż z nowych paneli słonecznych. Aktualne ceny prądu w Polsce i w Europie są tu >>>...
@delbana: gdyby wziąć kasę z 500+ to można by ładnych parę kilowatów instalacji w kraju zrobić. Zapewne można by całe województwo jedno naszpikować panelami na każdym dachu. Takie panele niech mają trwałość 10-15 lat, to w tym czasie uzbierasz z oszczędności na prądzie zapewne na kolejne i gdyby było tego sporo, to by się pewnie jakoś ogarnęło recykling. W ciągu dnia, gdy zużycie jest największe pomagałyby odciążyć sieć.
@zzapal: nie trzeba. Wciągu dnia będzie zużywane na działanie domu, a reszta będzie wracać do sieci i zmniejszy zużycie węgla i obciążenie elektrowni. W nocy elektrownia będzie pracować na tyle ile normalnie musi.
@adam-gancarczyk: a ktoś mówi, żeby nie palić? Chodzi o to, by utrzymywać niską moc w ciągu dnia(nikt nie mówi o wygaszaniu). Wyobraź sobie, że co drugi dom ma panele w całym województwie. Do tego należałoby przejść na atom + foto i wtedy odpada problem wygaszania.
@ethics: pisałem niżej, że najlepiej dywersyfikować źródła energii. Atomówka zapewnia pewne źródło, a domy w ciągu dnia mają moc na sprzęty, pompy ciepła i generalne zużycie, a reszta energii może iść na produkcję itd. Moc jest wystarczająca, by w ciągu dnia sprostać zapotrzebowaniu. Stworzenie takiej instalacji to rzędy wielkości mniejsze przedsięwzięcie niewymagające specjalistów niż atomówka, a i sama obsługa jest prosta.
@wojteksrz: już nie raz o tym pisałem. Sam właśnie zakończyłem szukanie mieszkania we Wrocławiu i mogę stwierdzić, że na rynku wtórnym w takim mieście ogromna ilość mieszkań nie spełnia żadnego standardu kogoś, kto chce mieszkanie kupić. Jeżeli ktoś ma wywalić 300 tysięcy na mieszkanie w kamienicy, przy ruchliwej ulicy, tramwajach, z mieszkaniami komunalnymi w okolicy, bez parkingu itd., to wolą dać więcej i mieć nowiutkie mieszkanie z parkingiem, windą itd.
Nie zgodzę się z tą uproszczoną analizą. Wystarczy porównać średnie zarobki do średniej ceny metra w wielu miastach zachodu i wychodzi, że trend jest podobny. Warszawa ma lepszy stosunek średniej ceny metra do średniej pensji niż taka Praga w Czechach. Podobny trend widać w wielu miastach świata. Np. w Chinach.
Ile średnich pensji potrzeba na średni metr kwadratowy mieszkania: W Europie:
@JerryCanPlay: kupiłem miesiąc temu mieszkanie xd Trend jest taki, że generalnie w dużych europejskich miastach i stolicach należy się spodziewać 2-3 średnich pensji na jeden metr mieszkania. W tym trendzie plasuje się większość miast w naszej okolicy. Nie jest to sytuacja wyjątkowa i Polska nie jest też w tym temacie wyjątkowa, jak pan z filmu przedstawia.