W ciągu mojego prawie 40-lietniego doświadczenia biegowego byłem nieraz zaatakowany przez psa/psy/stado psów.
Tylko jeden raz na 8-10 (nie zliczę dokładnie), byłem w stanie powiedzieć Panu Pałowemu, że był to pies w typie Amstaff.
Wszystkie inne przypadki dotyczyły mieszańców ras wszelakich. Co więcej, im mniejszy pies tym był bardziej zaciekły.

















![Opuszczone osiedle kilkuset zamków Disneya - [BezPlanu]](https://wykop.pl/cdn/c3397993/96ed22bea50d8cefb7f992e9c3377b6d114c397e8e502752b5063d6b18ffd36a,w220h142.jpg)

Jako biegacz codziienny oraz rowrzysta okazjobalny najwięcej problemów miewam z psami na wsiach, głwónie mieszańcami. Byłem kilkukrotnie pogryziony oraz wiem, co to znaczy strach, gdy ucieka się przed sforą "pańskich/bezpańśkich" psów. Policja w małych miejscowościach zazwyczaj sugureuje odstąpienei od zgłoszenia sprawy, albo zamęcza wezwaniami na komendę/posterunek w celu złożenia odatkowych wyjaśnień.
Dlatego też mojego, psa rasy Cane Corso, zawsze wyprowadzam go na smyczy półzaciskowej. Uwieliam
(╯°□°)╯︵ ┻━┻