#coolstory

Długo się zastanawiałem nad opisaniem tej sytuacji, ale jeśli powstała taka inicjatywa – chętnie się skuszę.

To był rok 1998, lato, słońce paliło mnie po plecach. W domku, w którym miałem przyjemność spędzać wakacje mieszkał mój młodszy kuzyn, z którym uwielbiałem wspólnie chodzić do pobliskiego lasu, budować domki na drzewie, rozsypywać mrowiska i rzucać kamieniami w płot. Kamil – tak miał na imię mój siostrzeniec nie był jedynakiem. Jego starszy brat
"Z grymasem bólu odwrócił głowę i zobaczył na piasku nieduże, ale jasno oświetlone składane krzesełko. Siedziała na nim wygodnie jakaś postać w czarnej szacie. Czytała książkę. Obok tkwiła wbita w piasek kosa. Biała koścista dłoń przewróciła kartkę.

– Jesteś Śmiercią, tak? – odezwał się Vimes po chwili.

ACH, PAN VIMES, PRZENIKLIWY JAK ZAWSZE. TRAFIŁ PAN OD RAZU, odparł Śmierć. Zamknął książkę, zakładając palcem czytaną stronę.

– Już cię kiedyś widziałem.

SZEDŁEM PRZY
@noffi:

Po pierwsze choroba nowotworowa jest ekstremalnie wycieńczająca. W zaawansowanym stadium choroby masz potężny guz plus masę innych guzów przerzutowych, każde z nich to zasysacz energii i substancji odżywczych, a sama choroba wywołuje ogólnoustrojowy odczyn zapalny. Nie masz apetytu, a nowotwór je za pięciu. Prowadzi to do totalnego wyniszczenia.

Zarówno poprzez zżeranie substancji odżywczych i hamowanie wchłaniania nowych oraz poprzez wydzielanie różnych hormonopodobnych cudów, nowotwór wpływa tak na metabolizm człowieka, że
Ej mam #feels tylko nie wiem czy właściwy tag. Od godziny siedzę, boje się, że umrę nie dożywając wnuków ;; albo że ktoś bliski umrze ;; i tak wszyscy umrą, ale się boję #smierc

chyba za dużo słodyczy zaaplikowałem przed ostatnie dwa dni, albo mało snu, albo to i to