W przestrzeni miejskiej jestem zarówno praktykującym kierowcą (z musu, bo często brakuje czasu na chodzenie lub zbiorkom), jak i praktykującym pieszym (gdy mam coś do załatwienia w odległości 10/15 min spaceru, to nigdy nie biorę samochodu). No i przy okazji opadów śniegu po raz kolejny dochodzę do wniosku, że miasto jest zorganizowane pod ruch samochodów, a nie pieszych. Odśnieżanie wygląda tak, że jezdnie są czyste, a zgarnięty z nich śnieg tworzy zwały
  • 7
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@the_good_guy: dzisiaj jechałem i własnie oglądałem efekt tej praktyki bo był korek od ronda do ronda bo ulicą jechał pan na wózku. Bo co miał zrobić, chodnik był absolutnie nieprzejezdny przez góry śniegu po bokach a na środku błoto ( ʖ̯)
  • Odpowiedz
No i przy okazji opadów śniegu po raz kolejny dochodzę do wniosku, że miasto jest zorganizowane pod ruch samochodów, a nie pieszych.


@the_good_guy: Bardzo trafne spostrzeżenie, ale to nie jest nowy problem. To zjawisko ma miejsce właściwie każdej zimy od kiedy pamiętam i nikt za bardzo na to nie zwraca uwagi nie musisz być panem na wózku jak tam ktoś wyżej opisywał, wystarczy być zwykłym przechodniem który trafi na zaspy,
  • Odpowiedz
chciałem podzielić się pomysłem, na który ostatnio wpadłem. Zaczął się sezon zimowy, częściej pada śnieg i trzeba odśnieżać samochód. Jako że mam vana to zrzucenie śniegu z dachu stanowi pewien problem bo auto jest za wysokie i nawet jak stanę na koło to mam problem wszędzie sięgnąć. Dodatkowo śnieg szybko zbrylał się na zmiotce i utrudniało to jego zrzucanie. Tak więc wpadłem na pomysł wykorzystania do tego celu miotły z "włosiem" z
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach