Mirki z #wroclaw, znacie jakiegoś ogarniętego #psycholog? Fajnie by było, gdyby działał przy jakiejś uczelni (np polibuda lub UWr), żeby można było skorzystać z darmowych konsultacji, bo kasa się nie przelewa... Wiem, że UWr ma chyba jakąś psychologiczną poradnię akademicką, ale nie wiem jak to działa. Może przy innych jednostkach też takie coś jest?
Jeśli macie namiary na prywatne gabinety, to też podajcie, sprawdzę je sobie
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@iwieszOCB: Nie polecił bym nikomu psychologa, który uważa, że otrzymywanie wynagrodzenia za swoją prace jest drugorzędna sprawą. Uświadomienie sobie motywów swojej pracy jest podstawą dobrej pomocy psychologicznej.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Jestem facetem, mam 24 lata i od 19 roku życia na mojej twarzy wciąż gości #tradzik. Charakteryzuje go duża nieliniowość występowania, np. przez 3 tygodnie potrafię uzbierać sporo pryszczy, a przez kolejne 3 tygodnie spokój. Za mną już 3 terapie antybiotykowe, które nie przyniosły rezultatów. Używam hipoalergicznych kosmetyków, zmieniłem dietę, wyłączyłem z niej m.in. białe pieczywo, napoje, banany, słodycze. Objawowo próbowałem już okładów z liści aloesu, smarowałem maścią ichtiolową, myłem mydłem siarkowym, robiłem sobie maseczki z drożdży i wiele innych. Myślę, że sporo pomogła mi zmiana nawyków żywieniowych, no ale problem nadal jest.

Ten trądzik zostawia na psychice dużą rysę. Może dla niektórych to zabrzmieć śmiesznie, ale cały dobry nastrój i pewność siebie, które buduję, potrafią rozpłynąć się przez kilka pryszczy. Bliscy mówią, że zmiany nie są bardzo widoczne, w internecie zazwyczaj możemy znaleźć o wiele gorsze przypadki, ale ja nie jestem w stanie tego "przepracować" w swojej głowie, nie potrafię zaakceptować swojego wyglądu. Gdy rozmawiam ze znajomymi, nie potrafię patrzeć im w oczy, bo widzę jak ich źrenice śledzą moje diody na twarzy. Tym samym zakładam maskę śmieszka i z nikim nie dzielę się moimi przemyśleniami. Cały ten lęk i niepokój tłumię w sobie, aż mnie to napięcie "boli" w ciele. Możliwe, że wpadłem tym samym w swego rodzaju błędne koło, bo stres również może zaostrzać trądzik.

W tym roku kończę studia, dostałem propozycję pracy na uczelni. Uwielbiam tłumaczyć i dzielić się z ludźmi wiedzą, dlatego też bardzo chciałbym spróbować pracy nauczyciela akademickiego. Ale jednocześnie cholernie się jej boję, a dokładniej boję się tej "negatywnej" uwagi skupionej na mojej twarzy. Żyć mi się odechciewa, kiedy pomyślę, że przez kiepską cerę, a raczej przez moje nastawienie, omijają mnie i będą omijać różne doświadczenia. Również jest mi bardzo wstyd, kiedy o tym piszę, bo wiem, że ludzie mają o wiele większe problemy. Czy psychoterapia mogłaby mi pomóc? Jeżeli nie mogę ogarnąć bałaganu na zewnątrz łba, to może udałoby mi się ogarnąć coś w jego
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@sokytsinolop: Wiem co czujesz mając 16- 21 lat miałem straszny trądzik przerobiłem wielu dermatologów bez rezultatu. Najgorsze było to ze powstawało coraz więcej blizn potrądzikowych co prowadziło do depresji, na szczęście kolejna dermatolog zastosowała terapie lekiem o nazwie Acnenormin,Izotek pierwsze efekty było widać już po miesiącu a po około 4 trądzik całkowicie znikną , lek ma sporo skutków ubocznych ale szczerze go polecam, u mnie żaden nie wystąpił, teraz mam
  • Odpowiedz
Mirasy wnet wybieram się do psychologa. Stąd moje pytanie, jak się do takiej wizyty przygotować, o co mogę być pytana( ͡° ʖ̯ ͡°)? Jak taka pierwsza wizyta wygląda w ogóle? Nie ukrywam, ze się tym stresuję #motzno
#psychologia #psycholog #pytanie
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@EDTA: Nie bądź zaskoczona gdy takie pytania padną na pierwszym spotkaniu, ale raczej nie spodziewałbym się ich tak szybko. Na dłuższą metę, bądź przygotowana na to że psycholog może chcieć Cię zapytać o wszystko, co tylko może mu pomóc zrozumieć Twoją sytuację :) Terapia to dość intymny proces, ale każdy specjalista powinien na pierwszym spotkaniu zaznaczyć że obowiązuje go tajemnica zawodowa i cokolwiek powiesz psychologowi, pozostanie między wami.
  • Odpowiedz
@EDTA: nie masz się czym przejmować. Podejdź do tego spotkania spokojnie. Psycholog to też człowiek i nie będzie ci robił żadnej analizy dzieciństwa ( nie na pierwszej sesji i zależy od nurtu psychoterapii jaką się zajmuje). Ważne będzie to żebyś mówiła swobodnie o tym, z czym masz problem. Nie bój się powiedzieć co Ci leży na sercu, bo psycholog jest tam po to żeby Cię wysłuchać, a nie oceniać czy
  • Odpowiedz
Hej mireczki. Jako, że jakiś czas temu poznałem pewną osobę przez internet, postanowiłem się do niej trochę zbliżyć i ją poznać. Jako, że poznaliśmy się na Steam, to właśnie tam wywiązała się pewna dyskusja. Byłem w lekkim szoku, gdy to usłyszałem od niej.

Ja: Czyli nie muszę się martwić?;)
Ona: Martwić o mnie czy o siebie ?
Ja: Myślę, że jesteś silną, niezależną osobą;)
Ona: :)
  • 10
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Zakopianczyk: ja tam ją rozumiem, bo sama byłam/jestem w podobnej sytuacji.
A teraz trochę z cyklu "nie znam się, ale się wypowiem":
IMO to co przeżywamy, środowisko w którym jesteśmy kształtuje nas i naszą osobowość. Chyba nikt nie rodzi się z fobią społeczną. Chyba każdy potrzebuje jakiegoś kontaktu i zrozumienia od innych ludzi. Widocznie ta dziewczyna nie zaznała tego w realu to poszła tego szukać w internecie i wirtualnym świecie.
  • Odpowiedz
@Zakopianczyk: każdy ma inne potrzeby. Jeżeli jest szczęśliwa w ten sposób, to nie widzę problemu i powodu by jej współczuć czy coś.
Mojej rodzinie też ciężko zrozumieć, że wolę siedzieć w domu, że jestem zadowolona jak mogę sobie w coś pograć czy obejrzeć :)
Myślę, że mogła by normalnie się spotykać z przyjaciółmi w realu itd ale by musiała takowych mieć. Ona sama pisze, że nie ma żadnych relacji w
  • Odpowiedz
Miraski, mam problem i potrzebuję porady. Od jakiegoś czasu słabo radzę sobie ze sobą, stresem, emocjami, mimo że nigdy nie byłem kimś kto chętnie się dzielił swoimi problemami to i jeszcze bardziej zamknąłem się w sobie. Uciekła mi cała pewność siebie, samoocena spadła do zera. Zdecydowanie nie zawsze tak było, jeszcze jakieś 2 lata temu wszystko ze mną było ok, może nie idealnie, ale w porządku ;) Nie ma jakiegoś konkretnego wydarzenia
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@pppqqqy: typowe objawy depresji nawracajacej, psychiatra nie gryzie. pierwsza wizyta to długa rozmowa, wywiad, dostaniesz leki i zalecenia, kontrola za miesiąc. ok 100 -150 zł. można też na NFZ ale trzeba znaleźć jakiegoś speca, który przykłada się do pracy na fundusz
  • Odpowiedz
Mireczki, ćwierć wieku przesiedziałem w piwnicy. Z różnych powodów z dala od ludzi, nie angażowałem się w związki, nie potrafiłem nawiązać przyjaźni. Najwyżej zwykłe, koleżeńskie stosunki. Dziś widzę, jak wielkie zaległości mam w kontaktach międzyludzkich i damsko-męskich. Nie chodzi o to, że nie potrafię rozmawiać, czy panicznie boję się ludzi. Codziennie w pracy mam do czynienia z wieloma osobami, i jakoś sobie radzę w normalnej rozmowie. Rzecz w tym, że gdybym dzisiaj umarł, nie ma na świecie osoby (nie licząc kilku członków rodziny), która szczerze zapłakałaby nad moim grobem. Z przerażeniem stwierdzam, że nawet sam nie wiem jaką jestem osobą. Mam emocjonalną karuzelę, raz jestem wściekły, raz zrozpaczony, raz pewny siebie, raz jak przestraszone dziecko, raz daję sobą pomiatać, a innym razem jestem cyniczny i to ja pomiatam. Patrząc dookoła, na znajomych ze szkół, mam wrażenie, że wszyscy odjechali pociągiem do dorosłego życia, a ja stoję na peronie i widzę jak odjeżdżają. Czuję się p--------ą wydmuszką.
Moje życie stoi w miejscu, ale w środku pali mnie potrzeba zmiany, sięgnięcia po coś więcej. Chciałbym studiować, reprezentować sobą jakąś wartość. Ale sytuacja na dzisiaj wygląda tak, że nawet ciężko jest mi skupić myśli na książce, którą czytam z założenia dla przyjemności.
Od 10 miesięcy na escitalopramie, libido 2/10, wiele rzeczy mam gdzieś, ale przynajmniej dużo rzadsze stany depresyjne.
Psychiatra mówi, że tabletki nie są w moim przypadku rozwiązaniem, że powinienem zapisać się na psychoterapię.
Walczyłem z tym, ale w końcu podjąłem decyzję, i w tym miesiącu mam zamiar umówić się na spotkanie.
I tutaj pytanie właściwe: czy ktoś z Was, Waszych bliskich, miał podobną sytuację i uzyskał faktyczną pomoc od psychoterapeuty?
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@blackcotton: A czy zauważa jakieś pozytywne efekty tych spotkań? Szczerze mówiąc obawiam się, że będzie to zwykłe pieprzenie o tym, żebym wziął się w garść i zmienił swoje życie. Byłem na trzech spotkaniach u jednego typa, i właściwie do takich rad się one sprowadziły. Na kolejne miałem przyjść, kiedy dokonam jakiejś małej zmiany w życiu...
  • Odpowiedz
#feels i wieczny #tfwnogf. Nastrój sylwestrowy jeszcze nie opadł, więc moje małe #gorzkiezale.
Zawsze byłem wstydliwy, szczególnie omijałem wszelkiej maści potańcówek. Brzydzę się etanolem, więc nie było nigdy mowy o zatraceniu się i wyjściu na parkiet z podniesioną głową, chwiejną ale pełną odwagi. Przy którejś goryczce związanej z odmówieniem wspólnej zabawy, zapisałem się na tańce: Salsa, Tango, Walc, nawet solo Jazz i shuffle xdd 4 lata temu założyłem tą kolekcję umiejętności. Problem polega na tym, że mimo wszystko dalej myślę, że nie umiem. Wtedy to wszystko odbywało się na zasadzie gotowej choreografii. Ustalone ruchy, sekwencje i zakończenie. Jeśli chodzi o improwizację w klubie czy na domówce to dostaję TOTALNEGO paraliżu. Dosłownie stoję w miejscu i nie mogę (nie chcę) się ruszyć. W głowie wszystko mi się plącze, może nie depcze stóp, ale nie mam poczucia rytmu, a figury całkowicie partole. W końcu to ja tu mam prowadzić, a tymczasem kończę w rowie na pierwszym zakręcie! ;_; Brak #rozowypasek, na pewno jest z tym związany, ponieważ nie raz miałem sytuacje, gdy najmilsza, wzrokiem pełnym zawodu patrzyła potem na mnie. Było mi za każdym razem tak wstyd. Do dzisiaj ronię łzy bez smutnego podkładu muzycznego, gdy o tym myślę. Zupełnie jak głodne, małe dziecko. Na rynku matrymonialnym s---------a i tak ma mało do zaoferowania, a tu jeszcze brak umiejętności zakręcenia paska wokół siebie by mogła się uśmiechnąć i zatracić się w rytmie kołyszących par. Wiadomo, że pasztet czy grubas mają +50 do atrakcyjności po fajnych akcjach przy muzyce. Ja zaś rozdawałem jedynie rozczarowanie.
Stąd moje #pytanie mirki: to się jakoś leczy u #psycholog czy tylko ołowiem? Jakieś pro
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Beniamin_Emanuel: Nie rozumiem czemu łączysz to z nie posiadaniem dziewczyny. Mój niebieski rusza się jakby go piorun strzelił. Wszystkie moje koleżanki się z niego śmieją, a ja uwielbiam z nim tańczyć, mimo, że mnie ciągle depcze ( ͡° ͜ʖ ͡°).
  • Odpowiedz
@KrylAntarktyczny: dr Jabłońska z poradni na Dębcu, ul. Opolska, nie mam w tej chwili jak sprawdzić dokładnego adresu, ale google na pewno pomoże :) fajna babeczka, nie faszeruje lekami, tylko kieruje na terapie. musze sie do niej wybrac w najbliższym czasie, bo mi się nerwica i depresja poglebily, jesli byś się zdecydował, daj znac jak z terminami :)
  • Odpowiedz
Od jakiegoś czasu towarzyszy mi prawie ciągle nieuzasadniony stres. Szczególnie przed pójściem do pracy. Ciągle patrzę na zegarek i odliczam czas do jakiś wydarzeń. Odtwarzam w myślach przeszłość i ją patologicznie analizuję.

Stres czuję w środku, na żołądku czy też sercu. Miałem już epizod migotania przedsionków. W szpitalu po badaniach nie doszli dlaczego dostałem tego napadu. Brakuje mi luzu, takiego odstresowania. Przez to wszystko mam napady prokrastynacji które nasilają lęk.

Co robić?
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Kampala: Trochę ostatni przesadziłem z fast foodami. Przez to waga skoczyła w górę o 8kg ... A jeszcze cztery lata temu zrzuciłem 20 kg :-) Więc zaraz bym nadgonił to co straciłem...

Zacząłem jeść zdrowo - pełnoziarnisty chleb/makaron i sporo więcej owoców niż dotychczas. Eliminuje też słodkie napoje i soki bo jak się spojrzy na ilość cukru w składzie to aż głowa zaczyna boleć :)
  • Odpowiedz
Tydzień 6

Tydzień 7 (08.10.2015)

Żrę piguły z izotekiem. Nawet mi posmakowały i zacząłem je ssać ( ). Kto smakował cuksy musujące z Ukrainy ten wie o co chodzi. Gdyby nie to, że mogę je brać tylko 2 razy dziennie to pewnie wziąłbym paczkę do #pracbaza i sobie ssał podczas pisania tego posta ( ͡º ͜ʖ͡º). No ale najważniejsze czyli postępy. A postępów narazie brak. Owszem, syfów nie mam już od kilku tygodni ale nadal moja skóra nie przypomina skóry pań z reklam kremów przeciwzmarszczkowych a efekty uboczne są coraz silniejsze. Tak więc od około 4-5 tygodni nie widzę żadnej różnicy. Mija prawie 2gi miesiąc
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach