#anonimowemirkowyznania
Raczej wątpię, ale zapytać nie zaszkodzi.

Jest tu może jakiś psycholog/iatra, który mógłby na szybko przeprowadzić ze mną wywiad, żeby wyciągnąć czy mam początki schizofreni?
Bo samemu tak nie potrafię (a testu z kubusia puchatka nie biorę na poważnie, chociaż wyszło mi tam trochę dużo z krzysia pdk).

#
@AnonimoweMirkoWyznania: Na grupkach facebookowych to potrafi być patologia niesamowita :D Odradzam ten sposób. Najlepiej z polecenia. Jeśli takiego nie masz, to możesz zapytać dowolnego lekarza- będziesz mieć chociaż pewność, że to ktoś kto ma odpowiednie studia ukończone- bo "pseudo terapeutów " też nie brakuje.
Swoją drogą wypociłem artykuł na swoim blogu, może pomocny w tej kwestii:
https://psychoterapia-psychologia.blogspot.com/2021/06/jak-znalezc-psychoterapeute-dla-siebie.html
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Co właściwie robi się u psychologa? Raczej typowy #przegryw piwniczak here, bez znajomych, ze znikomymi chęciami do życia, przestało mi iść na studiach, więc zaczynam podejrzewać jakieś problemy u siebie. Chciałbym się dowiedzieć czy mam depresję, może fobię społeczną, może zaburzenia odżywiania (jak żadne z wymienionych to chyba hipochondrię) czy po prostu jestem leniwym śmieciem. Jak właściwie powinno się zacząć? Do kogo się udać: psycholog, psychoterapeuta czy psychiatra? W jaki sposób: na nfz, prywatnie, przez jakiś pakiet medyczny z pracy? Co miałbym powiedzieć na takim spotkaniu z lekarzem? Czy jeżeli lekarz stwierdzi jakieś problemy to czy może to być podstawą do uzyskania urlopu zdrowotnego na studiach czy raczej tylko w ciężkich przypadkach, np. takich, które wymagałyby zamknięcia w szpitalu albo coś?
#pytanie #psycholog #zdrowie #depresja
#psychoterapia

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
@AnonimoweMirkoWyznania: idziesz do psychologa, mowisz w czym rzecz, on kmini czy moze ci pomoc czy poleci kogos innego, kto pracuje w innym nurcie psychologii, bardziej dostosowanym do tw problemu. I zaczynacie terapie, rozmawiacie, cwiczycie. Jesli uzna ze potrzebne leki to wysle cie tez do psychiatry
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Mam wstydliwy problem i nie wiem jak się przełamać i czy cokolwiek da się z tym zrobić. Podobają mi się wyłącznie nastolatkowie z przedziału wiekowego 15-19 lat. Mam 28 lat i z roku na rok nic się nie zmienia. Mam dobrą pracę, dość bezproblemowe życie. Nie wiem, czy przyczyną nie jest fakt, że sama będąc nastolatką byłam odsuwana od rówieśników, surowi rodzice, zakazy, do tego nauczanie indywidualne. Krótko mówiąc - nie miałam życia towarzyskiego, prawie cały czas spędzałam w domu. W wieku 22 lat miałam pierwszego chłopaka, a i to w tajemnicy przed rodzicami. Mam powodzenie i zainteresowanie ze strony chłopaków. Problem w tym, że wraz z upływem czasu chłopak przestaje mi się podobać. Co robić? Do jakiego specjalisty się udać? Czy da się to "wyleczyć"?
#psychologia #psycholog #psychoterapia #pytaniedoeksperta #rozowepaski #niebieskiepaski #zwiazki #milosc #uczucia #zalesie #nastolatkowie

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
Kliknij tutaj, aby wysłać OPowi anonimową wiadomość prywatną
#anonimowemirkowyznania
Opowiem Wam historię o tym jak z człowieka, który latał po świecie, podróżował, dobrze żył, stałem się na pewien czas osobą, która bała się wyjśc z domu, dostawała ataków paniki i absolutnie nie widziała co robić.
Być może ktoś ma teraz podobnie i jakoś mu to pomoże. Być może osoby, które drwią z ludzi z problemami zobaczą, że może to dotknąć także i ich.

Będzie długo ale inaczej sie nie da.

Mały
@warszawamoskwa: prawdopodobnie dostał fobii na punkcie wstydu że nie kontroluje swojego ciała, strach przed zesraniem sie publicznie to też może wejść na głowę.
Mechanizm dziala tak lęk>zdarzenie>zawstydzenie>unikanie sytuacji w ktorej powstal>powtarzanie>wzmocnienie nawyku i powstanie fobii.
Ludzie boją się np. przejechać przez most, bo to miejsce z którego nie można uciec.
Tak samo op boi się miejsc, gdzie nie można się wysrać.
Jak wszędzie jeździłem autobusami to też się bałem takich
  • Odpowiedz
@compix: Na wykopie każdy może podać się za psychologa i ciężko będzie Ci to zweryfikować. Kolega wyżej lubi się chyba powygłupiać, bo najpierw skończył studia techniczne, a teraz jako student V roku chce udzielać pomocy psychologicznej, której zgodnie z zasadami etycznymi nie może udzielać

Umów się do psychologa na znanymlekarzu

A to ogłoszenie tego wykopka. W dodatku napisał sobie "mgr" , a magistrem psychologii jeszcze nie jest https://m.olx.pl/d/oferta/bezplatna-pomoc-psychologiczna-online-mgr-piotr-bogdan-st-psych-CID619-IDHHtbR.html
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: Tinder może cię zniszczyć. Nie jest to miejscedla delikatnych ludzi bo na aplikacjach jest sporo szamba i nawet fajne osoby mogą dostać przez to depresji.

Może zacznij od poznawania kobiet na stopie koleżeńskiej? w pracy na przykład?
  • Odpowiedz
Mam poważny problem związany z pornografią. Pornografię odkryłem w wieku zaledwie 14 lat no i na początku mnie trochę obrzydzała/dziwiła ale z każdym dniem coraz bardziej interesowała oglądałem jej coraz więcej i coraz to gorsze rzeczy dopiero w czasie pandemi zorientowałem się że mam z tym problem i muszę z tym skończyć.
Zrobiłem nofapchallange który trwa do dziś 58dzień. Można powiedzieć że pozbyłem się chceci nałogowej masturbacji ale nadal tkwi we mnie
@Patryk000: mam 17 lat. Wiele osób pisze że taki detoks 90dniowy np. całkowicie ich zmienił i już nie byli uzależnienia a ja cały czas mam z tym problem. Chciałbym być na nofapie tak długo jak tylko będę mógł no ale nie chciałbym żeby pierwsze zmiany były po paru latach (,)
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: powinno się właśnie chyba działać w drugą stronę i przeciwstawiać lękom? Nie musi to być mcdonald, przez który przewijają setki ludzi, ale ja bym chyba wolał z aktualnego punktu widzenia, aby ktoś mi napisał żebym próbował znaleźć coś z kontaktem fizycznym, mimo że bym się tego pewnie bał i nie był świadomy, że to jest lepsze rozwiązanie.
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Na początek kilka słów o mnie. 37 lat na karku. Wykształcony, z dobrej, normalnej rodziny, posiadający kilka zainteresowań. Mam też żonę i dwójkę dzieci w wieku przedszkolnym. Żyjemy na dosyć wysokim poziomie, bo zarówno ja jak i żona spełniamy się zawodowo. Mamy duży dom w mieście wojewódzkim, dodatkowo mieszkanie, które wynajmujemy. Na wakacje jeździmy regularnie i nie musimy sobie w życiu niczego odmawiać. Jednym słowem standardowy ze mnie chłop.
Otóż nie do końca.
Mam pewną obsesję (zboczenie?) nad którą powoli tracę kontrolę, której się maksymalnie wstydzę i która zupełnie nie pasuje do pozostałej, normalnej części mojego życia. Moją obsesją jest grzebanie po publicznych i prywatnych śmietnikach. Wiem, że to brzmi absurdalnie, ale czuję, że jestem od tego uzależniony i sobie z tym nie radzę. Czuję, że się od tego uzależniłem i widząc śmietnik mam co najmniej ochotę do niego zajrzeć, a najchętniej pogrzebać w nim. W ciągu dnia powstrzymuje mnie fakt, że mógłby ktoś znajomy mnie zobaczyć, dlatego wieczorami albo nawet w nocy, pod pretekstem pójścia na spacer albo pobiegania, biorę latarkę, jednorazowe rękawiczki i idę na "obchód". Jeśli dla uzależnionych od nikotyny zapalenie papierosa to ulga, dla alkoholika wypicie kieliszka wódki to błogosławieństwo, to dla mnie ulgą jest grzebanie w śmietnikach. Pewnie zastanawiacie się czego w nich szukam. W sumie sam nie wiem, bo nigdy nie wiadomo czego się spodziewać. Najczęściej znajduję zwrotne butelki, które pakuję do samochodu i następnego dnia z samego rana wywożę do sklepu w drugiej części miasta. W dobie maseczek jestem zupełnie anonimowy, więc nie czuję wstydu oddając znalezione butelki. Nawet nie wiecie jak mnie cieszy jak dostanę kilka złotych za te butelki. Ja te kilka złotych czuję bardziej i bardziej się z nich cieszę, niż z wypłaty którą dostaję na konto raz w miesiącu. Po prostu czuję, że wykonałem pracę, fizycznie coś zrobiłem co jest namacalne i dostaję za to wynagrodzenie. Poza butelkami kilka razy znalazłem niedokończoną paczkę papierosów, na śmietnikach przy blokach można znaleźć różne elementy wystroju wnętrz, figurki, obrazy itp. Kusi mnie też żeby zacząć grzebać po śmietnikach przy sklepach spożywczych, bo podobno pracownicy wyrzucają każdego dnia niesprzedane owoce, warzywa i przeterminowane produkty, które i tak można jeszcze śmiało jeść. Powstrzymuje mnie tylko fakt, że moja żona kupuje jedzenie i przygotowuje posiłki, więc by mogła zacząć coś podejrzewać. W sumie to tyle chciałem napisać. Gość na poziomie, ojciec, mąż, który pod przykryciem nocy grzebie po śmietnikach i czuje, że go to kręci. Jak chcecie coś napisać to śmiało.
#uzaleznienie #smieci #obsesja #psychologia #psycholog

Kliknij
@AnonimoweMirkoWyznania: nie martw sie jest to normalne jestes zlodziejem jak kazdy polak nie ma czego sie wstydzic za to jestem prawie pewien ze twoje hobby sie rozwinie do bardziej ekstremalnych rzeczy np #!$%@? sie komus na chate i przeszukiwac szafki hobby jak hobby ciesz sie ze przynajmniej robisz to co lubisz
  • Odpowiedz
PustaKreatura: Może warto pogadać z psychologiem co o tym myśli? Żeby się nie przełożyło na coś poważniejszego.. Masz ewidentnie jakąś potrzebę, tylko czego? Na pewno da się ją zaspokoić w normalny sposób :P Jeśli Ci to oczywiście przeszkadza.

Zaakceptował: LeVentLeCri
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Po 6 latach związku, zdradziła mnie narzeczona. Miałem ostatnio ciężki okres i sporo jest przykrości zrobiłem po czym wyprowadziła się do matki.... Mieliśmy dać sobie czas itd... A ona...

Ja ją strasznie kocham nawet mimo tego co zrobiła. Jestem tak #!$%@?, że w nocy śpię 2h potem się budze i nie śpię przez kilka godzin i później śpię kolejne max 2h.

W dzień leżę w łóżku i nie mam siły nawet iść do kibla. Jem max jeden posiłek dziennie, wczoraj zjadłem jedną kanapkę z almette przez cały dzień. Dzisiaj nawet chleba nie mam... Pale kilka pączek papierosów dziennie.
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Po 6 latach związku, zdradziła mnie...

źródło: comment_1622899043FeCGsVNZ7LFymoWBxCrYbA.jpg

Pobierz
@AnonimoweMirkoWyznania: Pierwsza rzecz w takim przypadku to psychiatra niech Ci dobierze odpowiednie piguły. Zanim zaczną działać może minąć trochę czasu. Psycholog też jest dobry do pogadania, najlepiej jakiś facet i to wiekowy (chodzi o jego doświadczenie życiowe). Następnie musisz podnieść sobie poziom endorfin, najtrudniejsze będzie zebranie się w sobie i rozpoczęcie jakiś ćwiczeń, idź na siłownię. Uświadom sobie, że to nie Twoja wina tylko jej, nie pisz do niej nie
  • Odpowiedz
konto usunięte via Wykop Mobilny (Android)
  • 6
Mirki, potrzebuję waszej pomocy.


Moja różowa od dwóch lat poszukuje pracy jako psycholog we Wrocławiu. Na początku pandemii pracowała na linii wsparcia, jednak projekt po niecałym pół roku został porzucony. Robiła płatny staż, udziela się wolontaryjnie jako psycholog, jednak nigdzie nie chcą jej zatrudnić bo nie ma doświadczenia.
Wpadła na pomysł żeby zrobić szkołe psychoterapii i otworzyć swój gabinet. Zajebisty pomysł, nie? No właśnie #!$%@? nie, bo chętnych do tej szkoły jest tyle, że jej aplikacja została odrzucona ze względu na brak doświadczenia.
Doszła do momentu, że chce to rzucić w cholere, bo nie widzi już szansy, że może się udać. Nie chcę, żeby to robiła, bo wiem jak to jest porzucić coś co chciało się robić od dawna i zająć się czymkolwiek, bo trzeba zarabiać hajs.
#anonimowemirkowyznania
Mam problem i potrzebuję jakoś przegadac ten temat w swojej głowie. Rok temu wziąłem królika (takiego do tulenia, nie do jedzenia) z bardzo złych warunków. Mam i miałem inne króliki, znam się na ich hodowli. Ten królik był mocno zaniedbany, karmiony byle czym. Wziąłem go i dbałem o niego, zmieniałem powoli karmę na lepszą, podleczyłem u weta i tak dalej. Pewnego dnia, jakoś 2-3 tygodnie po tym jak go wziąłem, ok godziny 23/24 zauważyłem, że królik się kuli - coś go boli. Byłem po kilku piwach, dałem mu karmę ratunkową, tuliłem, chciałem z nim z samego rana jak wytrzeżwieje jechac do weterynarza. Nie dożył do 6 rano, usnąłem w nocy na chwile, obudziłem się o 6 i już był martwy.
Nie potrafię sobie wybaczyć, że nie pojechałem w tą noc taksówką na pogotowie weterynaryjne. Od roku codziennie myslę, że cierpiał przeze mnie, że go zabiłem. Że gdybym pojechał wtedy do weterynarza to by nie cierpiał. Najprawdopodobniej dostał skrętu kiszki lub innego problemu wewnętrznego. Nie ma szans, że to ja go w jakiś sposób skrzywdziłem fizycznie. Jedyne co to siedziałem i patrzyłem jak cierpi zamiast jechać wtedy do weterynarza.
Jak mam sobie z tym poradzić, nie myslec o tym? Wiem, że to tylko zwierze, ale z mojej winy tak cierpiał, bolało go, wiedział, że jestem obok a mu nie pomogłem. Ciągle mam przed oczami widok tego królika kulącego się z bólu. Nie umiem przestać myslec o tym, że czuł duży ból, ja byłem obok i nie mogłem go uśmierzyć, że zasnąłem i umarł sam, że mogłem wziąć tą #!$%@?ą taksówkę a nie mysleć, że przecież nie jest źle. Jak się uwolnić od tych myśli? Pomogłem wielu innym zwierzętom, znalazłem im dom, mam w domu różne zwierzęta odebrane ze złych warunków i wyleczone, i nie myślę o tym jak im pomogłem i uratowałem, tylko o tym, że ten jeden jedyny królik musiał cierpieć Z MOJEJ WINY. #psycholog #pscyhologia #zwierzaczki #zwierzeta #pytanie #krolik

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo