Zaczęło się to w niegroźne czwartkowe popołudnie
ta sama chwila w całym wszechświecie
w jednej pustce jednej całości w jednym całym łonie wszystkiego
dochodzę do siebie po najgorszych momentach zwyrodnienia
ale to w porządku bo teraz wszystko będzie w porządku
uporządkowany dzień przerodzi się w uporządkowaną noc
noc jak z okładki magazynu dla pań domu
piękna kuchnia i dwudziestocalowy telewizor
rzucający światła na ściany w przytulnym pokoiku
woda ociekająca po kafelkach w
via Wykop Mobilny (Android)
  • 22
Na parkingu w dzień meczowy
Takie toczą się rozmowy:

- Patrz jak jedziesz ty idioto!
- Wpierdziel chcesz pedalska cioto?

I w ten deseń dalej krzyczą
Dopóki się nie policzą

W innym końcu akcja taka:
Jebs, bum, zgrzyt ktoś komuś w haka.

- moja wina, nie rób dramy
- po meczu się dogadamy.

Tutaj poklną, tam pokrzyczą
Gdzieś popiją, gdzieś zaryczą:

"My fani Pogoni
Niebiesko - czerwoni
Za Pogoń, za MKS
Pójdziemy
Dorciqch - Na parkingu w dzień meczowy 
Takie toczą się rozmowy:

- Patrz jak jedzies...

źródło: comment_16646461324HzOuGFW7twGilTJdofs3p.jpg

Pobierz
18+

Zawiera treści 18+

Ta treść została oznaczona jako materiał kontrowersyjny lub dla dorosłych.

Gdzie jest ten chłopiec i co się z nim stało
Gdzie sprzedał gdzie zgubił dziecięce marzenia
Co się rozsypało co się rozwiało
Co wypaliło się w smugi cienia
Gdzie godność stracił
Gdzie nauczył fałszu
Kto mu odebrał dziedzictwo ufności
Kto go wprowadził w zasacki pijanego rauszu
To sparzył pożądanie aż do szpiku gości
Gdzie jest ten chłopiec co był tak lubiany
Czy to jego już nie ma czy to nie ma płomienia
Mój sąsiad palił fajki w oknie
fasada widok przez ulice na podwórze
i ten budynek z wąskimi oczami

raz śmiał się ze mnie gdy wracałem
ze śmieciami po klucze
raz w środku tygodnia kupował
przy mnie litra
raz szedł tropem węża gdy
wracałem z nocki

tęgi był zarażający wesołością
zawsze mówił dzień dobry

teraz go nie ma tych grubych ramion
z małym białym przyjacielem

operacja wątroby się nie udała
a ludzie gadają
Julian Tuwim

Gdy znów do mu­rów klaj­strem świe­żym
Przy­le­piać za­czną ob­wiesz­cze­nia,
Gdy "do lud­no­ści", "do żoł­nie­rzy"
Na alarm czar­ny druk ude­rzy
I byle drab, i byle szcze­niak
W od­wiecz­ne kłam­stwo ich uwie­rzy,
Że trze­ba iść i z ar­mat wa­lić,
Mor­do­wać, gra­bić, truć i pa­lić;
Gdy za­czną na ty­sięcz­ną mo­dłę
Oj­czy­znę szar­pać de­kli­na­cją
I łu­dzić ko­lo­ro­wym go­dłem,
I ju­dzić "hi­sto­rycz­ną ra­cją",
O pię­dzi, chwa­le i ru­bie­ży,
O oj­cach, dzia­dach i sztan­da­rach,
O bo­ha­te­rach
@Czaczkes
A jak poszedł król na wojnę,
Grały jemu surmy zbrojne,
Grały jemu surmy złote,
Na zwycięstwo, na ochotę…

A jak poszedł Stach na boje,
Zaszumiały jasne zdroje,
Zaszumiało kłosów pole,
Na tęsknotę, na niedolę…

A na wojnie świszczą kule,
Lud się wali jako snopy,
A najdzielniej biją króle.
A najgęściej giną chłopy.

Szumią orły chorągwiane,
Skrzypi kędyś krzyż wioskowy…
Stach śmiertelną dostał ranę,
Król na zamek wracał zdrowy…

A jak wjeżdżał