Podawali jej morfinę, której chciała coraz więcej, ale już więcej dawać nie mogli. Większa dawka mogłaby ją zabić.

Miała wysuszone usta, które trzeba było cały czas zwilżać. Nie mogła ich otwierać. Krwawiły.

Tak zastanawiam się czytając ten artykuł - dlaczego tej biednej wymęczonej dziewczynie nie mogą po prostu pomóc odejść - takie zupełnie bezsensowne niczemu nie służące cierpienie mające połechtać etyczne zboczenie konserwatystów działania przysparzają niewiarygodnych cierpień młodej dziewczynie. Nigdzie nie jest napisane, że
  • 12
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@verizon: dużo pseudofilozofowania i bełkotu, przejdźmy zatem do meritum:

Is compensation based on subjective desires?


Tak, właściciela zatruwanej ziemi i jego własności. Nie podoba się? Znajdź sobie innego sąsiada, który zgodzi się na "tańsze" zatruwanie/któremu nie będzie to przeszkadzać, albo zbuduj zbiornik i
  • Odpowiedz
@spluczka:

Generalnie, to szkoda czasu na tego typu dysputy, tak samo jak szkoda czasu na rozmowy na temat: "a w jaki sposób będą prywatyzowane drogi w akapie", "a jak w akapie rozwiąże się kwestię kanalizacji, albo dostarczania prądu".


Dlaczego szkoda czasu? Jako anarchokapitalista powinieneś sobie zdawać chyba sprawę z tego, że idea, której jesteś wierny budzi bardzo wiele wątpliwości i kontrowersji - i to na wielu płaszczyznach. Wątek wodociągów i
  • Odpowiedz
Gdy zastosujemy naszą teorię do rodziców i dzieci, oznacza to, że rodzic nie ma prawa używać agresji wobec swoich dzieci, ale także nie powinien mieć prawnego obowiązku by je żywić, ubierać i edukować, ponieważ takie powinności pociągałyby za sobą zmuszenie rodzica do określonych działań i pozbawiałaby go jego praw. Prawo słusznie zakazuje mu mordowania lub okaleczania swojego dziecka. Jednakże rodzic powinien mieć prawo do niekarmienia swojego dziecka, tj. pozwolenia mu umrzeć. Dlatego
  • 6
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Zaratusztra: Czy od razu obrzydliwe? Poglądy to poglądy, jeśli są jakoś uargumentowane, to można z nimi dyskutować… co w tym wypadku wygląda na całkiem wdzięczne zajęcie. W sumie nie znam tego człowieka (może nie powinienem się tutaj przyznawać), wierzę że w innych dziedzinach pisał lepsze rzeczy
  • Odpowiedz