Ja pierniczę, co za bydło... wracam do domu, w klatce schodowej śmierdzi. Idę dalej, wchodzę na półpiętro, a tam rozmazane czyjeść wymiociny. Nie zmyte, nawet chyba wodą nie zostały potraktowane, po prostu "zebrane" i zostawione :/ Mazy wszędzie, przejść się nie da, bo na schodach ktoś zwrócił, śmierdzi jak cholera...

Rozumiem, że ktoś może być chory, nie utrzymać pokarmu w żołądku, ale niech, do cholery, sprzątnie! Nie rozmaże, a umyje :/ Fuj,
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Werbel: Napisałam, ale nie liczę na reakcję. Czyichś pozostałości zmywać też nie będę- kiedyś w drodze do mnie wujkowi się pies pod nogami zaplątał ze smyczą, wujek przygrzał głową w krawędź i zabryzgał krwią pół klatki. Zmyliśmy, ani pół kropelki nie było widać.

A to są ludzie, którzy potrafią w środku nocy zadzwonić na policję, zgłosić libację i awantury, których nie ma, podając moje nazwisko. Potem policja mnie budzi w
  • Odpowiedz
@kasiknocheinmal: polaki buraki. Niestety, tak sie wlasnie zachowuje wiekszosc spoleczenstwa. Nie potrafia nawet po sobie posprzatac, bo "co wspolne to nie moje i niech ktos inny sie martwi"...
  • Odpowiedz