Od rana na klatce koczuje bezdomny.
Wypiłem z kolegą po 3 piwka, wyszedł ode mnie o 2.15 w nocy.
Otwierając drzwi, bezdomny się szybko obudził tak jakby przestraszył i patrzył na mnie czekając na dalszy rozwój wydarzeń. Powiedziałem tylko, żeby nie palił ani nie pił to raczej nikt go nie przegoni.
Poprosił o szklankę wody.
Dałem mu 1.5l butelkę wody, 3 kromki chleba i z pół kilo świątecznego gyrosa :D

















Komentarz usunięty przez autora