52 364,71 - 12,37 = 52 352,64
Dziś dla odmiany czeski papatonik ( ͡º ͜ʖ͡º)
Po szalonym tygodniu z przebiegiem 154 km bezpośrednio po przerośniętym maratonie czas się ustatkować ( ͡~ ͜ʖ ͡°) i przyzwyczaić organizm do zwyczajnych, codziennych dystansów.
Powiem szczerze, że miałem lekkie wątpliwości jak to wszystko pójdzie - ale poszło zadziwiająco gładko, włączając
Dziś dla odmiany czeski papatonik ( ͡º ͜ʖ͡º)
Po szalonym tygodniu z przebiegiem 154 km bezpośrednio po przerośniętym maratonie czas się ustatkować ( ͡~ ͜ʖ ͡°) i przyzwyczaić organizm do zwyczajnych, codziennych dystansów.
Powiem szczerze, że miałem lekkie wątpliwości jak to wszystko pójdzie - ale poszło zadziwiająco gładko, włączając
































Tak, wiem, ubrałem się jak na podbój Grenlandii u boku Trumpa a mróz był taki, że mógłby co najwyżej w-----ć jamnika gdy zahaczy jajami o śnieg. No ale zapowiadane było -11°C, "termometr" z googla pokazywał -7°C a było tak naprawdę tylko -5°C i do tego tylko słaby wiaterek. No ale jakoś pobiegłem (ʘ‿ʘ)
W ogóle
źródło: IMG_0086
Pobierz@Gumez: bo? W imię czego mam sobie wiercić dziury w szczęce i wydawać tysiące na implanty, jeśli obecny stan mi w niczym nie przeszkadza? Już nie mówiąc o tym, że mogę gwizdać dzięki temu na różne sposoby (⌐ ͡■ ͜ʖ ͡■)