Mieszkanie na zadupiu to esencja mojego przegrywu. Rodzice całe życie robili za szoferów, bo dojazd do miasta autobusem był mocno ograniczony. Kiedy tylko zrobiłem prawo jazdy, to stałem się trzecim szoferem w domu - musiałem od tego czasu wozić siostrę. Woziłem ją do i z miasta, raczej okazjonalnie, ale mimo wszystko trochę tego było. Pamiętam, że woziłem ją na spotkania z koleżankami, na imprezy, a nawet do... chłopaka. Musiałem jeździć przez całe

ToJestNiepojete











