Covida przeszedłem BARDZO ciężko. 14 dni gorączki, spadek saturacji itd. TRAGEDIA.
Wiem, że wirus istnieje, nie neguję tego. Szczepić się nie chcę bo przechorowanie zwyczajnie MUSI dawać lepszą ochronę a nachalna propaganda szczepień każe mi wątpić w ich "szlachetność". Dodatkowo maski (które nic nie dają), rękawiczki (które nic nie dają) i cała masa covidowych absurdów rodem z




















Mieszkam na wsi i szybciej jest pojechać do szpitala niż czekać na karetkę.
1. Kuzyna żona w panice bo dziecko (ok 3 lat) ma gorączkę blisko 41 stopni.
Wsiadłem w jej samochód i pojechałem szybko (ale nie kosmicznie szybko). Po drodze telefon na SOR. Na światłach klakson, powoli, ostrożnie ale na czerwonym. Pod szpitalem droga dla karetek, wjazd do garażu dla karetek i drzwiami, bezpośrednio na SOR z pominięciem