#filozofia #smierc #przemijanie jak sobie radzicie z pytaniami o sens zycia? Jak sobie radzicie z przemijaniem - uplywem czasu. Kiedyś bardzo obawialem sie śmierci - mozna to porównać do napadow lękowych. Trzaslem się, było mi zimno. Teraz walcze z tym, jaki to wszystko ma wlasciwie sens...mam niby dobra pracę, która powinna dawać mi satysfakcje - ale czuje ze wstaje z łóżka za karę. Mam dziewczyne i zycie na sensownym poziomie. Mam 20
@Pienio69: Weltszmerc dopadnie i już nie puści. Pieniądze czy dobra praca nic nie pomoże. Najlepiej być głupim i sobie nie zdawać sprawe, albo zapracowanym i nie miec czasu. Biec lepiej niż dobiec. Gonić lepiej niż dogonić. Jak coś osiągniesz i sie "życiowo zrealizujesz" to jest jeszcze gorzej, bo zostaniesz sam na sam z weltszmercem, a spelniony bedzie znaczać wypalony.

Kiedyś myślałem że hedonizm zrobi robote. Ale zeby osiągać i podrtrzymywać szczeście
@Pienio69: gdybym ja miał pracę i dziewczynę w wieku 20 lat, pewnie bym nie zmitrężył, na podszyte kompleksami lata depresyjnego filozofowania... Teraz mam wrażenie, że mnóstwo czasu straciłem, zadając sobie podobne pytania, staram się nadrobić...

Po latach rozmyślań, burzliwych lektur, wiem, że niczego się nie dowiem. Odpowiedź nie jest możliwa, nasz język nie zawiera w sobie nawet możliwości odpowiedzi.

Nie szukaj ani pocieszeń, ani usprawiedliwień, alkohol pogłębia bezradność (gdy wyparuje z
Załóżmy na potrzeby tej dyskusji, że Bóg istnieje:

A co jeśli Bóg dał ludziom wiarę i przykazania, żeby przetestować ich umiejętność do samodzielnego myślenia? W tym wypadku zbawią się nie matoły, które przestrzegają bezmyślnie przykazań od deski do deski, ale osoby, które zauważyły, że wypełnianie pewnych absurdalnych nakazów nie ma sensu a wręcz może prowadzić do tragedii.

Załóżmy, że będzie sąd boży: Później pójdzie, na przykład, taki świadek jehowy na sąd boży