Początek depresji:
Pierwsza potężna depresja to był super kryzys, z którym się straszliwie męczyłem.
Ale czułem, że jakby pokonać problemy (w ogóle miałem chęć je pokonać), to chciałbym jednak coś działać, do czegoś dążyć, dalej żyć. Miałem tylko myśl, że jak coś mi się uda, to będzie i tak w towarzystwie tego bólu.
Nadal miałem rzeczy, które po prostu lubiłem.
Obecny





























lirycznie, nie widzę sensu, bycia tu przez kolejne dni
kiedyś miałem wszystko, rodzinę, dom w budowie, dzieci, żonę, znajomych, prace
w sumie została tylko praca, pracuje, żeby nie być dłużnikiem alimentacyjnym
po co to wszystko?
ja nie mogę mieć wolnego, cały dzień spędziłem na wegetowaniu, teraz się nawale i pogram
ale ostatnio pogoda w kratkę, chociaż nie ma podobno złej pogody, jest tylko zły ubiór ( ͡° ͜ʖ ͡°)
Tenebriska Atomowy? :D