W komentarzach do tego wpisu, trochę mirków prosiło abym napisał coś więcej, jak to zrobiłem, jak to wyglądało, co robiłem, czego unikałem, ile co trwało, jakie leki itp. W każdym razie chcieli dowiedzieć się czegoś co mogłoby także im pomóc, ale z ust kogoś kto to przeżył i udowadnia, że można.
Więc postanowiłem, że napiszę coś od siebie. Uwaga, może nie być ultra ciekawie, mogą być (pozornie) nieistotne wzmianki, ale obiecuję, że to
Więc postanowiłem, że napiszę coś od siebie. Uwaga, może nie być ultra ciekawie, mogą być (pozornie) nieistotne wzmianki, ale obiecuję, że to























Rozdział II – Derealizacja
Początkowo nie wiedziałem z czym miałem do czynienia. Dziwny był to stan, wyobcowania, stępienia zmysłów, wegetacji. Wszystko się wydawało odległe, do tego ta niemożność skupienia wzroku na jednym punkcie, jakbym miał niezcentrowane oczy, tekst się rozmazywał podczas czytania. Ogólnie podobny stan do kilku piwek na smutno, przy rozwijającej się chorobie i osłabieniu.
Wyobraź sobie, że masz coś