PORADNIK JAK PODPORZĄDKOWAĆ SOBIE KOŁCHOZ
Na moim przykładzie gdzie zatrudniają bezmózgich ludzi i jestem jednym z niewielu, którzy w pracy myślą (nie przechwalam się, bo mądry nie jestem, po prostu używam dwóch szarych komórek a w pracy mam ćpunów i alkusów + baby to nie ciężko stać się wybitnym umysłowo):

1. Zagrożenie odejścia. W moim wypadku wyglądało to tak, że pewnego dnia po dwóch miesiącach pracy nie wytrzymałem bycia pomiatanym przez #!$%@?ę. Powiedziałem jej w pewnym momencie, cytuję "#!$%@?ę tą robotę, wychodzę za godzine szukajcie innego głupka". Szybko zbladła jej twarz i zapytała czy zostanę do końca zmiany na co ja "W żadnym wypadku". I poszedłem. Na następny dzień musiałem zdać ciuchy i podpisać papiery, to mnie spotkał prezes i zaprosił do biura. Zaczął mówić, że to nie pierwszy raz z tą kierowniczką, i że będę miał spokój jak wrócę. No to ja postawiłem warunek, że wracam ale niech ona się trzyma ode mnie daleko. Od tamtej pory mam praktycznie z nią spokój. Ba, zawarliśmy jakiś nieformalny sojusz bo wiem od innych, że ona mnie polubiła, nie robi mi pretensji o nic, daje robotę, ja robię jak trzeba, no symbioza.

2. Pewnego dnia rozchorowałem się. Dzwonię i mówię, że nie dam rady a u mnie na dziale sam miałem być. Kadrowa spoko baba mówi że nie ma problemu. Za godzinę dzwoni kadrowa, że Pani Prezes kazała mi przyjść i tyle. No to ja mówię, że nie i tyle. Dzięki temu jak teraz się pochorowałem i wziąłem jeden dzień wolnego to zadzwonili sami i dali mi drugi, żebym zdrowiał (XD serio).
HuopWsiowy - PORADNIK JAK PODPORZĄDKOWAĆ SOBIE KOŁCHOZ
Na moim przykładzie gdzie zatr...

źródło: bg,f8f8f8-flat,750x,075,f-pad,750x1000,f8f8f8

Pobierz
  • 52
@Niedobry: Ja dla innych jestem bardzo dobry i pomocny akurat. Nigdy nikogo nie dociskam. Nauczyłem się tylko tego, że nie warto dać sobie wejść na głowę, bo zrobisz 100%, będą chcieli 110%, zrobisz 110%, będą chcieli 120%, i tak aż Cię zatyrają i zjebią za to, że nie dajesz rady. Od dawna widzę, że ludzie leniwi, głupi mają łatwiej w pracy bo mniej od nich wymagają. Czemu ja mam się
  • Odpowiedz
Zła wiadomość - muszę jechać do korpo-kołchozu drugi raz dzisiejszego dnia... Grrr...

Dobra wiadomość - jadę tylko zabrać komputer na zdalną.

Bardzo dobra wiadomość - jeśli uporam się dzisiaj z VPN-ami i innymi gównami to od jutro nie wychodzę z domu i pracuję na home office.

Oficjalnie
BlackpillRAW - Zła wiadomość - muszę jechać do korpo-kołchozu drugi raz dzisiejszego ...

źródło: doomer work

Pobierz
Hej. Pracuje w małym gastro/kawiarni oczywiście w januszexie, małe miasto, brak innej pracy ogólnie totalne #!$%@? w centrum opolszczyzny.

W gastro jak to w gastro, lokal jest do 19:00, klienci siedzą czasem dłużej, po nich trzeba posprzątać, umyć naczynia, ogarnąć lokal. Ogólnie zajmuje to różnie - czasem pół godziny, czasem krócej, ale zdarza się nawet dłużej.
Szef uznał że jeśli w grafiku mamy wpisaną zmianę do 19:00 to piszemy swoją listę obecności do 19:00, pomijamy zupełnie ten czas sprzątania i ogarniania. Nieważne ile byśmy siedzieli w robocie - według niego jest to normalne że w gastro zostaje się dłużej, trzeba ogarniać i nie należy nam się za to płaca, bo przecież można to ogarnąć w mniej niż 15 minut. Teoretycznie tak - w praktyce czasem o tej godzinie to ostatni klient wychodzi, a wcześniej oczywiście nie można zebrać witryn sprzedażowych, zamykać kasy itp.

Czy jest jakieś prawo, lub coś w kodeksie pracy co określa taką sytuację? Czujemy się w całym zakładzie ruchani ostro w dupę, ale obawiam się że te cudowne zasady mogą zależeć od "widzimisię" właściciela.
  • 8
@GalaxyDog Chłopie, pracujesz do 19 i w tym momencie idziesz do szatni się przebierać.

Prawdopodobnie Janusz cię wy...mieni na kogoś innego ale dlatego "to normalne" dla niego bo x osób śmiga za darmo.

Zadzwoń do PiPu i się podpytaj, nie trzeba przedstawiać detali. Mnie w jednej pracy też w podobny sposób zrobić chcieli - tam się dowiedziałem że jestem oszukiwany i zakończyłem współpracę. Jakbym chciał, mógłbym typa zniszczyć - bo łamanie
  • Odpowiedz

Czy jesteś po porannej kupie?

  • Tak, srałem w domu 45.8% (55)
  • Tak, srałem w kołchozie 15.0% (18)
  • Nie, ale będę stał w kołchozie 15.0% (18)
  • Nie, ale wytrzymam i wysram się w domu 17.5% (21)
  • Tak, srałem w pociągu/na dworcu [OSTROŻNIE] 6.7% (8)

Oddanych głosów: 120

✨️ Obserwuj #mirkoanonim
Czy was też rodzina ciągle męczy o "znalezienie poważnej pracy"?
Skończyłem technikum jako elektryk, potem próbowałem coś zdziałać na studiach, ale ewidentnie mi nie szło. Poszedłem do roboty do kołchozu, co jeszcze było w miarę akceptowane przez otoczenie. Ale kołchoz daleko, 30 km od miejsca zamieszkania. Od razu uprzedzę, że nie był to kołchoz za minimalną, więc w sprawie hajsu jako robol nie mogłem narzekać. Natomiast dojazdy i praca na 3 zmiany mnie wykańczały. Uciekłem do gastro na 3/4 etatu, gdzie jest mi super. Uwielbiam tam pracować, spełniam się w tym. Mam normalną umowę o pracę na czas niekoreślony, żadnych pieniędzy pod stołem, wszystko gra i buczy.
Natomiast ciągle moje otoczenie ma do mnie pretensje, że to nie jest droga życiowa dla kogoś takiego jak ja, że mogę osiągnąć więcej, że to pewnie tylko na chwilę. Irytuje mnie to i pewnie przeczytam, że mam się odciąć od tego. Ale jak mam się odciąć od rodziców, których kocham? Bez sensu. Chciałem się tylko wyżalić, elo.
#praca #gorzkiezale #zalesie #kolchoz

  • 4
@mirko_anonim olej. To twoje życie i to tobie ma być dobrze. Jak sprawia Ci to radość i stabilizację, to się tego trzymaj. Nie rób nic wbrew sobie. Rodzice i otoczenie mogą ci tylko doradzać, ale w żadnym wypadku nie mają prawa do dyrygowania twoim życiem.
  • Odpowiedz
Chyba nic mnie tak nie #!$%@? jak januszowa mentalność w kołchozie

-JEZUSMARIA młody co ty robisz !!!!!!!
- no nic, nie ma roboty na razie
- To pozamiotaj tutaj a nie stoisz, jeszcze kierownik przyjdzie i zobaczy, że stoisz
- no waśnie pozamiatałem bo nie było roboty i skończyłem
  • 563
@harold97: bierzesz miotłę w łapę i stoisz. Jak widzisz takiego #!$%@? albo kierownika to zaczynasz zamiatać xD żeby takich podstawowych rzeczy młodych trzeba było dzisiaj uczyć to wstyd. Nic ta młodzież nie ogarnia życia ( ͡° ͜ʖ ͡°)
  • Odpowiedz
Odkryłem dziś zatrważającą prawdę. Jako analityczna stuleja wyliczyłem dziś wszystkie możliwe scenariusze i wygląda na to, że w każdym z nich będę musiał ciężko tyrać jeszcze minimum 4 lata w ciężkim stresie i nerwach w kołchozie, w którym tyram.

Zmiana pracy w moim przypadku nie ma sensu, bo jestem śmieciem bez żadnych znajomości, układów, dobrej bajery, więc tak samo lub gorzej byłbym pomiatany w innym kołchozie. Pewnie trafiłbym do jeszcze gorszego. Próbowałem kiedyś być #neet, ale to nie da rady w moim przypadku.

To co mnie czeka przez te 4 lata będzie tak potworne, że nawet nie wyobrażacie sobie takich cierpień.
@Szyszkalogin: Jest korpo i jepnięta menadżerka, humory, kaprysy jakieś targety z 4 liter, rotacja dyrektorów, przychodzą nowi, oderwani od rzeczywistości i wymyślają nierealne cele, zapieprzają robotą. Zarząd dalej myśli, że jest 100 osób za bramą, a zmiana firmy nie ma sensu, bo wszystkie u mnie w mieście mają podobne realia.

Jak tam zostanę jeszcze 4 lata to jestem ustawiony do końca życia, bo piwniczniakuje u starych i inwestuję kasę, ale
  • Odpowiedz
Sobota. Tak jak nie lubię chodzić do kołchozu, tak w soboty jakby to dziwnie nie zabrzmiało - uwielbiam. Świadomość spokojnej pracy, w ciszy i braku ingerencji w to co robię ze strony szefostwa w ciągu dnia, po prostu lepiej być nie może. Na dodatek za 2x większą dniówkę. Mieliśmy dziś z chłopakami mieć szybkie zlecenie do zrobienia. Sami wiecie, takie które zrobisz w pół dniówki a drugie pół dniówki przesiedzisz w kącie hali na telefonach, albo bajerując gdzieś na socjalnych z innymi kołchoźnikami aby kamera nie widziała. 5:45 odbicie karty, szybkie przebranie się w szatni, 5:55 sypana kawka plujka na warsztacie z innymi kołchoźnikami i punkt 6:00 przy już rozgrzanej maszynie co ją Stasiek (już prawie emeryt) włącza o 5:30 bo spać w domu nie może i parę minut po 5:00 już jest w robocie.

I tak sobie działamy spokojnie, praca idzie sprawnie, w tle lecą disco-polowe hity z Vox FM jak to na produkcji, prawie już emeryt Stasiek zasuwa w ten dzień zawsze jakby był młodszy o 30 lat bo chce skończyć wcześniej i mieć fajrant szybko, nawet taki młody lekko patusiarki chłopak, który został zatrudniony dwa miesiące temu i nikt mu szansy u nas nie dawał daje z siebie 100% i nie latał cicho bokiem hali na fajkę co pół godziny ( ͡° ͜ʖ ͡°).

Kontynuując, wszystko było super fajnie. Oczywiście do jak już część z was się domyśla - do czasu. Parę minut przed 9:00 coś strzeliło w maszynie, coś zaświstało, wywaliło jakiś błąd w języku niemieckim (patrząc po tabliczce znamionowej, maszyna pamięta jeszcze czasy NRD) na maszynie. Koniec, stoimy, awaria. Stasiek jako najbardziej doświadczony stażem (grubo ponad 20 lat na zakładzie) idzie ogarnąć temat, ma przecież swoje "sposoby" co zrobić żeby działało. Próbuje raz, drugi, trzeci. Nie działa. Nie lubię takich sytuacji szczerze mówiąc, nigdy nie byłem asem mechaniczno-technicznym a taka awaria to nic innego jak "Młody, podaj no klucz 13 płaski i tego no ampula 10...jak to nie wiesz który to, #!$%@?...młody #!$%@?...!". No i tak było też tym razem, zaraz wysłali mnie na warsztat po wkrętarkę, jakiś duży klucz płaski i jakiś jeszcze inny przyrząd, którego nazwy teraz nie pamiętam. Pół biedy przynieść, gorzej jak Stasiek przekazał mi informację co mam teraz zrobić. "Młody odkręć no te śrube na siłowniku, tym płaskim nooo...noo tym co go w łapie trzymasz teraz, potem jak to wykręcisz to resztę w imadło na warsztacie wpier*l i odkręcisz reszte, uważaj kur*a młody na śrubunek tylko hehe, bo jak
Pamiętaj aby już teraz wyłączyć budzik na jutro


@DEMONzSZAFY: Przebudzilem sie dzis przed budzikiem. I dalem wylacz. Jak zwykle telefon zapytal czy nastepny czy powtarzanie.
Oczywiscie ze powtarzanie :))) (na czw i pt se urlop wzialem :PP)
  • Odpowiedz