#feels #cytaty #introwertycy

[...] siedzisz w domu sama z zestawem ulubionych płyt, to kiedy pijesz sama drugą butelkę szampana, nie jest ci smutno, że jesteś sama.
Ponieważ Jean-Paul Sartre twierdzi, że piekło to inni.
Ponieważ w środku jesteś spiętym, wystraszonym ciałkiem, które wolałoby porozumiewać się z otoczeniem za pomocą dziwnych dźwięków, a nie zdań wielokrotnie złożonych z orzeczeniem, bo przecież słowa nie oddają stanów emocjonalnych i nie są zdolne wyrazić tego, co
Jakie macie zawody? Męczycie się w pracy? Czy może w samotności robicie co macie do zrobienia i heja? Ja jeszcze nigdy nie pracowałem. Nawet gdzieś w wakacje sobie dorobić. Kasa nie była mi potrzebna, rodziców w ogóle nie naciągam na nic. Chyba, że mieszkanie w domu i jedzenie, mycie itd. Studiuje na dziennych. Trochę się boje tej pierwszej pracy. Że trzeba będzie cały czas mieć kontakt z innymi, uśmiech na gębie.

#
@niedajerady: Pół na pół. Jeden tydzień robię "na swoim" poletku, sam w pomieszczeniu i czuję się jak król, nikt mi nie wchodzi do pokoju, niczego ode mnie nie chce, robię po swojemu, w ogóle nie czuję, że pracuję. A jeden tydzień robię w obsłudze klienta i choćby przez 8h zjawił się jeden, nawet bezproblemowy, klient, to po całym dniu jestem wypruty jakbym przerzucił ciężarówkę towaru.
@avangarda: na siłę? co jest fajnego w zmianie siebie na "lepsze"?

Wzięcie leku... to... hmm dość łatwe rozwiązanie.
I pozwól ludziom wybierać... jacy i kim chcą być i czy chcą nad sobą pracować czy biernie podchodzić do swojej osobowości.

Brzmisz jak hejter.
Mirki, czy spotkaliście się z czymś takim, jak poczęstunek w pracy, po pierwszej wypłacie? Mogłabym nawet zanieść to ciasto, ale wtedy wszyscy będą na mnie patrzeć, a to będzie dla mnie piekło, wolę, jak mnie raczej nie zauważają. Z drugiej strony jak nie chcę łamać jakiś niepisanych reguł. Czy przyniesienie współpracownikom ciasta po pierwsze wypłacie jest praktykowane? #pytanie #pracbaza #introwertycy
Trochę w nawiązaniu do wpisu @v_12

Dużo osób myli introwertyzm z nieprzystosowaniem społecznym. Introwersja (tak to się właściwie powinno nazywać, nie introwertyzm, ale już się wszyscy tak przyzwyczaili, że będę pisał zamiennie) nie polega na tym, że nie umiesz się odezwać, jak ktoś do ciebie mówi, zaczynasz się jąkać, pocić. Na pewno nie polega też na byciu bucem, który ludziom odburkuje pojedyncze słowa, bo mu przeszkodzili w siedzeniu i myśleniu. Introwertyzm polega
@StringerBell: Na pytania takie jak Twoje oraz inne, poruszające granice introwertyzmu, byciem nieśmiałym, socjopatom itp. można odpowiadać i dywagować bez końca, bo nie ma żadnych sztywnych ram mówiących gdzie kończy się wspomniany introwertyzm, a zaczyna jakiś większy problem.
@niedajerady: Zależy jaką tolerancję na taką "dynamiczność" masz. Ja sam nie wiedzieć czemu bywałem obiektem zainteresowania ekstrawertyczek, w dodatku takich imprezujących często. Po spróbowaniu raz wiem, że na dłuższą metę nie ma sensu - za dużo różnic, za mało podobieństw. Problemem jest gdzie znaleźć podobne do siebie, to trzeba by chyba chodzić po domach i pytać czy przypadkiem nie mieszka :D
To podziwiam Twoją wytrwałość, ja po paru dniach bez możliwości "naładowania" nie jestem w stanie funkcjonować :D. Jedynym wyjątkiem był czas gdy byłem z #rozowypasek, w innych przypadkach wraz z upływem czasu coraz bardziej zmęczenie daje znać.
@siper: Oczywiście że można się tego nauczyć, tylko jest to bardzo energochłonne. Zależy jak dużo masz tej wewnętrznej "baterii" i jak szybko otoczenie ją zużywa. Ja kiedyś w celach testowych potrafiłem stać się takim "dynamicznym śmieszkiem" na kilka godzin, tylko że po wszystkim nie opuszczałem piwnicy chyba ze 3 dni. Ogólnie nie widzę sensu w robieniu z siebie kogoś kim się nie jest, akceptacja siebie i budowanie na tym wartości wydaje