@sheslostcontrol: kup sobie kartę Opencard ( http://opencard.pl/ ) to masz zniżkę 50% (czasem mniejsza, zależy od restauracji) dla dwóch osób w wielu innych miejscach. Karta kosztuje 100zł na http://kupbon.pl/ więc dość szybko się zwraca jak jadasz w restauracjach. Restauracji honorujących kartę jest mnóstwo (sprawdź sobie na stronie, gdzieś tam jest lista).

Gdyby nie to, że mieszkam z #rozowypasek i jadam poza domem raz na rok - to bym brał.
No to i ja klepnę historyjkę pod tag #gastronomia ( ͡° ʖ̯ ͡°)

Tak więc pracowałem wówczas w kawiarni w biurowcu - dużo korposzczurów przychodziło na "luncze", kawę, ciastko, "latte na wynos" etc. Była też jedna klientka, która wydawała się nam bardzo miła, przychodziła codziennie, czasami wrzuciła coś do żebraczego słoika nawet. Ponieważ ludzie uwielbiają plotkować szybko można się było zorientować kto jest kim etc. - oni była
Jako, że poprzednia historia z #gastronomia przypadła paru osobom do gustu, opiszę Wam kolejną sytuację z pracy :D Tym razem coś o frustratach.

Ludzie często podchodzą do nas i pytają, czy im nie rozmienimy pieniędzy (bo potrzebują np. drobnych do wózka sklepowego) - ogólnie zasady mamy taką, że nie, co prawda często przymykamy oko, ale w przeszłości zdarzały się oszustwa - głównie ze strony nikogo innego, jak cyganów (cyganie to w ogóle
@Luxik:

@atrapa: ostatnio nawet stali klienci przychodzą wymieniać u mnie bilon na grubsze, tak ich wyszkoliłam! :D Targają woreczek z odliczoną kwotą np. 5 złotych w 10 i 20 groszówkach - perfekcyjnie. Aczkolwiek dzisiaj z kolei ogołociłam wszystkie portfele i cały sejf z banknotów, bo WSZYSCY płacili stówkami, a u mnie to taka kameralna miejscówka, że się szybko skończyły drobne. A najbardziej mnie leczy, jak widzę, że ktoś ma drobne,
jeśli ktoś ma ochotę na #steak w #krakow, to zdecydowanie odradzam lokal na rynku, obok wierzynka z grande w nazwie. wrażenia estetyczne polegające na obserwowaniu kucharzy wrzucających paprykę i cukinię na grilla (czy aby na pewno, to zaraz się okaże) wprost z plastykowych wiader z napisem frytura, pozostawmy obok i skupmy się na smaku.

obsługa upraszcza sześć rodzajów wysmażenia do zaledwie trzech. potem jest już tylko gorzej. mięso grube, tak grube,
Dopóki nie zacząłem pracować w gastronomii, nie wiedziałem ilu jest głupich/dziwnych/niemiłych ludzi xD Przykłady można by mnożyć, np. dzisiaj babka wzięła swojemu dzieciakowi do żarcia frytki i skrzydełka z kurczaka, takie zwykłe. No i daję jej to, a ona, że czy może dostać inne skrzydełko, bo to jakieś za mocno przypieczone. No to jej cierpliwie tłumaczę, że #!$%@? to da, bo piec ma 200 stopni i każde skrzydełko takie będzie, ale baba
Wiele złego mówi się o prowadzeniu biznesu w Polsce. Oto kolejny przykład z warszawskiego podwórka - spółdzielnia mieszkaniowa chce się pozbyć klubu Grawitacja i Tarabuka (link do akcji na FB https://www.facebook.com/nielikwidujmyGrawitacji).

Zacznę od tego, że koszty wynajmu lokali w stolicy są absurdalnie wysokie. W związku z faktem, że niemal każdą przestrzeń za niemal każde pieniądze są w stanie wynająć banki/firmy ubezpieczeniowe/sieciowe jadłodajnie. Już nie mówię o kosztach wynajmu lokali na "Zachodzie" -