O polskiej katastrofie demograficznej mówi się dużo. I za każdym razem widzę jakiegoś mądrale, który tłumaczy, że nie ma się czym martwić, bo automatyzacja, itp... Nie dostrzegając, że chodzi o coś więcej niż ręce do pracy.
Gdy rzucić okiem na wykresy Głównego Urzędu Statystycznego, to jasno widać, że jeszcze w 2001 roku mieliśmy w Polsce blisko 700 tys. 18-latków i zaledwie 335 tys. 65-latków. Za 25 lat



























jakby nie jego reformy to bysmy do teraz drzwi do UE ogladali - od zewnatrz.
źródło: gdp
Pobierz