Miałam kiedyś zaskakującą przygodę. Do dziś wspominam ją z niemałym szokiem.
Osoby dramatu: ja, babcia niebieskiego, brat niebieskiego (przyjmijmy, że Paweł).

Byłam w odwiedzinach u babci niebieskiego. Lubię ją, ona lubi mnie, fajna kobitka. Choć już wiekowa i, co tu dużo mówić, zaczyna dziecinnieć. Siedziałyśmy sobie, gadałyśmy o czasach jej młodości i po pewnym czasie musiałam iść do łazienki na dłuższą chwilę.
Warto wspomnieć, że z powodu kiepskiego już samopoczucia babci w łazience nie ma zamka - tak w razie jakby jej coś się stało np. pod prysznicem. Zamek został zdemontowany celowo, bo babcia nie dawała sobie przetłumaczyć, że skoro zdarza jej się zasłabnąć, to złym pomysłem jest zamykanie się w łazience.
No i siedzę sobie w tej łazience, staram się skupić mimo świadomości braku zamka, aż tu nagle otwierają się drzwi i wkracza babcia. Z telefonem. I mówi:
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@wykopowa_ona: kurde jak to jest, że właśnie na starość traci się tę zdolnośc ogarniania rzeczywistości jak kiedyś. Bo jak się jest dzieckiem to wiadomo, jeszcze wiele nie wiesz. A potem nagle mózg nie ogarnia podstawowych faktów dotyczących tego co wypada powiedzieć, co nie, jak się zachować albo jeszcze gorzej. Ten sam problem co z pamięcią chyba.

Smutne tak nieogarniać tematu. No i tak jak w tej historii to chyba u
  • Odpowiedz
Taki dialog wywiązał się w czasie świąt między moją odrobinę przygłuchą babcią a bratem:

-Babcia, masz tu u siebie na wsi wifi?
-cooo?
-Czy wifi masz?
-tak, zaraz odgrzeję. z chlebkiem?
  • 20
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach