Każdy gimboateista jak ja zapewne spotkał się z przypadkiem, gdy wierzący używają argumentu:

Spróbowałbyś tak o Mahomecie powiedzieć to byś już był bez głowy

Lub coś w tym stylu. Zawsze, gdy to czytam, myśli kłębią mi się w głowie. Czy on mi grozi? Mam mu dziękować, że już nas ateistów nie mordują? Mam wspierać chrześcijan bo mniej agresywni? Ten argument jest tak debilny, że powinien powstać na niego osobny tag #awislamie

Druga
źródło: comment_BfYnEIie5bczfSjpN6IyeGM1lD4UdlXO.jpg
#braciawniewierze!

Dziś rozprawimy się z pewnym memem, który czasem niektórzy z nas rzucają do Internetu.

Otóż, Bracia i Siostry, dzień można różnie definiować. Mówiąc "czwartego dnia Bóg stworzył Słońce" z pewnością twórcy mitu o stworzeniu świata myśleli tak, jak wielu z nas i dziś myśli o pojęciu "dzień". Bo dla większości ludzi najwygodniej myśleć o dniu jako o czasie między wschodem a zachodem słońca, chociaż często pojęcie "dzień" utożsamia się z
źródło: comment_jm4NYev0FmkPAydjlrhOQmlOnJ3gsn8N.jpg
Na przykład jako jeden pełny obrót Ziemi wokół własnej osi.


@haes82: Twój argument jest inwalidą... gdyż tego samego dnia co słońce, wg Rdz 1, bóg stworzył wszystkie inne ciała niebieskie. Tym samym niemożliwym było określenie jednego obrotu, bo względem czego miałaby się obracać.

A w ogóle to zacząć powinniśmy od początku. Dnia pierwszego stworzona została światłość, a następnie oddzielił ją od ciemności. Nazywając jedno dniem, a drugie nocą. I gdyby trzymać
Odnośnie kolegi @bioslawek i jego wpisu: https://www.wykop.pl/wpis/33907333/do-wiadomosci-wszystkich-1-nie-jestem-katolikiem-2/

1. Jest on kreacjonistą młodej ziemi (sic!)

2. Prawdą jest, że jest nie popiera katolików, ale wynika to z powyższego. Większość katolików ma RIGCZ i nie neguje faktów w tych kwestiach naukowych, co koledze nie podoba się.

3. Jego "walka" z "homopropagandą" oczywiście wynika z pobudek religijnych, tak samo jak negowanie połowy wiedzy naukowej związanej z wiekiem ziemi (od prędkości światła, ewolucję, aż po genetykę).
@KolejnyWykopowyJanusz: tak, na jego stronie jest dużo takich odniesień.

Jak będzie coś kiedyś mówił o "nauce i homopropagandzie", to polecam wklejać jego "naukowe" przemyślenia jak te:

Na ziemi przed potopem mogły istnieć inne warunki ekologiczne. Istniało więcej gatunków roślin, którymi prawdopodobnie mogły odżywiać się zwierzęta współcześnie drapieżne, które jadly je, gdy nie było dostępnej padliny.
Dawniej, gdy jeszcze nauka raczkowała, ludzi było łatwiej przekonać w istnienie Boga. Fale, zaćmienia, noc, dzień, pory roku...i wiele innych czynników.
Dziwne, że każde zjawisko, którego nie potrafimy wytłumaczyć przypisujemy Bogu. Gdy nauka upora się z wyjaśnieniem kolejnej kwestii - Bóg znika.
Stworzenie wszechświata to chyba ostatnie, co przypisuje się obecnym Bogom (Chrześcijańskiemu, Muzulmańskiemu itd).
Nie ma rzeczy, których nie da się wyjaśnić, są tylko takie, na które nauka potrzebuje więcej czasu.
Dziwne, że każde zjawisko, którego nie potrafimy wytłumaczyć przypisujemy Bogu.


@grzesiek23Gda: tylko kto tak robi? To nie jest w każdym razie podejście katolickie. W katolicyzmie Bóg nie służy do wyjaśniania działania świata. Z tego też powodu rozwój nauki nie wpływa na wiarę katolicką i jeśli kiedyś ona zaniknie, to nie z powodu rozwoju nauki.
Bóg Chrześcijański kazał nam być mądrymi


@grzesiek23Gda:

Wytracę mądrość mędrców, 
a przebiegłość przebiegłych zniweczę12. 
20 Gdzie jest mędrzec? Gdzie uczony? Gdzie badacz tego, co doczesne? Czyż nie uczynił Bóg głupstwem mądrości świata? 
21 Skoro bowiem świat przez mądrość nie poznał Boga w mądrości Bożej13, spodobało się Bogu przez głupstwo głoszenia słowa zbawić wierzących. 22 Tak więc, gdy Żydzi żądają znaków, a Grecy szukają mądrości, 23 my głosimy Chrystusa ukrzyżowanego, który jest
Do wszystkich tchórzy wyśmiewających katolików na wykopie, większość z was nie powiedziałaby tego co tu piszecie prosto w twarz dorosłemu mężczyźnie, który jest katolikiem.
Pozostaje wam wylewać waszą nienawiść do ludzi, którzy wybrali drogę z nadzieją na życie wieczne. Swoją nadzieję już dawno zatraciliście, więc z nienawiści do tych, którzy zmierzają dobrą drogą, pozostaje wam tylko toczyć piane, ale że jesteście na dodatek tchórzami to robić to tylko przez internet.
Życzę wam
@LichoToWie: Po pierwsze na wyrost założyłem, że poprzez cierpienie rozumiesz jakiś szereg stanów mentalnych, nie zwykłą nocycepcję. Po drugie nocycepcja sama jest cechą ułatwiającą przetrwanie, przynajmniej jeśli organizm posiada zdolność ruchową. Po trzecie łatwo sobie wyobrazić sytuację, w której nocycepcja jako taka zmniejsza sukces rozrodczy osobnika.
#braciawniewierze!

Wyobraźmy sobie, że przychodzi do was kolega twierdzący, że w jego garażu przebywa gadający różowy opos w niebieskie kwiatki, czytający "Zbrodnię i Karę". Nawet sam strony przewraca! I Opos ponoć powiedział, że wszyscy mamy pomalować dom na różowo w niebieskie kwiatki (kolega już kupił farby i pędzle, zaraz zacznie). Oczywiście pukacie się w głowę, ale kolega mówi "Dlaczego nie wierzysz? Dlaczego nie malujesz domu jak ja? PRZECIEŻ NIE WIESZ CZY
@haes82: no to jest moja krucjata na tym portalu. NOTORYCZNIE katolicy używają argumentów teistycznych (czyli takich które mogą logicznie uargumentować istnienie jakiegoś dowolnego boga nieweryfikowalnego, jak nieingerujący nieosobowy byt itp.) do dopuszczenia istnienia Boga katolickiego. Gdzie #!$%@? są setki poszlak i dowodów przeciwnych różnym założeniom które oni na tego Boga czynią (jak działanie modlitwy, inna ingerencja, brak cudów, niemożliwość istnienia nieskonczonej sprawiedliwości i miłosierdzia itp.)

Ulubione #!$%@?, nie udowodnisz, ze czegoś
ciężar ciężaru w tego typu dyskusjach zawsze spoczywa na postulującym istnienie czegoś


@haes82:

Jeśli ktoś stwierdzi "inne wszechświaty nie istnieją", to również od niego będę oczekiwał ciężaru dowodu. Ciężar dowodu spoczywa na tym, kto przedstawia jakąś tezę. Niezależnie czy "za", czy "przeciw".

Ciężar dowodu to jedno z naszych narzędzi w poznawaniu świata, które bardzo usprawnia przetwarzanie informacji, ale samo w sobie nie wynika z praw logiki ani czegoś takiego. To kwestia
Znajdzie się tutaj choć jedna osoba, która z powodu swojej niewiary, nie miała przechlapane u swoich rodziców katolików?

Ze swojego otoczenia nie znam ani jednej. Co najwyżej w takich przypadkach, gdzie rodzina jest bardzo lekko religijna (nawet nie chodzi do kościoła). Ale u tych praktykujących - dyscyplina niczym w wojsku jest.

Na swoim przykładzie powiem jak u mnie było - nie pamiętam kiedy dokładnie zacząłem się oddalać do kościoła, ale już jakoś
@waro: No ja np. nie miałam przechlapane, ale i rodzice bardzo spoko. Gdy doszłam do wniosku, że to nie dla mnie, to nawet zaczęłam siadać z rodzicami i urządzać długie dyskusje na ten temat, dlaczego nie podoba mi się religia, kościół itp. Koniec końców uwierzyli w siłę argumentów i przestali teraz chodzić, identyfikują się jako agnostycy. Mogę tylko współczuć zachowania twoich (,)
@Jelonki: u mnie bez szans raczej na takie coś, ojciec nazywa niepraktykujacych katolików "wygodnymi leniami", a sam odczuwa dużą dumę z uczęszczania na mszę.

Ale dam taką ciekawostkę - kiedyś oboje się modlili przed snem, dzisiaj tego już nie robią. Nigdy nie pytałem skąd tak im się to wzięło.
✍ "Objawienia i Tajemnice Fatimskie - ZDEMASKOWANE"

Polecam nowy kanał na YouTube: Lupa Sceptyka

Dwa materiały dotyczące tzw "objawień fatimskich" i "cudu słońca". Krok po kroku, argument za argumentem - podoba mi się taka forma w rozprawianiu się z religijnymi opowieściami ;)

https://www.youtube.com/watch?v=GbXM5I1Fohc

https://www.youtube.com/watch?v=HPsh3pXiibk

#dlaczegoateizm #ateizm

źródło: comment_lQ3prsHpiqx8EvLft3dpElVoalXzEc1L.jpg
@Racjonalnie: Lupa sceptyka to fajny kanał z humorystycznym podejściem. I słusznie. Po co strzępić sobie nerwy i zdrowie na bogów i cuda. Sądzę, ze zaden z religijnych bogów czy filozoficznych nie ma racji bytu. Jezeli jakies ziarno prawdy w tym jest to bog nie jest bytem osobowym ani organizmem zyjacym jak Jezus czy ktos tam. Bardziej bym patrzył w kierunku jak Einstein mawiał absolut, bezkształtna postac energii, źródła, tworcy, kreatora informacji
Wyjaśni mi ktoś, czemu podczas odpustów wokół kościoła pełno jest wszelkiego rodzaju kramarzy sprzedających słodycze, medaliki, zabawki itp. Przecież jest to jasno potępione w Biblii, a jednak kler wyraża na to zgodę.
Zainteresowało mnie to jako ateistę, ale znając życie pewnie ten fragment nie jest dosłowny, albo dotyczy tylko wnętrza kościoła. ( ͡° ͜ʖ ͡°)


"Jezus… w świątyni napotkał siedzących za stołami bankierów oraz tych, którzy sprzedawali woły,
Wówczas sporządziwszy sobie bicz ze sznurków, powypędzał wszystkich ze świątyni


@SirKacperos: Jezus taki miłosierny :O

wpadło mi do głowy, weź taki bicz sobie skołuj i powypędzaj ich cytując ten fragment "Weźcie to stąd, a nie róbcie z domu mego Ojca targowiska." hahahaha
@majsterV2: Co do słynnej " niewidzialnej ręki wolnego rynku", to sam Adam Smith rozumiał to inaczej niż obecnie przedstawia się to w neoliberalnych teoriach ekonomicznych.
W swoim dziele "Badania nad naturą i przyczynami bogactwa narodów" pisał on:

"Ponieważ zaś każdy człowiek stara się, jak tylko może, aby użyć swego kapitału w wytwórczości krajowej oraz tak pokierować tą wytwórczością, ażeby
jej produkt posiadał możliwie największą wartość, przeto każdy człowiek pracuje z
konieczności
@majsterV2: A jeśli chodzi o Marksizm, to od lat dziewięćdziesiątych stracił on na zainteresowaniu, a nowe stulecie tylko petryfikuje dominację w publicznej świadomości Thatcher'owskiego sloganu TINA( there is no alternative- nie ma alternatywy dla światowej gospodarki rynkowej). Więc niema mowy obecnie o "szerzeniu się marksizmu" a raczej o próbie zepchnięcia go w niebyt. Dzieje się tak dlatego, że cała machina medialna oraz system edukacyjny w państwach kapitalistycznych przez dziesięciolecia wtłaczał do
Mieliście sytuację w której chcecie zawrzeć związek małżeński, ale tylko cywilny, bo nie jesteście wierzący, a wasza rodzina a i owszem, jeszcze jak? Co wtedy? Jak nie ulec presji ale i nie skłócić ze sobą rodziny? Ostatnio o tym myślałam i bardzo się tego boję. Moi rodzice to fanatycy, podejrzewam że rozważaliby zaprzestanie kontaktu ze mną z tego powodu. Mama w ogóle nie przyjmuje do wiadomości czegoś takiego że ja w Boga
@szzzzzz: Rodzina to mąż i żona, którzy będą żyć ze sobą do końca, a nie kontrolująca matka z ojcem, którzy już z Tobą żyć nie będą. Postaw się, jesteś dorosła. Przegryzą to w końcu, a jak nie i tylko dlatego przestaniesz być ich córką? W ogóle bym nie szanował takiego rodzica, jak nie szanuje mnie. Tak to się robi. I w dupie mam dyplomację.

Sorry za te emocje, ale #!$%@? mnie