Prezes Shopify: odebrać prawo głosu biednym, rozszerzyć bogatym

Kanadyjskie media opisują propozycję odebrania prawa głosu najbiedniejszym i emerytom oraz rozszerzenia prawa głosu najbogatszych, o której w mediach społecznościowych dyskutował m.in. właściciel jednej z największych kanadyjskich firm Shopify - Tobi Lütke (zdj.)
z- 230
- #
- #
- #
- #
- #
- #















Chodzi o to, że głos jest proporcjonalny do tego ile PODATKÓW PŁACISZ.
Czyli bogaci co nie płacą podatków w ogóle nie mają prawa głosu.
W obecnej rzeczywistości tłumy średniaków miałyby najwięcej głosów.
To jest świetnie regulujący się mechanizm. Kto się zrzuca na działania państwa ten decyduje co z tym hajsem zrobić.
Rozdawnictwo dla nierobów zostałoby zminimalizowane. Pewnie 800+ w takim systemie by nie przeszło.
Idea, że osoby, które pracują (płacą podatki -> dzięki nim działa państwo) decydują na co te podatki powinny być wydawane jest prosta i eliminuje mnóstwo patologii. Jeśli ktoś nie płaci
Wykształcenie to słaby pomysł. To nie jest obiektywne kryterium i tak na prawdę kogo obchodzi jaki kto ma tytuł (są powazni profesorofie co pchają naukę i nawet oni czasem są oderalnieni, a są też absolwenci kolegium tumanum). Za to obchodzi mnie ile ludzie podatków płącą bo dzięki temu można budować dobrze
Zupełnie tez nie rozumiesz konsekwencji takiego systemu. Jakby lekarze/bogarze/korpoludki tylko mieli prawa głosu to zaraz by sobie obniżyli podatki i by te prawo głosu stracili.
Nawet nie