@hellyea w Alicante jestem kilka razy w roku bo rodzinka posiada tam mieszkanie, także znam miasto jak własną kieszeń w sumie już. Kilka tipow na szybko -w samym mieście za wiele do zobaczenia nie ma poza głównym deptakiem, małym rynkiem i sw. Barbara, takie klasyki. Mi osobiście podoba się jeszcze bardzo Parc El Palmeral -sytuacja robi się znacznie ciekawsza kiedy chcesz się ruszyć odrobinę poza. Polecam różowe jeziora w Torrevieja (nie
„ Hipoteza upośledzenia, hipoteza handicapu – hipoteza zaproponowana w 1975 roku przez Amoca Zahawiego, która zakłada, że sygnały niosące informacje o wysokiej jakości biologicznej osobnika są wiarygodne dlatego, że w pewien sposób go upośledzają. Koszt takich sygnałów jest bowiem zbyt wysoki dla osobników nieuczciwie informujących o swojej jakości – dodatkowy „balast” powoduje, że tylko osobniki o wysokiej jakości genów mogą przeżyć, ponosząc jednocześnie ten wydatek[1]. Pojawienie się danej cechy upośledzającej organizm i
@Marek_Tempe: @wiecejszatana szalenie ciekawe jest to, że wg hipotezy czy też może już teorii (?) przytoczonej w tym rozdziale, nasze mózgi bardziej naturalnie przyjmują kreolskie szyki zdań. Polski, w podanych w książce przykładach akurat jest zgodny z szykami kreolskimi. Angielski nie. Do tej pory myślałam, że mam „problem” z takim gładkim przyswojeniem konkretnych szyków z angielskiego przez to, że są inne niż w moim języku ojczystym. Może jednak nie
@edwolf: ja zrozumiałam, że chodzi o rozważania o tym „jak” i „po co” w kontekście ewolucji kiedyś się rozwinęły. To nie oznacza, że w czysto ewolucyjnym znaczeniu muszą rozwijać się dalej. Pytanie też, gdzie leży granica między ewolucyjno-biologicznym rdzeniem, a cywilizacyjnym udoskonaleniem. Wykształciliśmy umiejętność poruszania się w konkretny sposób. To, że udoskonaliliśmy to wsiadając na konie, potem jakieś pojazdy z kołami etc. i cały czas ten transport optymalizujemy- coś dodajemy,
„Prześledźmy wstecz pary współczesnych wyższych naczelnych, aż do łączącej je czarnej kropki. Liczby po lewej stronie wskazują procentową różnicę pomiędzy cząsteczkami DNA współczesnych naczelnych, liczby po prawej stronie wskazują zaś oszacowaną liczbę milionów lat, które upłynęły od czasu, gdy para ta miała wspólnego przodka. Na przykład szympans zwyczajny i bonobo różnią się w 0,7 procent ich DNA i oddzieliły się od siebie około trzech milionów lat temu. My z kolei różnimy się
@ZielonaOdnowa: ja sobie wtedy wyobrażam inne zwierze, które wykształciło jakąś pro-cechę w danym obszarze, np. Takiego wieloryba, który jest super wielki. I ten wieloryb mówi: jestem taki zajebiście największy, wyróżniam się, więc niemożliwe, żebym był wynikiem jakiejś tam ewolucji! Jestem tak zajebisty, że jedynie jakiś bóg mógł mnie stworzyć, to przecież oczywiste. Nie to, co ten cały pozostały plebs na naszej planecie”. XD
@hellyea: W restauracji na Titanicu pewnie były żywe homary do wyboru przez klientów, jakie one musiały być zdziwione, ze bóg utopił cały ten statek, żeby je uwolnić.
@Miszcz_Joda: ja alurat jestem otwarta na różne jedzenie, chociaż jedne lubię bardziej, inne mniej. Ze świątecznych rzeczy mam jakieś swoje, które lubię. Ale nie lubię się objadać „do porzygu” XD @rrobot Niektóre tak. Przyznam, że sama u siebie z tym walczę- tym bardziej staram się patrzeć na takie zjawiska bez różowych okularów @TakiSobieLoginWykopowy Wpis jest raczej o sytuacjach, kiedy równowaga między tym, co jest potrzebne, a tym, co
@hellyea: to trzeba by było zrobić rozeznanie wśród ludzi chorych na te zaburzenie o którym mówisz, a nie w śród całego społeczeństwa. Nie zrozumiesz co weganin albo transseksualista ma w głowie.
@P_O_T_E_Z_N_Y__G_E_J: ludzie bardziej lub mniej zrównoważeni/ogarnięci/inteligentni są w każdej grupie. To nie jest też tak, że albo wszystko albo nic. Wiele osób jest w stanie realizować jakieś idee w 30/70/90% na przykład. Jeśli wśród ludzi mających intencję dbania o środowisko są jakieś p----y (subiektywnie) to nie znaczy, że nie ma sensu dbać o środowisko, bo jakiś typ drze się na ludzi albo jedynie dba o swojego ego czy modę, ale
@hellyea: Jeden z gorzej napisanych reportaży jakie przeczytałem. Nawet jeśli historia mogła by być ciekawa to zakończenia rozdziałów, w stylu "nie wiedział, że robi to po raz ostatni..." odrzucają. Jakby autor bał się, że nie sięgnę po kolejny rozdział jeśli ten nie będzie ciągle trzymał mnie w napięciu, jakbym serial oglądał. Nawet sam tytuł jest baitowy. Ross Ulbricht z geniuszem to miał niewiele wspólnego.
Kto zna filmy Davida Attenborough ten wie, w jak hipnotyzujący sposób potrafi opowiadać (。◕‿‿◕。)
Książka jest przekrojem tego, jak świat się zmienił za życia słynnego podróżnika. Mamy więc w niej niezliczone opowiastki o życiu w odległych zakątkach świata oraz bardzo dużo danych dotyczących tego, jak różne z tych zakamarków Ziemii zmieniły się w wyniku działalności człowieka. Książka wręcz pęka w szwach od źródeł i objaśnień tych wszystkich informacji-
Najlepszy obecnie symulator farmy? Taki z dziecinną grafiką, ale nieco bardziej rozbudowany niż „siej i zbieraj”, może np. z handlem plonami? Najlepiej steam.
Żałuję, że nie przeczytałam wcześniej opinii, tylko nacięłam się na darmowy fragemnt ebooka, który zapowiadał coś z goła innego niż faktycznie jest na dalszych stronach.
Liczyłam raczej (i tak mi się wydawało po pierwszych stronach), że będzie to książka analogiczna do jednej z moich ulubionych pozycji „Niewyjaśnione okoliczności” Dr Richarda Sheperda. Spodziewałam się historii kariery przeplatanej sprawami, w kontekście których serwowanoby nam fakty
Czy ktoś czytał tę książkę i może się podzielić wrażeniami?
Przeczytałam darmowy fragment ebooka i mam mieszane uczucia. Już od pierwszych stron odnoszę wrażenie, że autorka ma dość sprecyzowane stanowisko i pod nie pisze to opracowanie.
Liczyłam raczej na coś bardziej analitycznego i bezstronnego w omawianiu tej sprawy.
@KubaGuziq: Warrenów czytałam dużo i bardzo lubię ich czytać- traktuję ich historię jako 100% fikcję i rozrywkę. Coś jak oglądanie horrorów. Takie fajny przerywanik, kiedy mam ochotę na lżejsze czytanie. W przypadku tej dziewczyny szukałam jednak jakiegoś rzetelnego reportażu, który by rozpykał tę sprawę tak na zimno. Mieliśmy tutaj proces sądowy i śmierć, więc liczyłam na fajny kawałek analizy. Ale z tego, co piszecie i co mi się rzuciło w
@wykopowy_brukselek: a dziękuję. Ja narazie chleba nie piekę, bo bardzo mało jemy. Za to włoskie ciabatty (ostatnio elsperymentuje z dodawaniem mąki orkiszowej pełnoziarnistej), ciasta na pizzę o wyspkiej hydracji, bao/pampuvhy, drożdżówki, cynamonki etc. Ale za jakiś czas jak ten lvl mi się obędzie to na bank będę szukać nowych tematów ???? @arinkao Dzięki! Ja takich klasycznyvh ciast drożdżowych to nie do końca. Na zapach takiej grubej polskiej pizzy mi
„W ciemnej dolinie, Rodzinna tragedia i tajemnica schizofrenii” Robert Kolker
Ta książka zrobiła na mnie większe wrażenie niż się spodziewałam. Czytając ją bywałam zła, zszokowana, oburzona, zasmucona tym całym bajzlem. A muszę dodać, że nie należę do osób szczególnie wrażliwych na tego typu rzeczy.
„Ktoś, kto mieszka w Sacramento, Seattle, Canberze, Kalkucie, Hajdarabadzie, Phnom Penh, Kairze, Pekinie, środkowej Japonii, środkowej Sri Lance lub w Portland, do przestrzeni kosmicznej ma bliżej niż do morza.”
Marzec.
#podrozujzwykopem #hiszpania #pytanie
-w samym mieście za wiele do zobaczenia nie ma poza głównym deptakiem, małym rynkiem i sw. Barbara, takie klasyki. Mi osobiście podoba się jeszcze bardzo Parc El Palmeral
-sytuacja robi się znacznie ciekawsza kiedy chcesz się ruszyć odrobinę poza. Polecam różowe jeziora w Torrevieja (nie