wyobraźcie sobie lewandowskiego w prime, który przychodzi do MLS, czy bez drużyny by istniał? lewy to nie messi, który sam przebiegnie pół boiska i strzeli. do tego jego toksyczność. w ameryce liczy się sukces, luz i bycie pozytywnym, kto pracował z amerykanami ten wie. teraz dodajcie do tego lewego, który rozzłoszczony pokazuje teammate'om, gdzie mają mu zagrywać i macha łapami niczym turbina wiatrowa. skoro my to wiemy to inne zespoły z europy
źródło: 274099785_606245294106486_7931136358615628796_n
Pobierz