mam takie dziwactwo że zamiast normalnie wyrzucić zapisany papier do kosza, drę go sobie na idealne połowy, potem te połowy na ćwiartki, i tak dalej aż mam takie małe fragmenty i dopiero to idzie do śmieci
Dzisiaj zaczęliśmy spacerkiem po ogrodzie botanicznym, ale o tej porze roku cały urok kwiatów i drzew musiał zastąpić mi mój kochany. Cudem udało nam się wydostać przed zamknięciem więc poszliśmy jeszcze do lasu obcować z przyrodą ( ͡°͜ʖ͡°)
Ptyś był głodny dziś, więc odwiedziliśmy lokal gdzie klęskę naszej kadry osłodziły nam dobre burgery.
Potem odwiedziliśmy jarmark świąteczny ale ceny i kolejki skutecznie nas odstraszyły. Pozostało nam pójść do Maczka i
Mi zazwyczaj nie wychodzi tak dokładnie równo...