
Tak wykonywano w Polsce wyroki śmierci. Opowiada naczelnik więzienia z lat 80.

Pamiętam zabójcę taksówkarza. Nie wyrywał się, nie krzyczał. Gdy pisał do matki list pożegnalny, nawet mu ręka nie zadrżała. Skończył, wstał, krzesło do stolika przysunął. Pod sznur poszedł w całkowitym spokoju. Opaska na oczach, pętla na szyi. Dźwięk otwieranej zapadni.
z- 240
- #
- #


















