Kiedyś prawie codziennie wieczorem i w nocy lataliśmy z ziomkiem furą po mieście raz moją raz jego paliliśmy papieroski piliśmy monsterki trochę się ganiali z innymi i tak doszliśmy do wniosku że skoro i tak jeździmy prawie dzień w dzień to moglibyśmy latać z towarem jednak żaden z nas nie znał dilerów ani ćpunów i pomysł umarł śmiercią naturalną

bArrek











































