Tak jak obiecałem, dziś żart z rana (do kawy):

Wołam poprzednich plusujących:


Ps. Niech mi ktoś łopatologicznie podpowie jak skutecznie wołać, plis ( ͡° ͜ʖ ͡°)

Dla nowych reszta wpisów pod tagiem #yebunnyzartuje

-------------------------------------------------------------------------------------------

Żart (trochę długi, ale warto):

Pewne starsze małżeństwo, z racji swego wieku zapisało swoje gospodarstwo rolne synowi, a sami przenieśli się do mieszkania w mieście na tzw. zasłużoną emeryturę.
Jednak postanowili, że na czas
@ye_bunny
Zebranie komitetu partii ZSRR, przemawia Stalin. Nagle ktoś na sali kicha. Stalin :
- Kto kichnął?
Cisza.
- Pierwszy rząd rozstrzelać!
Smutni panowie wyprowadzają pierwszy rząd.
- Powtarzam, kto kichnął?
Znów cisza. Drugi rząd znika.
- Po raz ostatni, kto kichnął?
Wstaje przerażony dziadek gdzieś z ostatniego rzędu i podnosi drżącą rękę.
- Na zdrowie, tawariszcz! ( ͡ ͜ʖ ͡)
Czas na #suchar i #heheszki

Szkoła Podstawowa. Klasa IV b. Pierwsza lekcja biologii w roku szkolnym:
- Dzisiaj drogie dzieci – mówi nowa nauczycielka – opowiemy sobie o ośmiornicach... Ośmiornice żyją na dnie oceanów, poruszają się przy pomocy specjalnych odnóży. Z początku wolno, bardzo wolno pełzną po piasku. Potem coraz szybciej i szybciej aż nabiorą takiej szybkości, że pędzą pod górkę w kierunku brzegu. Wybiegają na plażę i biegną. Dalej i dalej.
ok, no to rozkręcamy karuzelę śmiechu.....

wołam plusujących:


Jeszcze trochę zasad organizacyjnych pod spoilerem:


______________________________________________________________________

Żart:

Przychodzi koleś do okulisty i od razu po otwarciu drzwi, jeszcze w progu, ściąga spodnie i bieliznę,
pokazując lekarzowi tyłek. Lekarz z oburzeniem:
- Panie, to jest okulista, a nie proktolog, on przyjmuje piętro wyżej!
- Ale ja muszę do okulisty!
- Panie, do okulisty to z oczami, a nie z dupą!
- Chwila, ja na
@ye_bunny Przychodzi facet do sklepu i mówi:
- kilo twarogu proszę.
Dostał, wyszedł, po godzinie wraca i znów:
- kilo twarogu proszę.
Sytuacja się powtarza, w końcu sprzedawca pyta:
- panie, ale na #!$%@? panu tyle tego twarogu?
- daj pan ten twaróg i chodź, to pokażę.
No to wychodzą i idą, przez miasto, przez las, łąki jakieś, w końcu dochodzą do strumienia, a w strumieniu w jednym miejscu jakby bąbelki lecą.