Czujesz się czasem tak dziwnie, bo wiesz, że niedługo umrzesz i nie wiadomo, co będzie z resztą Twojego istnienia? Zaczniesz być stary, nieporadny, będziesz coraz bardziej schorowany a w końcu Twoje życie się skończy i nie wiesz, czy coś po tym będzie, czy też już nigdy niczego nie poczujesz, Twoja świadomość zniknie i bedzie tylko ciemność i nicość?

Przeraża mnie to.

#rozkminy #smierc
  • 47
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Mirki, teraz na poważnie - jakoś jak dzisiaj wróciłem z licbazy do domu to zaczęły mnie niemiłosiernie napieprzać stawy biodrowe. Po prostu średnio mi nawet chodzenie wychodzi. Dawno nic nie trenowałem (kiedyś biegi, piłka nożna). Pamiętam jak kiedyś będąc jeszcze małym dziewczynkiem też coś takiego odczuwąłem, ale to było około 8 lat temu :/ Już mogę spisywać testament, czy coś pomożecie ?

#lekarz #bolimienoga #smierc #
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Co za pech... jeszcze w googlach nic nie piszą, telefon się rozładował - podpiąłem pod ładowarkę i pali się czerwona dioda na górze, nic się nie włącza - o co chodzi, tak już od 30 minut... umarł?

#smierc #android #xperiaz1 #xperia #sony
  • 9
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Rogue: znalazłem rozwiązanie nie wiem czy na dłuższą metę to będę stosował musze się dowiedzieć czy to wada ta czerwona dioda to było moje pierwsze rozładowanie, pomogło poczytanie forum supportu Sony i znalazłem wyjście koło karty microSIM jest taki czerwony przycisk mały, wdusiłem go i trzymałem + przycisk ON i włączył się tylko już był trochę podładowany, mam jeszcze 5 dni na zwrot bo dopiero kupiłem.

Jak coś to pamiętaj
  • Odpowiedz
Właśnie przeczytałem sobie w necie, że znaleziono zwłoki mojego sąsiada. Nie ma to jak smutna niespodzianka o północy... #smierc
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

O rany, mirki. Miałem sen o tym, że jedna z moich lepszych koleżanek umarła. Wspominaliśmy więc jakką była dobrą osobą i jaka szkoda, że już nigdy niie porozmawiamy. Kiedy się obudziłem i zdałem sobie sprawę, że koleżanka ''zmartwychwstała'' odczułem nieporównywalną z niiczym ulgę i teraz jestem wręcz przepełniony miłością do moichh bliskich, cieszę się, że są tutaj, a bohaterkę snu mam ochotę wyściskać.

Może brzmi trochę ckliwie, ale jestem zdumiony jak bardzzo
  • 1
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

#truestory

Przypomniała mi się pewna historia z mojego życia, gdy odbywałam praktyki w szpitalu na oddziale wewnętrznym.

Pierwszy kontakt z ludźmi chorymi i prawdopodobnie czekającymi na śmierć. Pierwsza myśl: "Nie dam rady, nie podołam". Strasznie ogarnął mnie strach, myśl o tym, że coś we mnie "pęknie" przerażała mnie strasznie. Chodziliśmy grupą od sali do sali. W każdej sali praktycznie ludzie starsi. W sali numer siedem, dwie kobiety. Jedna strasznie agresywna, druga spokojna, ale splątana. Ogarnął mnie wtedy paniczny strach. Nie wiem, może dlatego, że jedna z tych kobiet przypomniała mi moją umierającą babcię. Kobieta, która była agresywna wyciągnęła do mnie rękę. Dziwne uczucie, nie wiem może zobaczyła we mnie coś czego inni nie widzą? Momentalnie się uspokoiła i zaczęła ze mną rozmawiać. Nikt inny nie mógł do niej podejść, ani nic powiedzieć, bo diametralnie zmieniał się jej nastrój. Moje serce biło jak szalone. W głowie tylko „Nie zostawiajcie mnie samą!”. Gdy wyszliśmy z sali, opiekun przydzielił każdej osobie od 1 do 2 sal do obserwacji. Ja w duchu mówiłam sobie „Tylko nie siódemka, tylko nie siódemka...” Pech, a może i nie pech, że trafiła mi się siódemka. Stałam jak wryta przed drzwiami sali i próbowałam się wziąć w garść. W końcu po kilku minutach weszłam. Przywitałam się z obiema paniami. Pani, która była agresywna, dodatkowo strasznie nadpobudliwa zaczęła mi o sobie opowiadać. Jedynym minusem tej rozmowy była jej choroba, miała Alzheimera. Przez całą rozmowę trzymała mnie za rękę. Przyznam szczerze, że czułam się skrępowana, ale po kilku chwilach sama zaczęłam trzymać jej dłoń i wdawać się w coraz głębszą dyskusję. Pani leżąca obok też chciała ze mną rozmawiać, ale była bardzo splątana, tak naprawdę nie wiedziała co mówi, gdzie jest, a do mnie mówiła MAMO. W tamtym momencie ujrzałam w jej oczach moją babcię i wróciły wspomnienia, gdy ona się tak męczyła. Nie wiem co mnie natchnęło, ale wczułam się w rolę „Mamy”, którą wołała. Pogłaskałam po czole i powiedziałam, że dobrze będzie jak zaśnie, odpocznie, bo na pewno jest zmęczona. Odpowiedziała: Dobrze, mamo. I zasnęła. Stałam przez chwilę przy niej i z trudnością próbowałam ogarnąć swoje emocje. Pierwsza pacjentka widząc to wszystko nic nie powiedziała, tylko się uśmiechnęła. Musiałam się już z nią pożegnać, powiedziałam, że ktoś zapewne po mnie przyjdzie ją odwiedzić i sobie z nimi porozmawia. Przyszła rodzina. Była w szoku, że ich żona/mama jest taka spokojna. Podziękowałam i pożegnałam się, pani z Alzheimerem tylko się uśmiechnęła. Na drugi dzień kolejny dzień praktyk. Już od razu powiedziałam, że idę do sali numer siedem. Weszłam i zobaczyłam, że już drugiej pani nie ma. Umarła. Została mi tylko pani z Alzheimerem.

Mogłabym
  • 4
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

7 dni temu postanowiłem, że pora zmienić coś w swoim życiu, opisałem to tutaj:

http://www.wykop.pl/wpis/6797186/postanowione-dzis-jest-dzien-w-ktorym-zaczynam-akt/

Tego samego dnia wieczorem byłem na imprezie w hostelu, gdzie pogadałem trochę z menedżerem nt. ewentualnej pracy (beznadziejna rozmowa, błaźniłem się coraz mocniej, a-----l zrobił swoje). Następnego dnia wpadłem z CV i momentalnie zostałem na próbę/szkolenie.

I
  • 2
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach