Nigdy o tym nie pisałem, ale może przydałoby się to uwiecznić, bo jeśli zginę kiedyś na przejściu dla pieszych, będzie mogło to służyć za dowód, że coś jest na rzeczy z tym całym przeznaczeniem, którego to uniknąłem co najmniej trzy razy. Na szczęście nigdy nie ufałem sygnalizacji ani innym kierowcom, lecz obecnie mam wręcz paranoiczną uwagę przechodząc przez jezdnię.
1) Miejsce nr 1 - standardowy przypadek. Kierowca



















I to nie tak, że z babcią nie byłem związany. To ona wychowywała mnie przez całą podstawówkę i nawet gimbazjum.
Cieszę się, bo ostatnie
3m się, wspieraj wszystkich dookoła dobrym słowem, bo tego potrzebują a Ty