Jest dla mnie jeszcze nadzieja czy już nie?
- lvl 22
- wzrost 173 cm
- 61 kg
- ryj 6/10
- nigdy nie trzymałem za rękę
- zero znajomych
- nigdy nie pracowałem
- lęk społeczny i depresja
- jestem już 3 rok na psychoterapii
- jestem na 2 roku studiów na słabej uczelni
- nudne zainteresowania (w sumie tylko informatyka)
- mieszkanie na zadupiu poza miastem gdzie studiuję (przeprowadzam się
@przegrywam_przez_miasto: eee... Bez problemu sobie poradzisz. Znajdź sobie ciekawe zainteresowanie i może być związane z informatyką. Przykład, ja kiedyś bawiłem się tworzenie map OSM i wkręciłem się w to na tyle, że poznałem kilku znajomych z którymi utrzymuję kontakt do teraz. Tak samo gdy nauczyłem się esperanto to poznałem wiele osób, z którymi często rozmawiam. Dasz radę ;) ważne, żeby się nie zamykać na nowe kontakty
Odwala mi już przez ten tryb zdalny. Całe życie toczy się tylko w pokoju, patrzę na wioche przez okno i czuje się jakbym był w więzieniu do tego mam nadmiar czasu którego nie potrafię spożytkować. Nigdy nie byłem towarzyski ale normalne studia narzucały jakiś sensowny tryb dnia i można było chociaż popatrzeć na ludzi i mi to wystarczało, teraz nawet ciężko mi zadbać o siebie bo w sumie nie wychodzę z domu
Najbardziej brakuje mi przyjaciół. Takiej bliskiej relacji, przypominającej dziecięce/nastoletnie koleżeństwo. Niestety w realu nie daję rady żadnej takiej osoby znaleźć.
Próbowałem różnych sposobów znalezienia znajomych, ale żaden się nie powiódł - zajęcia dodatkowe, zajęcia językowe, koła zainteresowań na studiach.
Najbardziej boli mnie to ile razy zostałem potraktowany jak gówno przez starych znajomych.
Człowiek myślał, się łudził, że ma znajomości na całe życie, ale się mocno rozczarował. Wierzę, że gdzieś jest jakiś altruista,
@Yassassin: Też to przerabiałem, po studiach byłem już niepotrzebną osobą, próbowałem nowe hobby - sędziowanie, zajęcia językowe, basen - wszystko fajnie można było pogadać ale tylko przed zajęciami, później każdy idzie w swój świat, teraz nie mając absolutnie nikogo - nawet gdyby ktoś wyciągnął pomocną dłoń i próbował zbudować relacje chyba bym pomyślał, że robi sobie ze mnie żarty i bym uciekł w swą jakże bezpieczną samotność :/
rozmowa z człowiekiem, który przez całe swoje życie był sam, pogrążony w depresji, z próbami samobójczymi na koncie. przegrywanie życia pokazane jak na dłoni. w dużej mierze przez nadopiekuńczych rodziców, w dużej pewnie przez swój charakter. historia brzmi typowo, miły, spokojny chłopak, młodość spędzona w domu, a nie na imprezach. brak znajomych, dziewczyny, lata mijały, a życie uciekało przez palce. warto zauważyć, że nie ma w nim nienawiści do ludzi, a w
G.....s - rozmowa z człowiekiem, który przez całe swoje życie był sam, pogrążony w de...
#anonimowemirkowyznania
Cześć, mam 19 lat i jestem uzależniona od masturbacji. Codziennie muszę to zrobić max 5 razy bo później mnie boli. Jeśli chodzi o jakieś związki to nigdy nie byłam, znajomych tez nie mam. Z chłopakiem umiem tylko porozmawiać kilka minut, nie umiem wyczytać sygnałów albo robie to źle ale wtedy jestem bierna. Ostatni raz z obcym człowiekiem( normalna rozmowa, nie zapytać gdzie jest artykuł w sklepie) rozmawiałam we wrześniu. Na imprezy
Nienawidzę takiego uczucia, nawet nie wiem jak je nazwać, ale czasami jak we mnie uderzy taka mega fala samotności i smutku jak dzisiaj, to nie wiem co mam ze sobą zrobić. Od samego rana do teraz siedzę jakbym zaraz miał się poryczeć, myślami szukam kogoś kto nie istnieje żeby wtulić się w tą drugą osobę, poczuć że jestem tutaj, że ktoś mnie widzi, dostrzega moje cierpienie, nie jest na nie obojętny. A
Mam już #!$%@? tego wszystkiego dość, każdy kolejny dzień wygląda tak samo rutyna komputer -> sen i tak codziennie nawet wole nie mówić od kiedy to trwa żebyście mnie nie zlinczowali ( ͡° ʖ̯ ͡°). Już nawet nie sprawia mi to żadnej przyjemności, wstaję rano i chce żeby ten dzień jak najszybciej zleciał zajmując się glupotami.
Dodatkowo kompletna izolacja społeczna nie polepsza sprawy, a jedyne osoby z którymi
#anonimowemirkowyznania
Ja nie wiem jak to jest ale czuję się samotny. Całą sobotę spędziłem z ludźmi, w niedzielę spotkałem się z koleżanką. Ale bierze mnie okropny smutek że nie mam do kogo gęby otworzyć, żadnego przyjaciela, nikogo tak naprawdę do kogo mógłbym się pożalić, nikogo dla kogo byłbym numerem jeden a ta osoba byłaby numerem jeden dla mnie w swoich priorytetach. Całe życie sam, moje wnętrzności są codziennie wywrócone na drugą stronę