W jaki sposób samotność wplywa na krótsza długość zycia?


@Felixu: Samotność może prowadzić do długotrwałego stresu a co za tym idzie do nadciśnienia, chorób serca i zwiększonego ryzyka nowotworów.
  • Odpowiedz
Dwa miesiące mijają, jestem w tej samej piździe. Siedzę w domu przed kompem, nie wiedząc kompletnie co robić.
Nie sprawia mi przyjemności granie, czytanie, seriale, sport, sex. Na wakacjach piję, tylko w innym miejscu. Nie chce mi się rozmawiać z ludźmi.
Tak wyjrzałem za okno i myślałem, by rzucić w #!$%@? i wyjechać. Tylko gdzie i po co?
Gdybym #!$%@? znalazł chociaż jedno ujście żalu, jedną nadzieję, jedno miejsce do ucieczki.
#
  • 11
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

Jak nie bedziesz zapierdzielać 36-godzinnych dyżurów za miseczkę ryżu to może depresja minie.


@uhu8: Za 36 godzinny dyżur dostanę minimum 5400 brutto. Zwykle więcej.

znajdziesz wiele krajów, gdzie lekarz dobrze zarabia i ma cywilizowane warunki pracy.

Większość UE, UK ma braki w
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Albo jestem bez uczuć albo nie rozumiem długoletnich związków, tym bardziej ślubów i posiadania dzieci. W moim przypadku mijał może miesiąc regularnego spotykania się kiedy zaczęły opadać emocje i ta początkowa ekscytacja drugą osobą - chyba normalne jak u każdego (było niby kiedyś badanie, że romantyczna miłość trwa rok). I co potem? Potem wkrada się rytuna, codzienność, poznajesz wady partnera i tak sobie żyjecie. Rozumiem, że pary egzystują tak dobre kilka lat po czym stwierdzają, że chcą być ze sobą do końca życia i to jest właśnie ta wybranka xD? Bo rozumiem, że ślub to chęć spędzenia z kimś resztę życia. Posiadanie z kimś potomstwa to tym bardziej potwierdzenie takiej postawy. Mam znajomych 25+ i nawet jak nie mają ślubu i dzieci to biorą sobie kredyt wspólnie na mieszkanie. To też przecież jakieś zobowiązanie, że planujesz z kimś życie przez najbliższe 20-30 lat. Spójrzmy na to szerzej. Masz te 20-25 lat i jesteś cwaniak bo nie myślisz o ślubie, dzieciach ani kredycie. Jesteś w długim związki więc też masz w głowie, że to ta jedyna bo przecież wycofałeś się z rynku matrymonialnego w swoim prime time. Gdybyście zerwali i będziesz miał 25-30 to będziesz w dupie jak nie jesteś super przystojny ani nie miałeś żadnej przyjaciółki, która mogłaby teraz zastąpić twoją ex. Nie jest tak? Wycofałeś się z rynku na rzecz związku, więc koleżanki niemile widziane, może nawet się trochę zapuściłeś i nigdy nie musiałeś nikogo podrywać a może nawet straciłeś kumpli + czas na wyleczenie się z byłej i potem wróciłbyś na rynek matrymonialny jako przeciętniak, który walczy z innymi gośćmi o jakieś takie sobie singielki, które bardziej szukają darmowego żarcia xD?

#przemyslenia #zwiazki #blackpill #przegryw #tfwnogf #slub #dzieci #antynatalizm #samotnosc #stulejacontent #relacje

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć w tym wątku anonimowo
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Albo jestem bez uczuć albo nie rozu...

źródło: comment_16432791137XOq50ZP4g4Q6bWKH60BfX.jpg

Pobierz
  • 40
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

W moim przypadku mijał może miesiąc regularnego spotykania się kiedy zaczęły opadać emocje i ta początkowa ekscytacja drugą osobą - chyba normalne jak u każdego (było niby kiedyś badanie, że romantyczna miłość trwa rok).


@AnonimoweMirkoWyznania: Można zjeść wszystko na dwa gryzy, a można się delektować i odkrywać kolejne smaki. A że większość ludzi woli wszystko szybko i od razu, to i ekscytacja szybko mija. Ja tam odkrywam krok po kroku, i wciąż mi romantycznie z Żoną, a minęło już sporo lat znajomości. ()

Generalnie: mam wrażenie że przeżywałeś zauroczenia, ale nie przeżyłeś jeszcze miłości. Stąd
  • Odpowiedz
via Wykop Mobilny (Android)
  • 9
@southlander: mam wrażenie, że niektórzy nie rozumieją, że związek nie istnieje tak o po prostu, tylko, żeby naprawdę był dobry i szczęśliwy, to trzeba o niego dbać. Codziennie. Tak jak mówisz - jak z siłownią. Ćwiczysz regularnie to rośnie siła, dbasz o swój związek regularnie to on jest stabilniejszy, pewniejszy i szczęśliwszy.
Serio nie ogarniam tych biernych ludzi, którzy nic nie robią w kierunku zmian siebie i związku na lepsze,
  • Odpowiedz
@HFL-przed-30: nigdy do niej nie wrócisz, właśnie jest bolcowana przez innego frajera, któremu potem będzie szeptać do ucha jak bardzo go kocha i że go nie opuści go aż do śmierci. Następnie znajdzie kolejnego, nastąpi powtórka z rozrywki i tak do 30 bo potem nikt jej nawet nie tknie kijem. Może wtedy będziesz mógł zostać jej betabankomatem. Może.
m.....8 - @HFL-przed-30: nigdy do niej nie wrócisz, właśnie jest bolcowana przez inne...

źródło: comment_16432320084RyNsZ7UeYZYKMZ60OlV3X.jpg

Pobierz
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Panowie mam kryzys wieku.. Jestem w tej nieszczęsnej połowie gdzie bliżej do 30 niż 20. Większość życia przesiedziałem w domu na kompie, marnując czas. Nic mnie nie interesowało. Przedłużałem sobie młodość studiami - czas leciał szybko i sporo ludzi wokół to wydaje się, że masz towarzystwo. Potem praca, pandemia, zanikające znajomości ze studiów, alkohol i gry, seriale dla zabicia czasu i zleciały kolejne lata na niczym. Dawni znajomi pozakładali rodziny a mi na aplikacjach randkowych idzie od tego momentu fatalnie. Wszyscy poszli do przodu tylko ja stanąłem w miejscu. Nie chcę tak spędzać kolejnych lat. Mam ochotę nadrobić stracone lata, porobić rzeczy których nie robiłem do tej pory, wydać kasę na przyjemności. Wiecie - zazwyczaj w młodości ludzie się wyszaleją i chłopaki jeżdżą z różowymi autami wieczorami, pod namioty, na wakacje, ogniska, jakieś tripy z ekipą itd. i potem jest okres stabilizacji. A ja w wyniku tej frustracji podjąłem już pewne kroki i mam kilka pomysłów w głowie. Z nudów zacząłem sobie jakiś kurs #programowanie i podoba mi się ale czy jest sens w to iść teraz xd? Chcę zapisać się na #silownia - nie mam złej sylwetki mimo domowego trybu życia ale warto wyglądać dobrze i czuć się zdrowo. Spróbowałem samotnych tripów na razie lokalnie i jest okej ale chciałbym pojechać gdzieś dalej albo poza PL. Kupno roweru żeby urozmaicić #spierdotrip też nie jest głupie. Z rynku matrymonialnego chyba zrezygnuje bo lipa straszna. Chętnie też kupiłbym sobie jakiegoś sportowego gruza do nocnych wojaży ( ͡° ͜ʖ ͡°). Powoli się budzę z mojego letargu i zaczynam doceniać, że przecież mam kasę do takich rzeczy a nie jestem już na łasce rodziców i że ten czas mija to czemu nie zaszaleć skoro to życie takie marne. Co mi szkodzi.

#przegryw #wychodzimyzprzegrywu #rozwojosobisty #tinder #blackpill #doomer #samotnosc #feels #przemyslenia #motywacja

Kliknij tutaj, aby odpowiedzieć
AnonimoweMirkoWyznania - #anonimowemirkowyznania 
Panowie mam kryzys wieku.. Jestem w...

źródło: comment_164320215686HHGiAzxxemRxrJ0lDluv.jpg

Pobierz
  • 8
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@AnonimoweMirkoWyznania: Plan wygląda super. Mi leci ostatni rok z 2 z przodu w wieku i sporą część historii mamy podobną. Natomiast ja uważam, że najlepszy czas dla faceta może byc i po 30stce (wiem, że wielu mnie skrytykuje że #!$%@? bo młodość, zdrowie wigor i ruchanie), natomiast zadbany facet po 30stce nie dość że może dalej wyglądać młodo, albo dostawać eleganckich rys upływających lat, to też jest mądrzejszy, bogatszy niż
  • Odpowiedz
#anonimowemirkowyznania
Czuję jakby moje życie stało w miejscu kiedy innych idzie do przodu. Niby nic mi nie brakuje, relatywnie jestem w bardzo dobrym miejscu, pewnie wiele osób chciałoby się ze mną zamienić miejscami, jednak między innymi #samotnosc coraz bardziej odbiera smak życia i chęci do czegokolwiek. Znajomi się oddalają, mają swoje życia, wchodzą w związki, zakładają rodziny, wyjeżdżają za granicę, rozwijają się itd. Ilość osób z którymi można pogadać, albo porobić cokolwiek stale się zmniejsza - ludzie mają ważniejsze sprawy, rozumiem. Pasje, które kocham, i które wcześniej były odskocznią zazwyczaj wymagają drugiej osoby, więc z czasem zostawały odkładane na bok. Ostatnie dwa lata względnej izolacji zapewne dołożyły do pieca. Nawiązywanie nowych, znaczących kontaktów i utrzymywanie obecnych nigdy nie było moją mocną stroną, a bagaż przykrych doświadczeń w życiu raczej nie pomaga, jednak wcześniej te uczucia nie były aż takie jak teraz. Różne myśli przechodzą przez głowę.
Nie sądzę żeby ktokolwiek wiedział. Przez lata ukształtowało się mistrzostwo w ukrywaniu negatywnych emocji. Z czasem może i nie tylko negatywnych. Paradoksalnie, mogą o mnie myśleć jak o pozytywnej osobie, wiecznie uśmiechniętej, z lekkodusznym podejściem do wszystkiego. W sumie, to chyba ja, jednak tylko gdy nie rozmyślam za dużo, gdy nie mam na to czasu, gdy jest się czym zająć. Szczęście czerpię z pojedynczych, krótkich chwil, jednak muszę wkładać coraz większy wysiłek żeby do nich dochodziło. Czuję z tego powodu narastające zmęczenie.

Mam wrażenie że czas przepływa mi przez palce, i jeśli nic nie zrobię to w ciągu paru lat będę w bardzo, bardzo złym stanie. Nie marudzić? Terapia? Nie wiem. Najpierw trzeba się chyba przyznać samemu przed sobą, że ma się problem, bo jeśli nie, to nie ma przecież czego rozwiązywać i nie ma potrzeby nic robić, prawda?

Już
  • 3
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@ImperiumCienia: Wspinaczkę szło polecam. Jest dużo ludzi którzy szukają kogoś do pary. A i w trójkę i więcej nie ma problemu się wspinać. I dużo kobiet się wspina. To ogólnie fajny sport. Bariera finansowa na początek też nie jest duża.
  • Odpowiedz
Można sobie żyć samemu jak się ma 20-30 lat ale co potem? Potem większość twoich rówieśników i wszyscy twoi znajomi znikają i zakładają rodziny. Bardzo prawdopodobne ze twoi rodzice juz nie żyją lub niedługo umrą. Zostajesz całkowicie sam i masz jeszcze trudniej żeby przestać być samemu bo oprócz czynników przez które sie w tej sytuacji w ogóle znalazłeś dochodzi desperacja, starość, pogorszenie wyglądu i społecznych skilli przez lata izolacji.

Jak jesteś autystą albo jakimś schizoidem to może ta sytuacja nie ma dla ciebie znaczenia ale jak masz w miarę normalnie rozwinięty mózg pod wzgledem potrzeb spolecznych to jest dupa.

Jedyny sposób żeby to pokonać to
a) znaleźć sie w związku i dokończyć standardowy schemat życia człowieka - tylko że to jest niewykonalne bo w końcu jesteś przegrywem
  • 21
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@olaf_wolominski: u mnie w pracy jest taka babka, ma koło 45 lat, rodzice umarli, z bratem nie ma kontaktu, nie ma męża ani dzieci, rodzina się nie chce z nią spotykać tylko rozpacza po rodzicach cały czas (nie dziwię się). Masakra, przeżyć kolejne 30 lat w samotności, takiej całkowitej.
  • Odpowiedz
@PeknietaMorda:

nawet takim jak on ciężko podtrzymać dynamiczny styl życia

Niestety to fakt i dotyczy to nawet dynamitow. Mam wrażenie że większość ludzi robi się z wiekiem bardziej introwertycznymi/zamknietymi.

Zauważyłem też ze najbardziej bystrzy z tych chadow ktorych znałem biorą za zony laski które były poniżej ich ich dotychczasowych możliwości. Dochodzę do wniosku ze oni zdawali sobie sprawę z hipergamicznej natury kobiet i to była ich swiadoma decyzja. Wiedzieli że biorąc kobietę na swoim poziomie nigdy nie będą mieli spokoju bo one zawsze będą chcialy więcej i ciągle będą uwięzieni w wyscigu o tzipe, a z taka niżej będą mieli w końcu święty spokój, bo dla niej to bedzie jak złapanie boga za nogi. Przynajmniej zwiększa na
  • Odpowiedz
– Co rozumiem przez "samotność duchową" i na czym polega jej groza?
"Jednostką samotności" – jeśli się w takich sprawach tak kwantytatywnie wolno wyrazić – jest fakt, że jakieś moje jedno przeżycie pozostaje nikomu nie znane. Samotność już wyczuwalna, dotkliwa, zjawia się w miarę jak się tych przeżyć, po pierwsze, robi więcej, po drugie, jak się dla mnie stają ważniejsze. Szczytem samotności byłaby sytuacja taka, że nie byłoby znane nikomu żadne moje przeżycie, przy czym wszystkie te nikomu nie znane przeżycia miałyby dla mnie nieskończenie wielką doniosłość.
W praktyce wygląda samotność na ogół tak, że nikomu nie znana jest przeważna część tych naszych przeżyć, które dla nas mają wagę największą. Zaś groza samotności, jak mi się zdaje, może być rozumiana dwojako. Przeżycia, które dla otoczenia są niedostępne, tym samym nie mogą budzić sympatii. Ale jeśli jej nie budzą nasze przeżycia najważniejsze, wychodzi to na to, że poza kręgiem sympatii pozostaje to co – w naszym pojęciu – jest w nas najcenniejsze, rdzeń nasz istotny. Tu właśnie, gdzie najbardziej jej trzeba, nie otrzymujemy zachęty; nie ma na tym terenie owej wymiany myśli i uczuć, do której przywykliśmy w sprawach mniej ważnych. To jedno; i to już jest ciężkie. Ale jest coś jeszcze cięższego. W gruncie rzeczy tak odczuwamy rzeczywistość, że to, o czym nikt nie wie, co się w niczyjej świadomości nie odzwierciedla, to nie istnieje; jesteśmy berkeleyanami z urodzenia, nawet czymś więcej. Bo dla Berkeleya istnieje duch i jego "idee"; tymczasem nasze instynktowne odczucie jest takie, że nawet "idee", o których nic nie wie żaden duch inny poza tym, który je w sobie zawiera, są jak gdyby nie były. Jeśli się moje przeżycia nie odzwierciedlają w żadnej zewnętrznej w stosunku do mnie świadomości, to nie istnieją; a jeśli są to właśnie przeżycia stanowiące, w moim odczuciu, moją najistotniejszą treść, to poniekąd także i ja sam nie istnieję. Tak: człowiek w tym znaczeniu samotny czuje się przekreślony; ilekroć się w nim poderwie poczucie życia, samotność odpowiada: "nie ma cię"; jest to przewlekłe zabijanie człowieka, i groza samotności jest dzięki temu równie mroczna i niesamowita, równie się nie dająca przemyśleć do dna ostatniego jak groza śmierci. Toteż mało kto ją przemyślał.
  • 5
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@psycha: Brzmi jak jeden z symptomów narcyzmu: bez feedbacku narcyz nie wie co myśleć o sobie (swoich ideach), bo tylko widzi siebie jako refleksję w oczach innych osób.

Tutaj widać, że facet w ogóle nie docenia intymności swoich doświadczeń i nie postrzega siebie jako pełnoprawnego obserwatora.
  • Odpowiedz
@Urajah: Ciekawa uwaga, ale nie zgadzam się z nią. Mowa jest tutaj o "wymianie myśli i uczuć", a narcyzm byłby czymś jednokierunkowym - łaknieniem podziwu i uwagi. Przedstawiona tutaj samotność jest czymś w rodzaju monady, tj. jakiejś głębokiej pojedynczości, gdzie nie ma się nikogo do porozumienia, bo albo nikogo nie ma, albo nikt tych naszych przeżyć nie chce/nie rozumie.
  • Odpowiedz
@AnonimoweMirkoWyznania: normalna osoba zakończyła by związek albo kontakt z "kolegą" ale nie p0lka, p0lka będzie sobie racjonalizować zaistniałą sytuację do momentu, aż stwierdzi, że w sumie to wina jej chłopaka ( ͡° ͜ʖ ͡°) i w sumie zdrada to nic złego
  • Odpowiedz
Na koncie Fake Chada Prawnika w 2 dni mam już 60 polubień ! Wystarczyło tylko 2 dni na swoim podejrzewam że nie miałbym ani jednej pary laski odpisują odrazu prawie wszystkie z jakimi mnie sparowano większość to ściek po FWB czy ONS niby laski piszą ze żadne FWB ich nie intersuje tylko poważna relacja ale po popisniu okazuje się że miały przynajmniej raz taka relacje nie wyobrażam sobie jakby moją laska była
  • 29
  • Odpowiedz
  • Otrzymuj powiadomienia
    o nowych komentarzach

@Geralt678 Wytrzymałem tam tylko trzy dni, kontakt z p0lkami nie jest na moje nerwy. Chętnie odpisywały, chociaż ja skupiłem się tylko na tym, by błyskawicznie umawiać spotkania. Ale same z siebie nie zaczną, maks na co ich stać to 'hej'. No ale wniosek jest taki, że jak jesteś chadem, to chętnie odpisują, potrafią się otworzyć i szybko spotkać. No druga możliwość jest taka, że jednak mam świetny charakter ( ͡°
  • Odpowiedz
@Geralt678 mialem jakies 3 lata twmu konto chada zrobione to tam moglem pisać jak przyglup i tak mialem mnostwo par i mnostwo chetnych kobiet, teraz mam swoja morde na wszystkich apkach no i jest tragedia - albo dzieciate albo grube i brzydkie, naprawde tragedia na rynku świń jeśli sie nie jest Chadem
  • Odpowiedz